Dla pracoholiczek przed Nowym Rokiem…
Zrobicie sobie auto-psycho-terapię! Za darmo, bez kolejek i przygnębiającej kozetki! Wypróbowałam już sama i czuję się ewidentnie lepiej… Czytam francuski magazyn Psychologies (szlifuję mon francais więc czytam nawet reklamy!), który dostałam od jedenej z rozjeżdżonych po świecie przyjaciółek. Akurat jest cały dossier o szczęściu - uwielbiam ten temat więc wgryzłam się w tekst i proszę jak miło: szczęście to umiejętność cieszenia się chwilą; szczęście nie ma wiele wspólnego z tym co się dzieje dookoła nas ? zależy raczej od tego co mamy w środku. Pięknie i optymistycznie powiedziane, choć gdybym to przeczytała w jeden z TYCH dni (autobus nie przyjechał, nie mogłam włożyć soczewek, znów zmienili formularz wniosku o fundusze, kolega po raz kolejny nawalił ze swoją częścią projektu itd.) to gazetka byłaby już pewnie w koszu.
Ale propozycja odszukania szczęścia jest nastepująca: zrób listę 5 zwykłych czynności (POZA PRACĄ!!!), które sprawiają ci prawdziwą przyjemność (tzn. wykonujesz je min. raz w tygodniu, niewiele kosztują czasu, pieniędzy i zachodu, takie rutynowe odruchy). Autorzy uważają, że już samo myślenie o przyjemnościach wyzwala w nas endorfiny (hormony szczęścia), a uświadomienie sobie jak proste czynności dają nam radość nastawia lepiej do życia w ogóle.
No to do roboty:
1. Naleśniki ? moja namiętność; co najmniej dwa razy w tygodniu delektuję się nimi w mojej ulubionej wegetariańskiej restauracyjce ? są olbrzymie, polane gęstym jogurtem z rodzynkami i posypane truskawkami!
2. Lodowaty prysznic z rana ? cudownie wlewa we mnie tony energii, daje ?dreszcza? w plecach, zaróżowia policzki… czuję się jak młody bóg!
3. Joga ? ćwiczę regularnie i odpływam w błogi stan…
4. Świeżo umyte włosy ? używam szamponów o zapachu arbuza albo moreli; myję zwykle wieczorem i tak się jakoś słodko robi…
5. Filiżanka kawy ? patrzenie jak wiruje wokół łyżeczki, wdychanie, spijanie małymi łyczkami…
I już? Och, a ja mogłabym jeszcze tyle… Widać jestem szczęśliwym człowiekiem!
No kobity! Piszemy o przyjemnościach poza pracą? Asiu ? dasz dobry przykład???
Komentarz: autor ama 29.12.2005 19:43
Moja lista to:
Na naleśniki to zapraszam do Zielonej Góry. Nałogowo się nimi zajadam i nie mam dość. Są przepyszne: po chłopsku - takie cudo, że nie opiszę z czego się to składa, z brokułami i serem feta - mniam, z sosem jakimś tam - coś na kształt sosu do spaghetti, po wegetariańsku, i w wersji na słodko
1. Poranek bez pośpiechu i w roli głównej przepyszna kawa Sati czekoladowa
2. Makijaż dobrany do ciuszków
3. Naleśniki
4. Dobry film
5. Ugotowanie czegoś smacznego wymyślonego po drodze z pracy
Komentarz: autor Asia 02.01.2006 23:27
Ze mną jak z dzieckiem, mówisz i masz
Prysznic W zależności od okoliczności i humoru albo gorący albo zimny, do tego odpowiedni żel pod prysznic (a żeli to ja mam pół łazienki. 8 to jest absolutne minimum), mogę tam siedzieć godzinami i o najróżniejszych porach dnia i nocy.
Książka Przynajmniej trzy czytane na raz (coś z fantastyki, coś z literatury fachowej i jeszcze jakaś pozycja z lit. pięknej).
Od wiosny do jesieni- rower Przed pracą kółeczko 15 km po nadodrzańskich wałach, po pracy jak jest czas druga rundka i od razu świat staje się piękniejszy
Koty Mam dwa ogoniaste potwory (a raczej one mają mnie) i głaskanie rzeczonych stworzonek to jeden z najmilszych obowiązków.
Wędrówka po sklepach przy okazji domowych zakupów. Nie ma szans, zawsze kupię coś dodatkowego, jakiś drobiazg poprawiający samopoczucie.
PS. A na naleśniki zapraszam do Opola do “Grabówki” (tak się to miejsce chyba nazywa), sympatyczny lokalik nad Odrą. Niezmiennie grzeszę tam nieumiarkowaniem w jedzeniu.