19 Marca 2006

Pani na Browarze czyli biznes ladies saga odc.2

autor: gagatka, dział: Kobiety w biznesie, godz. 11:34

Dziś idę wielkim kalibrem. Mam w przyszłym tygodniu przyjemność odbycia podróży służbowej do Poznania i jako nieszczęśliwa mieszkanka Trójmiasta-bez-Zary ostrzę zęby na myśl o wizycie w Starym Browarze……
Dziś będzie więc o Pani Kulczyk, dzięki której poznanianki mogą się ubrać po ludzku i jeszcze strawę dla ducha dodatkowo skonsumować.
Wiem, wiem, nazwisko Kulczyk nie jest bardzo trendy i patrioci narodu powinni klnąć w żywe oczy snobistycznych burżujów, ale ja się nie boję gniewu społeczeństwa, ani nawet ptasiej grypy.
Mówią o niej ?Pani na Browarze? ? ileż w tym zwykłej zawiści, a ile słusznego oburzenia masońskimi praktykami państwa K.? Faktem jest, że Grażyna nasza (już Mickiewicz wiedział!) jest pomysłodawczynią i wyłącznym inwestorem budowy ?Starego Browaru? ? Centrum Kultury, Sztuki i Biznesu. Ma pieniądze, prawda ? to poważny zarzut, ale ma też pasję. Kocham ludzi z pasją tworzenia niezależnie od ich portfela.

Decyzję o przedsięwzięciu podjęła jak prawdziwa kobieta (uczmy się!) ? poszła na spacer, otumaniła ją magia miejsca, klimat zrujnowanego dziewiętnastowiecznego browaru. Postanowiła przyciągnąć tam Sztukę. I stało się: „Rigoletto” Verdiego, „Carmen” Bizeta, nawet lady Makbet zjawili się na kaprys Pani K.

Na Dziedzińcu Sztuki wyremontowanego za straszną kasę Browaru odbywają się spotkania z poetami, pisarzami i historykami literatury, goszczą światowej sławy wystawy i targi. Pani na włościach upiększa wnętrza dziełami sztuki, które namiętnie kolekcjonuje ? ponoć jest wymagającym i trudnym partnerem, lubi się potargować. Za własne pieniądze stwarza artystom szansę (a co robi nasz Minister za publiczne???)

Z wykształcenia pani sędzina, wyszła za mąż i poświęciła się dzieciom. Mówi, że rodzina była dla niej najważniejsza. I tu ma u mnie drugiego plusa. 14 lat była kurą domową. Dziś jak lwica dzielnie broni swojego znienawidzonego przez społeczeństwo męża i prywatności swych pociech. Nie musi pracować (czyż tak nie zrobiła by większość z nas?) a mimo to haruje po 12 godzin dziennie. Perfekcjonistka do bólu.

Ma wielkie plany, kocha swój rodzinny Poznań, walczy o swoje, dba o siebie i cholernie kocha swojego męża. Za odwagę, za butę, za powodzenie ludzie mieszają ją z błotem, choć nie wiem czy komu wielką krzywdę wyrządziła…

Nie znam Pani K. osobiście i nie wiem czy bym jej nie znielubiła, gdyby mi wskazała drzwi kuchenne albo obryzgała mnie błotem jadąc limuzyną. Ale oddaję jej szacunek, bo ma klasę i zna swoją wartość, a gdybyśmy my, biedniejsze trochę kurki domowe, zamiast zadrościć pomyślały o niej w kategoriach kobiecej solidarności ? może by na małych osiedlach powstały mini centra haftu i wypieków własnych…

23 komentarzy »

  1. komentarz: by gość nie_dzielny 19.03.2006 17:25  

    We Wrzeszczu masz sklep Zana ..prawie jak Zara ;)

  2. komentarz: by J. 19.03.2006 22:09  

    Pani Kulczyk bynajmniej nie kierowała się miłościa do Poznania budując Browar…to jest biznes, a w biznesie nie ma sentymentów. Aby powstał musiało również dojść do korupcji (sprzedaż działek po zaniżonych cenach). Stary Browar jest komercyjną machiną, która ma generować zyski, a nie być centrum sztuki i modłów Poznaniaków. Jakby dostała inny, bardziej atrakcyjny kawał ziemii pod budowe w centrum np. Wrocławia to tam by zlokalizowała swoje przedsięwzięcie. Twoja wyidealizowana opinia prawdopodobnie bazuje na jakims sponsorowanym przez nią artykule i bardzo daleko mija się z realiami.
    Co do Poznanianek to wierz mi, że już wczesniej miałyśmy się gdzie ubierać dobrze i Browar mimo tego, że jest atrakcyjnym miejscem to nie jest dla nas wybawieniem.

