Pamięci „Filipinki” :)
Ot, kolejny kultowy tytuł znika z rynku. Przy okazji porannej prasówki przeczytałam w Mediarunie informację o zawieszeniu wydawania „Filipinki”. I mimo iż od dobrych paru lat nie jest już „moją” gazetą to trochę mi jej szkoda.
Bo „Filipinka” to było pismo z charakterem. Co dwa tygodnie miałam swojego Filipa z zielonymi i nadsyłane przez czytelników płci obojga „mam genialną/ genialnego”, absolutnie bezkonkurencyjne i z pazurem felietony Laury Manturzewskiej, frywolitki Musierowicz… Była też Danka Wawiłow i jej Klub Ludzi Artystycznie Niewyżytych, jednym słowem było to pismo na które się czekało i do którego się wracało.
A potem przyszedł Zły Wydawca z Zachodu i zrobił z „Filipinki” kolejne Bravo Girl. Zasadniczo upraszczam, ale różnica między „F” z początku lat dziewięćdziesiątych a tym co do niedawna można było w kioskach znaleźć to niebo a ziemia. Ja rozumiem, pismo musi ewoluować, zmieniać się wraz z wymaganiami czytelników i rynku, ale przestawić „F” z półki młodzieżowej na pismo z ambicjami dla trzydziestolatek nie byłoby chyba głupim posunięciem.
No nic, mniejsza, teraz można sobie gdybać, zapalić „F” wirtualną świeczkę i oczywiście „fpisójcie miasta kture popierajom”
Z zupełnie innej beczki, szlag mnie powoli zaczyna trafiać w temacie emigracji. Właśnie kolejni przyjaciele zameldowali że jak tylko jedno z nich obroni doktorat to wyjeżdżają z Polski, i bogowie wiedzą czy i kiedy wrócą. Super. Dobija mnie świadomość, że miejsca dla siebie nie znajdują tu ludzie o kwalifikacjach większych od moich, że grafik którego prace stawiano w jednym rzędzie z pracami najlepszych na polskim rynku twierdzi że w tej branży to on na życie nie zarobi, w związku z czym zmienia totalnie charakter działalności. Żeby nie było, gość się ceni, owszem, ale zarobki chciał mieć w granicach średniej, ponoć się nie dało.
Tylko coraz mniej podoba mi się taka zabawa, że aby napić się z przyjaciółmi piwa będę musiała wsiąść w samolot i w najlepszym razie udać się na Wyspy. To jest naprawdę optymistyczny wariant, bo coraz częściej słyszę wokół siebie plany dotyczące podboju Kanady czy też Nowej Zelandii. Ale nic to, Wrocław od zawsze poddaje się ostatni…
komentarz: by Kasiulek 25.04.2006 15:24
Z tym uproszczeniem to tak nie do końca, to był dla mnie cios… Mój pierwszy numer „Filipinki” kupiła mi mama, która sama też kiedyś ją czytała, a Filip opublikował moje dialogi rodzinne i szczyty… i tak sobie wtedy myślałam, że jak będe mieć córkę, to też kupię jej pewnego dnia Filipinkę (wtedy w moim małym rozumie, nie dopuszczałam do świadomości faktu, że mogłoby jej nie być, bądź się zmieni).
komentarz: by Asia 26.04.2006 13:45
Ha, ja też się załapałam do Filipa
nie pamiętam już z czym konkretnie, ale było to bardzo miłe uczucie.
Co do zmian w Filipince, pamiętam że kiedys redakcja opublikowała list jednej ze stałych czytelniczek (głowy nie dam, ale zwała się Johnny…?) na temat tego że „F” schodzi na psy. I burzę jaką ten list wywołał. A to było to jeszcze za czasów jedynie słusznej „F”.
Swoją drogą, tak zarżnąć gazetę nie każdy by potrafił…
komentarz: by primavera 26.04.2006 14:08
Moje obie siostry, młodsze!!!, na Wyspach mieszkają od czasu jakiegos. Jedna osiadla tam na dobre i wracanie jej nie w glowie ( zaczela tam drugie studia ), druga wroci tu na chwile, a potem znow planuje emigracje i to na stale. Znajomi znikaja jedni po drugich jak kamfory i tak sie tylko zastanawiam kiedy nasze Państwo ( czyt. rząd i inne ViPy ) obudzi się z reką w nocniku.
komentarz: by Asia 27.04.2006 10:47
Cóż, Wrocław organizuje wielką akcję ściągania z Wysp informatyków, murarzy, cieślarzy i innych z branży budowlanej. Podziwiam optymizm urzędników
komentarz: by Aimee 27.04.2006 20:37
F. miałam w życiu może ze trzy razy, ale wpisujem mojem miastom
Jedyne co mnie trzyma w Polsce to umiłowanie naszego języka. Naprawdę. Jestem fanką polskiego. Języka – i chyba niestety niewielu rzeczy więcej.
Też będę musiała wyjeżdżać, na weekendy do Szkocji, Anglii, bo ile można plotkować przez gg … ? To znacznie mniej opiniotwórcze
komentarz: by Asia 27.04.2006 21:30
Aimee: mnie trzyma jeszcze kuchnia, normalnie po relacjach kumpli na temat tego co serwują w Szwecji to ja się nigdzie nie ruszam
komentarz: by Aimee 28.04.2006 21:14
o tak, naszej konserwy turystycznej nie ma nigdzie i jeszcze w kilku innych miejscach (żartuję, oczywiście
)
komentarz: by agnieszqa 29.04.2006 11:55
buuu – ze zabuczę jak to się w necie buczy. a bucze na temat ”F”. tak, na ”F” czekałam z tęsknotą, raz tam nawet moje foto bylo
) eh, że tez wyrzuciłam stare numery….
komentarz: by Asia 30.04.2006 19:42
Aimee, no fakt, nasza konserwa turystyczna rzuca na kolana. Ja w sumie nie wiem, czemu co i rusz w instytucjach wymyślają konkursy na pamiątki z Polski- dali by gościom puszkę turystycznej, z Biedronki najlepiej, i gwarantuję, że dla delikatnego francuskiego podniebienia byłoby to wrażenie z gatunku niezapomnianych
Agnieszqa, też wyrzuciłam swoje „F”, oj głupia ja, głupia…