15 Lutego 2006

jeeestem głodna…

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 17:26

i nie, wcale nie miłości, sensacji ani przygód – to zostawiam na marcowe dni. Jestem po prostu najzwyczajniej głodna żołądkowo…
Jeśli komuś się smutno zrobiło bo myśli, że mi lodówkę zakneblowali albo przepiłam pieniążki na jedzenie to proszę się nie martwić. I nie chodzi też o odchudzanie tych czy innych partii (mam już za sobą ten etap życia).
Ja jestem po prostu głodna na myśl o dobrym jedzonku, którego niestety nie mam pod nosem, ani nawet pod ręką.
Oglądałam w niedzielę na Travelu program o wyspie Lesbos, gdzie się zajadały greki chrupiącymi sardynkami z cytrynką i oliwą, a na popitkę było ouzo (chlip, chlip…) potem zjadłam tosta z jajkiem i spłukałam kawą zbożową.

I od tamtej chwili prześladuje mnie – że ja tu kanapersy z tekturowym nibypomidorem i styropianowym ogórkiem, a włoch jakiś świeży bobik zielony z serkiem owczym wciąga. Że ja jogurcik i suche muesli z przemiału, a ktoś tam sałatki egzotyczne z papajów, arbuzów, mango, passiflory….. Że ja zupkę pomidorową z ryżem, a jakiś podlec na pewno, po prostu to czuję, makaron z sosem truflowym i zieloną sałatą z parmezanem.

A są jeszcze burżuje co kawior teraz wcinają, cremem brulee napychają usta, fondue czekoladowe ukochanej leją po brzuchu… Są desery co wyglądają jak cuda świata, aż płakać się chce (jeśli ktoś nie zna słynnej popisówki słynnego Pierre’a Herme – wisienka na cieście czekoladowym to radzę obejrzeć – to był przełom w dekornictwie słodkim) .

No dobra, przyznaję się że mam okres, ale czy to jest sprawiedliwe?

18 komentarzy »

  1. komentarz: by Asia 15.02.2006 20:54  

    Gagatko, sprawiedliwości na świecie, szczególnie kulinarnym, niet ;) Ale za to my mamy naszą kiszoną kapustę, kiszone ogórki, twarożki i mnóstwo innych artykułów o których oni moga pomarzyć. Powiem więcej, za polską kuchnią tęsknią wszyscy znajomi którzy wyemigrowali zarobkowo, fakt że ich nosi raczej po północnych okolicach Europy, ale i tak polskie specjały doceniają podczas urlopów.
    Co do warzyw zgoda, dlatego w sezonie zimowym kupuję kilogramy mrożonek. Mniam, mniam ;)

  2. komentarz: by RAFi 16.02.2006 00:39  

    Ostatnio miałem „głoda”, gdy tworzyłem projekty reklamówek z jedzeniem. Tak to pysznie na fotkach wyglądało, że nie mogłem się skupić. Eh. ;)

  3. komentarz: by gagatka 16.02.2006 07:55  

    wiem, wiem, masz rację… ale siedzę, patrzę na te ogórki kiszone i jakoś mnie nie rusza… A wczoraj wieczorem Nigella robiła miodowe semifreddo z orzeszkami pinii i ja znowu buuuuuu……

  4. komentarz: by gagatka 16.02.2006 13:23  

    Do RAFiego – no bo zdjęcia są prawie najstraszniejsze (najstraszniejsze są zapachy, wtedy można już tylko wyć) – w pełnym kolorze, ze zbliżeniem na kroplę miodu spływającą po upieczonym na rumiany brąz jabłuszkiem przyozdobionym śmietanowym kleksem…. Jeszcze kilka dni i zginę z tego głodu…
    A może masz linki do jakiś zdjęć???

