Obrazki… świąteczne
A mnie nie przeszkadza komercja! Mogą tabuny Mikołajów wygladać zza każdego rogu, a każda przerwa na reklamy jeżyć się choinkami…
Mnie to rozczula – bo jednak ludzie są troszeczkę inni w te dni. Wczoraj byłam z moimi przyjaciółkami na przedświątecznych plotkach we włoskiej kawiarence i pośród tych stroików, bombek, aromatu cynamonu jakoś inaczej wszystkim z oczu patrzyło.
Dziś prowokacyjnie ubrałam do mojego czerwonego płaszczyka nieźle podrobioną mikołajową czapkę i od rana cały autobus się do mnie uśmiechał. Obok mnie kilkuletni chłopiec opowiadał babci, że on może dostać nawet „tylko jedną zabawkę, ale wiiieeelką!!!”. Ludzie wychodzili pogodni i nie wierzę, żeby ktoś z nich miał za chwilę ryknąć na swojego współpracowanika.
I w Urzędzie Miasta, z którym namiętnie współpracuję, były uśmiechy, kartki, jemioła i nawet „petenci”, co przyszli złożyć życzenia zamiast zwyczajowej skargi. I każdy sąsiad, pani w sklepie czy nawet sklep internetowy, w którym kupowałam, życzy mi Wesołych Świąt. A przecież nie muszą…
Więc na fali tego rozentuzjazmowania ja też życzę wszystkim tu zaglądającym lukrowanych, pachnących i gorących Świąt, pełnych zrozumienia i rozmarzenia, białych, makowych i świetlistych, i jakich kto lubi….!