Anty
Wczoraj- kolejny rajd po sklepach. Owocny, nie ukrywam, choć w dwóch punktach panie usiłowały wcisnąć mi towar którego nie zamawiałam. A dokładniej, towar nie do końca zgodny z tym co uzgodniłyśmy w sobotę. Cóż, przynajmniej poćwiczyłam sobie asertywność. Nie o tym chciałam dziś pisać. W sklepach oczywiście jest świątecznie.
W galeriach handlowych panie śpiewają kolędy. Z głośników płynie raźne „Jingle bells”, świecą choineczki, migają liczne bombki, kłęby waty nieudolnie imitują śnieżne zaspy, aż się na usta ciśnie cytat z kultowej Biblii „A bodaj to wciórności”.
Wystarczy pobieżnie przejrzeć usenet, żeby dojść do wniosku, że odczucia takie ma większość rodaków podpiętych do sieci. A nie zauważyłam jakoś kampanii reklamowej sklepu, który przedstawiałby się jako oaza spokoju. Wyobraźmy sobie: sklep, którego właściciel wywalił choinki, zrezygnował z określenia „świąteczna promocja”, lampkom i reniferom powiedział stanowcze nie, podobnie jak kolędom w wykonaniu Krzysztofa Krawczyka. Plus reklamowe hasło „u nas nie spotkasz świętego Mikołaja”. Lub coś w tym guście. Wykupić trochę billboardów w mieście, rozesłać teksty informujące o tym niecodziennym przedsięwzięciu gdzie tylko się da, jest szansa że o takiej placówce byłoby głośno.
W tym roku na realizację pomysłu jest nieco za późno, ale może w przyszłym sezonie?
komentarz: by a 25.12.2005 21:24
nic ciekawego w tym pomysle nie ma