Wąskie gardła…
Już chciałam napisać, że w końcu sparzyłam się na internetowych zakupach… ale jednak nie ? nadal pozostaję więc prawie-bezgraniczną entuzjastką.
Zamówiłam dużą paczkę w pewnej e-aptece. Na każdym leku mam kilka złotych oszczędności, a jak robię hurtowe zaopatrzenie to i przesyłka gratis. Nic tylko chorować! Przyszło w ciągu 5 dni, obdarzyłam więc listonosza płomiennym uśmiechem, podpisałam gdzie trzeba i poszłam rozpakowywać. Nawet dodali mi próbki kosmetyków!
Co z tego, kiedy zamiast dwóch opakowań tabletek, na których mi najbardziej zależało, dostałam tylko jedno… Oczywiście w swojej bezgranicznej naiwności nie otwierałam paczki przy doręczeniu, więc pewnie teraz mogę się ugryźć… No, ale mimo wszystko postanowiłam zadzwonić.
Pan w słuchawce od razu skojarzył, przeprosił i przyznał, że oczywiście, właśnie się doliczyli, że źle wysłali i zaraz naprawią błąd. OK. Myślę sobie, każdy może się rąbnąć.
Ponad dwa tygodnie minęły i paczki niet. Piszę więc maila z wyrzutem, a oni mi na to, że wysłali już dawno… Trochę zrezygnowana dzwonię na pocztę, a tam nasz poczciwy stary urząd przyznaje, że „zostali zasypani przesyłkami” i nie mogli się na czas oporządzić…No comment.
Na drugi dzień jednak (magia lobbingu?) paczuszka przyszła ( z czekoladkami za zwłokę!), a ja teraz tak sobie marzę, czy kiedyś nie będziemy zależeć od Pocztowców, PeKaPe, Tepsy i innych cudownych reliktów…
komentarz: by kasienka 20.01.2006 13:11
a to ciekawe… od razu polubiłam pocztę ;]