  3. komentarz: by Karol Błażewicz 20.03.2006 01:15  

    Taaaa … Stary Browar jest ładniejszy niż Manhattan (Wrzeszcz), Madison (Główny) i Batory (Gdynia) razem wzięte :) Jak już wrócisz, Gagatko, to napisz, jak tam teraz wygląda. Jesienią mieli coś z parkiem zrobić i budowali obok tego parku jakieś centrum konferencyjne albo kino. Ja tam się na sztuce nie znam (ani „Mona Liza” da Vinciego, ani „Światło księżyca” Mitoraja nie robią na mnie wrażenia), ale podobał mi się „kącik” kawiarniano-restauracyjny i ogólnie wnętrze podzielone na sekcje tematyczne. No i te windy mogące pomieścić dwie drużyny piłkarskie :)
    Szerokiej drogi i udanych zakupów :D

  4. komentarz: by gagatka 20.03.2006 10:31  

    Karolu – oczywiście raport zdam w pełni:)

    J. – nie miałam wcale zamiaru dowodzić kryształowości bądź uczciwości Pani K. Zwracam uwagę na kobiety, które wkładają serce w swój biznes, umieją zawalczyć o swoje, wprowadzić czyn w życie… i pozostać kobietami. Oczywiście, że biznes jest biznes i liczy się zysk ale w wielu przypadkach obok kasy jest jeszcze prawdziwa pasja, a tej „Pani na Browarze” cięzko odmówić.

  5. komentarz: by RAFi 20.03.2006 12:27  

    gagatka: uczestniczyłaś we wszystkich czynach, które wprowadzała w życie pani K.? Rozumiem Twój podziw do jej zasobności portfela, ale co do przedsiębiorczości, to powinnaś raczej pogratulować jej mężowi, który praktycznie szepcze jej na uszko co ma zrobić, by było dobrze.

  6. komentarz: by J. 20.03.2006 12:37  

    Karolu: w miejscu parku jest teraz wielka dziura i poczatek budowy. Z tego co niedawno czytalam pod wielkim znakiem zapytania stoi kontynuowanie budowy, gdyz wyszly kolejne machlojki tej wspaniałej rodziny Kulczyków, którzy wkładają tyle „serca” i „pasji” w swoje „czyste jak łza” interesy.

    elady: twoja idolka nie jest żadna biznes woman tylko, tak jak RAFi słusznie zauważył, pilnie słucha swojego męża i tańczy jak on zagra.
    Jednak nie wierzcie wszystkiemu co piszę, gdyż pewnie przemawia przeze mnie zazdrość o jej „odwagę”, „butę” i „powodzenie”.

  7. komentarz: by gagatka 20.03.2006 12:45  

    No z ta idolką to nie przesadzajcie! Z mojego punktu siedzenia (chociaż oczywiście nie znam żadnych zakulisowych faktów a plotki puszczam mimo uszu) ta babka ma ikrę i nie jest mężową laleczką. Ale oczywiście subiektywne to wrażenie.

    Natomiast MUSZĘ ZAPROTESTOWAĆ DROGI RAFI! Nie podziwiam niczyjego portfela bo pieniądze już dawno zapodziały mi się na liście priorytetów w tłumie uczuć, pasji, wzruszeń, ludzi i wschodów słońca. Nie wyciągać pochopnych wniosków proszę – zarówno w stosunku do mnie jak i Pani K. :)

  8. komentarz: by RAFi 20.03.2006 13:23  

    gagatko, w takim razie śmiem twierdzić, że za tym wpisem kryje się jakaś wyczuwalna mięta z Twojej strony do Pani K., nawet mocno mi to podchodzi o wspólnotę krwi. ;)

  9. komentarz: by gagatka 20.03.2006 14:16  

    Zapewniam Cię mój drogi RAFi, że jedyne co mi przyświeca to obrazek: znam panie (całkiem zamożne i mniej zamożne), które pracują od-do albo w ogóle, wracają do domu -TV, gary, pasjans na kompie, ewentualnie ploty z sąsiadką i wiecznie narzekają, że wszystko nie tak…

    A są babki, które biroą swoje życie w rączki wypielęgnowane, korzystają z okazji, sięgają po gwiazdy, realizują marzenia. I o nich mam zamiar pisać.

  10. komentarz: by RAFi 20.03.2006 16:26  

    I słusznie. Nie zgadzam się jedynie z tym, że panią K. wyidealizowałaś, której to obraz tak naprawdę jest tylko abstrakcją.

    I radzę na nią spojrzeć bardziej obiektywnie, gdyż co innego zakasać rękawy i tyrając dorobić się od zera fortuny, a co innego mieć wsparcie finansowe ze strony męża i w razie nie powodzenia biznesu nie mieć myśli samobójczych, a jedynie smak goryczy w ustach. :)

