Pozytywnie
Teoretycznie Dzień Dobrej Wiadomości przypada jakoś we wrześniu. Ale co nam tam ustalone reguły, jak wiadomo są one po to, aby je łamać. Po za tym na wiosnę każdemu z nas przydałby się własny, prywatny dzień bez narzekania, marudzenia i medialnych histerii
Się ostatnio nagromadziło trochę fajnych spraw. Wreszcie mamy wiosnę, jest cieplutko, milutko i tylko zdrowy rozsądek powstrzymuje przed zbyt pochopnym zrzuceniem wierzchniej odzieży.
Warszawska „Stodoła” potwierdziła wcześniejsze plotki o czerwcowym koncercie Motorhead. Nie wiem jak Wy, ale ja już odkładam na wyjazd. I nie dlatego że Lemmiego darzę uczuciem głębokim, wręcz przeciwnie, ale lubię chłopaków i podoba mi się to co grają i jak grają. A biorąc pod uwagę częstotliwość z jaką co ciekawsze kapele zaglądają nad Wisłę oraz szacowny wiek Motorheadów kolejnego koncertu mogę nie doczekać. Alternatywą jest wyjazd do sąsiadów, żeby daleko nie szukać Czesi miewają całkiem ciekawe propozycje…
We Wrocławiu na Juwenaliach ma zagrać Homo Twist, ba, krążą też wieści o ściągnięciu The Animals. Hmmmm. Oczywiście juwenaliowy standart, czyli Kult, również jest przewidziany.
Z zupełnie innej beczki, w „Tele tygodniu” ku mojemu zaskoczeniu znalazłam wzmiankę o „Wybrance Kusziela„. To że wśród polecanych książek raz na jakiś czas trafi się fantastyka w sumie nie dziwi. Ale to że polecają akurat tę pozycję… no, ciekawa sprawa. Książka swoją drogą warta grzechu, szczególnie tom pierwszy. Nietypowa, nieco obrazoburcza, sporo w niej seksu (też nietypowego) i iskrzenia, z bardzo samodzielną i mocną wewnętrznie bohaterką. Mam nadzieję że nikt się do MAGa (wydawca książki) nie doczepi o alternatywną historię Europy i religii.
Trzymając się tematu prasowego, wczoraj rozczulił mnie „Nasz Dziennik”. Stanisław Krajski popełnił artykuł „Ploteczki ze świata zapachów„, tezy generalnie ma słuszne, ale dane na temat polskich kobiet pochodzą zdaje się z głębokich lat 80. Nie znam dziewczyny, która ma na półce jedną butelkę perfum, jeszcze w dodatku sprezentowaną. Standardem są trzy, ale osobniki którym butelki nie mieszczą się na łazienkowych półkach absolutnie nie należą do rzadkości. Widać że p. Krajski na fora internetowe nie zagląda ![]()
Oczywiście w momencie gdy zima idzie sobie już precz trafiłam na fajną rozgrzewającą herbatkę. Imbirowa z Dilmah. Jak to nasza księgowa podsumowała (po tym, jak już odzyskała oddech) „nnno, ma charakter ta herbatka”. Będzie jak znalazł na następny sezon. Na ciekawy wynalazek trafiłam (uwaga, uwaga) w Rossmanie. Nazywa się to „sencza brzoskwiniowa” i jak na zieloną herbatę jest całkiem sensowna. Do nowej herbaty nowe kubeczki i życie od razu staje się piękniejsze.
komentarz: by paula 30.03.2006 07:17
o tak wlasny prywatny dzien, a moze od razu caly czas ten ktory tak szybko przemija aby chocna moment sie zatrzymal, pobyl z nami coz wioesna ta wspanialapora roku czas wziac sie za siebie….pozdrawiam cieplo i zapraszam do siebie na http://www.paulas.blog.onet.pl
komentarz: by gagatka 30.03.2006 13:41
No ja mam dziś apetitio na dobre wiadomości, bo wszyscy wokół mi serwują horrory typu – choroba, szpital, kłotnia, wydatki, awantura o kaszę nawet (własna matka!!!)
Kocham zieloną herbatę więc biegnę już po tę sensowną senchę:) Choć ostatnio (wiem, niedobrze) wciągam kawę do granic obłędu…
A co do perfum to dziś rano właśnie nie miałam się czym „psiknąć”… a na toaletce na placach obu rąk flakonów nie policzysz. Ale już mi wszystko obmierzło…
komentarz: by Asia 30.03.2006 15:12
No to w ramach polepszania humoru polecam artykuł z dzisiejszego „Metra”, jako dowód na to, że panie potrafią
http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3245804.html
komentarz: by paula 30.03.2006 15:25
heheh dobre
) dzieki za odwiedziny