wskaźnik wiosny
Nie jest istotne, że kalendarzowo to jeszcze, jeszcze. Ani że śnieg zalega obślizgłymi jęzorami na trawnikach, które aż się proszą o trochę zieleni. I mylące są też te temperatury utrzymujące w świeżości. Wiosna już jest!
Dobitnie świadczy o tym mój wskaźnik, oparty na największym pewniaku – kobiecej intuicji! No babki muszą już czuć nosem ciepłe powiewy, widzieć w głowie cienkie rajstopki i bluzeczki zalotne że się znów stadnie odchudzają!.
Really. Każdy prawie blog, każda gazeta oświecona, każda pani stojąca po sałatkę w urzędowym bufecie, każda ulotka fitness-klubu mówią o strasznych kaloriach. Ptasia grypa to pryszcz. Każda by wzięła z chęcią, gdyby od tego można było schudnąć. No a łatwo nie jest. Nie dość, że przednówek, brakuje witamin, białe ciałko jakieś zawsze się większe wydaje, to jeszcze apetyt na życie dopisuje:)
A teraz ja szybko powiem co o tym myślę, żebyście kochani mogli mi już nawrzucać.
Bo wiosna jest po to by się cieszyć, nie umartwiać, a od radości nieskrępowanej to rośnie ochota na seks, taniec, skakanie pod niebo i wszystko co ujędrnia, wyszczupla i upiększa. Bo gdy pączki na drzewach trzeba mieć rumiane zdrowe policzki i błysk iskrzący w oku, a nie wymizerowane spojrzenie widma na sałacie i wodzie. Bo diety są głupie i nic nie dają, poza tym że jesteście nerwowe, zdepresjonowane i ciągle złe na siebie, męża, kochanka, panią w kiosku. Po nie trzeba żreć batonów i czipsów, żeby być najedzonym i szczęśliwym. Doradzam sałatki z olejami różnymi – może coś z tych olejów w głowie zostanie!
No dobrze. Przyznam się teraz, że z pewną dozą zakrąglenia mieszczę się w zakresie 90-60-90 i wcale nie jestem przez to jędzą. Mam za to w życiorysie wybryk nastolatki pt. „anoreksja zaawansowana” i jeśli mnie ktoś spróbuje przekonać, że w znikaniu leży klucz do szczęścia to mu mogę najwyżej palcem w czółko postukać!
komentarz: by Asia 12.03.2006 22:21
O to to. Słuchajcie Gagatki, bo dobrze gada
komentarz: by mi:) 13.03.2006 11:42
coz.. zaluje, iz taki wybryk nastolatki nie przytrafil sie w moim zyciorysie, lecz nie bylo to mozliwe gdyz moja matka chrzestna wlasnie takowa przypadlosc leczy wiec kontrole nad glowa mialam profesjonalna… Sama zas posiada dzieci (juz nie dzieci) okragle i tlusciutkie co by miec pewnosc, ze nie zostana nigdy jej pacjentami:) A salatki uwielbiam choc raczej watpie by ta oliwa z deepow oblepajacych skaldniki choc w drobje czesci odkladala mi sie w głowie:)) (wiosne czuje przez słonce:*)
komentarz: by Asia 13.03.2006 16:06
mi:) bo to trzeba metodą pana Zagłoby podlać oleum alkoholem
Alkohol jak wiadomo idzie do głowy a oliwa zawsze na wierzch wypływa i tak łącząc przyjemne z pożytecznym…
komentarz: by mi:) 13.03.2006 16:32
o nie, nie, nie. raz wymyslilam na imprezie, ze nie chce sie upic i chlapnelam sobie kilka chaustow oleju wprost z butli, kucjajac za barem, zeby mnie nikt nie widzial. potem, rowniez kucajac przez kilka godzin wachalam z bliska jak pachnie kostka do toalet…:)))
komentarz: by gagatka 13.03.2006 16:40
No i tym sposobem – ja tu próbuję o zdrowym zyciu a wy mi z alkoholizmem wyjeżdżacie! Kobiety – zielonej herbatki, jogi i awokado na buźkę!!!!!!!
komentarz: by Asia 13.03.2006 16:45
Tam zaraz alkoholizm… przecież wokół powtarzają jakie to zbawienne działanie na organizm ma czerwone wino. Za zieloną herbatkę to ja dziękuję, nie mogę się do niej przekonać. Natomiast herbatki z Dilmah są niezastąpione, mmmmm, owoce leśne…
komentarz: by mi:) 13.03.2006 16:47
zielonej tez jakos nie moge. a jesli chodzi o Dilmah to lee-chee jest po prostu boska!:)
komentarz: by gagatka 13.03.2006 20:33
Prosimy firmę Dilmah o jakiś bonus akonto tej cudownej reklamy!!!!
komentarz: by Asia 14.03.2006 13:22
mi:) Ty wiesz co dobre
Gagatko, to może pobawimy się na blogu w trendsetterów? wczoraj było coś na temat tego zjawiska w Dużym Formacie…
komentarz: by gagatka 14.03.2006 15:44
Pomysł przedni Asiu! Trendsetter ladies do dzieła!
komentarz: by primavera 14.03.2006 15:56
A ja, dla odmiany zieloną bardzo chętnie, czerwoną też piję ostatnio w sporych ilościach, choc nie dla jej walorów smakowych
A co do Lee-Chee, bardziej z polskiego Liczi, to zgadzam sie z przedmowczyniami, że jest boska
komentarz: by Asia 14.03.2006 16:07
O tak, czerwona może być, jak najbardziej, choć z tym redukowaniem tłuszczyku to chyba jakaś plotka
komentarz: by gagatka 14.03.2006 16:32
Ja czerwonej raczej niet bo odchudzania jeszcze mam awersję a poza tym straszne paskudztwo – ale ostatnio raczej z przymusu napiłam się Liptona Pu-ehr z cytrusami i przynam uczciwie że gorący, aromatyczny i bardzo dobry to smak… A jeśli chodzi o działanie – to chyba jak większość „zdrowego jedzenia” – trzeba pić regularnie i ogólnie dobrze żyć a wtedy można mieć nadzieję że czerwona herbatka nieco przyspieszy tłuszczów przemianę!
komentarz: by Asia 14.03.2006 19:14
bo to Gagatko jest pewna prawidłowość: jak ktoś lubi herbatę zieloną to czerwonej nie toleruje. I na odwrót