  11. komentarz: by Maciej 22.03.2006 12:56  

    Hmm, przeczytałem ten artykuł i jestem troche zaskoczony komentarzami jakie się pod nim pojawiły. Moje zdanie jest następujące…
    Wokól Starego Browaru zawsze będzie atmosfera szwindlu i przewałki, z jednej strony niby słusznie, bo grunt za tanio, bo jakieś układy itp, a z drugiej strony niesłusznie bo zwykła zazdrość i zazdrość i zazdrość. Powiem tak – jako dziecko wychowywałem się na Rybakach – ulicy leżącej teraz jakieś 50m od SB, tereny browaru odwiedzałem jako dziecko a potem troche starsze dziecko i jedyne wspomnienia jakie mam z tamtego czasu są takie: olbrzymia runia w centrum Poznania, zapuszczony park, podejrzane towarzystwo kręcące sie po krzakach, jeden wielki brud, syf i niebezpieczeństwo. A dzięki tej „złej” rodzinie K. mamy teraz zupełnie odnowioną Półwiejską, która wreszcie może zostać nazwana „deptakiem”, olbrzymi budynek, którego nie musimy sie wstydzić i koło którego można bezpiecznie przejść w nocy, a który dostarcza wrażeń estetycznych, artystycznych i rozrywkowych.
    I nawet jeśli Poznań stracił na tym pare milionów za grunt, zyskał i zyska o wiele więcej, bo maszyna ruszyła i wokól Starego Browaru zmienia się coraz więcej – i to na lepsze…

    Pozdrawiam
    Maciej

  12. komentarz: by mi:) 22.03.2006 13:14  

    Zgadzam się Gagatko! Niestety Polacy maja tendencje do nieuzasadnionej zawisci i zamiast walczyc o swoje wolą siedziec i oczerniac tych, ktorym sie udalo, a i jakis dołek podkopac tez lubia. Przy czym powszechnie wiadome jest, że będąc na ich miejscu, zachowywaliby się dokaldnie tak samo:)

  13. komentarz: by Kasiulek 22.03.2006 13:15  

    Kiedy pierwszy raz weszłam do „Starego Browaru” omieniałam, że jednak, jak się chce to można. I można dobrze

  14. komentarz: by RAFi 22.03.2006 14:59  

    mi: wg Ciebie CEL UŚWIĘCA ŚRODKI. Gratuluję podejścia. :)

  15. komentarz: by make-up 22.03.2006 15:02  

    Browar to jedno z moich bardziej ulubionych miejsc w Poznaniu! sama pania kulczyk nie bardzo sie przejmuje, tak czy siak, polecam zobaczyc i przezyc, naprawde fajne miejsce ;)
    i sklepy calkiem calkiem (ale tylko niektore ;) )

  16. komentarz: by J. 22.03.2006 15:05  

    Kiedy czytam tutaj komentarze w stylu „nieuzasadniona zawiść” to mam wrażenie to jakiś ciemnogród.

  17. komentarz: by mi:) 22.03.2006 15:22  

    nie napisałam nigdzie, ze cel uświęca środki. Rafi, to Twoja interpretacja:) Chodzi mi o to, że znacznie efektywniej i pozyteczniej byłoby skupić się na osiąganiu własnych celów niż ciaglemu lustrowaniu innych. Szczegolnie tych, ktorych zna się jedynie z prasy, a wiadomosci ich dotyczące mogą być niepełne. Nie lubię pochopnego osądzania ludzi. Mozna się bardzo pomylić. A „ciemnogrodu” pozwolę sobie nie komentować.

  18. komentarz: by RAFi 22.03.2006 15:39  

    mi: ja się skupiam na tym, by osiągać swoje cele, ale normalnym jest to, że osoby publiczne znacznie częściej są na świeczniku niż szare myszki i choć sama pani K. tym się nie przejmuje, nie znaczy to, że wśród plebsu nie mogą pojawiać się komentarze wokół jej osoby.

  19. komentarz: by mi:) 22.03.2006 15:44  

    RAFI: oczywiście, że mogą i pewnie zawsze będą:) niemniej jednak, zgodnie z tym co napisała Gagatka, nie można powiedzieć, że Pani K. mimo tego całego zamieszania, w okół jej osoby, nie zrobiła nic godnego pochwały. Nawet jeśli jest to skutek uboczny zwykłych interesów, to sądzę, że z pożytkiem dla społeczeństwa więc chwała jej za to:))

  20. komentarz: by RAFi 22.03.2006 16:13  

    „skutek uboczny zwykłych interesów”
    nie no leżę i kwiczę =)

  21. komentarz: by gagatka 22.03.2006 16:26  

    Kwiczeć RAFi nie wypada bo to nie chlewik, a racji jest tyle co ludzi. Bardzo się cieszę, że nie każdy uważa Burżuazję Polską za wcielonych zdeprawowanych diabłów. Niestety, dość często okazuje się, że Duże rzeczy potrafią robić tylko ludzie o pewnym stopniu „twardości”.
    Jutro pierwszy raz obejrzę to cacko browarnicze na własne oczęta i mam nadzieję, że Pani K. zyska u mnie jeszcze jednego plusa. Raport w przyszłym tygodniu!

  22. komentarz: by RAFi 22.03.2006 16:41  

    Stary Browar niewątpliwie ma swój urok i robi wrażenie.
    Co do metod, dzięki którym powstają tego typu przedsięwzięcia wypowiedziałem się już wcześniej.

  23. komentarz: by J. 22.03.2006 20:05  

    Słuszna uwaga, tu sie nie kwiczy tylko mlaska od podlizywania.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>