  5. komentarz: by Danielo 16.02.2006 14:37  

    … wszystko to jakieś nieponażerane, figi, papaje, słońce faktycznie nie u nas. Jedyne co wyrywa mi się z języka by wycedzić przez zęby – zza dobrze Wam. Poprzewracało się i to nielicho.Wszystkim brk lata w zimie i sniegu w sierpniu. Nie warto by być troche pokornym?? Nauczyć się czekać?? Z wszystkiego najlepszym wydaje się być fakt ze za te poglądy zostałbym zlinczowany i zginął w piekielnych mękach…

  6. komentarz: by mi:) 16.02.2006 15:05  

    nie jest. zdecydownie nie. łaczę się w bólu i głodzie :**

  7. komentarz: by gagatka 16.02.2006 15:38  

    mi:) – dzięki, nie ma to jak kobieca solidarność:)

    Danielo drogi, facet z ciebie wyłazi że hej, pokorna kobita ma wcinać chleb z masłem i nie jęczeć że do sklepu trzeba leźć po piwo, a śnieg w oczy:) Ale ode mnie żadnych linczów, najwyżej buziak za cierpliwość i ochotę na czekanie… Masz tak ze wszystkim, czy tylko z latem?

  8. komentarz: by RAFi 16.02.2006 19:11  

    gagatka:
    Eh, dobrze, że z tych fotek zapachy się nie wydostają, wtedy z pewnością bym już padł. Linki? Nie, wszystko na płytkach.

  9. komentarz: by Karol Błażewicz 16.02.2006 22:13  

    Gagatko, ja Ciebie nie rozumiem: zajadam się pomidorami w różnym wydaniu już od tygodnia (pomidorowa z tym lub owym, pizza z pomidorkami, kanapki, sałatki), a Ty narzekasz ;-) Ale już chyba głód pomidorowy mi przechodzi – pora na smalec i ogórki kiszone :) Zaprosiłbym Cię na tą ucztę (i razowy ze słonecznikiem ), ale skoro Ty wolisz trufle …

  10. komentarz: by Paweł Tkaczyk 16.02.2006 22:46  

    A ja teraz projektuję menu dla restauracji… Ech, ślinka cieknie :)

  11. komentarz: by gagatka 17.02.2006 10:14  

    Karolu: pomidory teraz IMHO są wstrętne w porównaniu z soczystymi, pachnącymi, mięsistymi letnimi tomatami; smalec zaś odpada przy truflach… gdy jest się wegetarianką:) Ale zaproszenie miłe i dziękuję bardzo!

    Pawle: A nie możesz choć troszkę napisać co tam mają w tym menu….

  12. komentarz: by Kat 17.02.2006 19:59  

    Ja bym zjadła chociaż normalnego ogórka i normalnego pomidora…

  13. komentarz: by gagatka 18.02.2006 10:26  

    Widzicie chłopy? Skromna kobieta bez wielkich wymagań :)

  14. komentarz: by Karol Błażewicz 18.02.2006 14:12  

    Chłopy lubią i kobiety bez wielkich wymagań, i takie, których wymagania pomagają się im rozwijać :)
    Najważniejsza jest elastyczność i żeby nie brać wszystkiego zbyt serio i się nie obrażać. Przykład z własnego podwórka: pytam rodzinkę „co Wy na to, żebym pizzę zrobił w sobotę na wspólny obiad?” Mama: „A co, nie ma w zamrażalniku pierogów? Do tego śmietana i już …” To są właśnie te kochane niewygórowane wymagania :)
    Pozdrawiam znad pysznej gorącej czekolady pistacjowej.

  15. komentarz: by zielony motylek 18.02.2006 16:26  

    mam czekoladę. podać??

  16. komentarz: by gagatka 18.02.2006 16:39  

    Podawaj miła:) skoro Karol na robi smaczek. Ostatnio byłam na polskiej stronce sklepu czekoladowego… i wymiękam powoli jak mała czekoladka…

  17. komentarz: by Kasiulek 19.02.2006 11:55  

    sprawiedliwości nie ma niestety :)

  18. komentarz: by Aimee 22.02.2006 15:45  

    heh, ja mam okres już w sobote ;) wzmożone zapotrzebowanie na słodkości wszelakie zaczyna mi sie natmomiast juz teraz…. i na owoce! li-czi, brzoskwinki, nektarynki! mandarynki nie z tektury! kukurydzka nie z puszki! ehhhh.
    ale ostatnio odkryłam fajną rzecz (kryptoreklama :P ) takie miniaturowe brzoskwinki w syropie, w takich malutkich pojemniczkach jak jogurt – pomysł jest strasznie chamsko prosty, biorą brzoskwinie z puszki wkładają do tych mikro pudełeczek i sprzedają jako NOWOŚĆ SUPER PRYSZNY ZDROWY EXTRA DESER OWOCOWY! ale dobre chociaż to :)
    smacznego

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>