17 Maja 2006

Kurier kuriera słowem pogania

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 23:06

Taaak. W ramach obowiązków pracowniczych musiałam troszkę pogrzebać w prasie mocno regionalnej. I nie wiem czy coś jest na rzeczy czy też po paru godzinach głupawka dała o sobie znać, ale jak w XXI wieku większość tytułów sprawia wrażenie żywcem wziętych z pozytywistycznej czytanki to trochę nieteges.
Jak kiedyś będziecie zakładać lokalną gazetę, to pamiętajcie- sposób na tytuł jest banalnie prosty. Bierzemy „gazetę”, „kuriera” „słowo” lub „głos”, dodajemy do niego zlokalizowany właściwie przymiotnik (poznańska, szczeciński, koszaliński, wielkopolski, lubelski, powiatowy, ewentualnie codzienny lub poranny) i już można podbijać świat. Metodę podobną wykpił dobrych parę lat temu w „Nowej Fantastyce” Andrzej Sapkowski, ironizując na temat tytułów książkowych z tzw. branży i nie tylko, jak widać praktyka jest dobra, bowiem sprawdza się w każdych okolicznościach.
Tzn. wiem i mam świadomość że tradycja, że istnieje od tysiąc dziewięćset któregoś tam roku, siwizna nobliwa pokrywa łamy i ogólnie klękajcie narody, ale po paru godzinach gmerania się w tytułach dziwne rzeczy przychodzą do głowy. Co widać na załączonym obrazku.

Plusem niewątpliwym takiego stanu rzeczy jest to, że przedstawiciele najmłodszego pokolenia załapią, iż „kurier” to nie tylko gość przyjeżdżający o najróżniejszych porach z najróżniejszymi pakunkami, i dostarczający je w najróżniejsze miejsca, niekoniecznie zgodne ze złożoną dyspozycją. Ale nad kurierami ludzkimi znęcać się dziś nie będę, choć nie powiem, podpadli nam ostatnio (no dobra, będzie szybko: zagadka. Co robi kurier, który dostaje zlecenie zawiezienia na drugi koniec Polski materiałów na konferencję, z dokładnymi namiarami na odbiorcę i hotel w którym się tenże zatrzymał, plus instrukcję „koniecznie oddać do rąk własnych”? Prawidłowa odpowiedź brzmi: zostawia pakunek w recepcji, nie racząc poinformować o tym ani nadawcy, ani odbiorcy).

Pozostając w tematach lokalnych, bez większego echa przeszło przyznanie przedstawicielom wybranych samorządów Złotych Muszli. Czyli nagród za największą bzdurę roku. Zaszczytne pierwsze miejsce przypadło władzom Płocka: „Urząd Miasta w Płocku pięć lat budował most przez Wisłę. Most kosztował 190 mln zł. Ma 1,2 km długości. W nocy jest pięknie oświetlony, monitoruje go 40 szybkoobrotowych kamer, jezdnia wyposażona jest w czujniki temperatury. Jednym słowem – cacko. Tyle że nie można po nim przejechać, bo władze miasta nie zbudowały dróg dojazdowych„. Więcej kwiatków znajduje się na stronie Gazety. Wrocław też oberwał, przyznaję od razu ;)

Z pozytywnych rzeczy, na nasz Empik nieb niech spłyną łaski, bowiem w wyniku porządków wiosennych odgrzebano egzemplarz genialnego poradnika „Jak się nie ubierać” autorstwa Tinny Woodall i Susannah Constantine. Książkę polubiłam od pierwszego przejrzenia za nazywanie rzeczy po imieniu, a nie owijanie w bawełnę „puszystych krągłości”. Trafił mi się co prawda dość sfatygowany egzemplarz (za to w cenie 30% ceny okładkowej), ale jak coś, to na aukcjach tego towaru bywa sporo.
Trafiła się też „Kobieta w czasach wypraw krzyżowych” R. Pernoud, książka miodna wyjątkowo.

A jutrzejszy wieczór spędzę sobie mile przed telewizorem, oglądając na zmianę „Gotowe na wszystko” i półfinał Eurowizji. Trzymając mocno zaciśnięte szpony za reprezentację Finlandii.

3 komentarzy »

  1. komentarz: by carstein 17.05.2006 23:14  

    Też za nich kciuki trzymam :)

    A od nas jedzie ta porażka zielonowłosa…

  2. komentarz: by Asia 18.05.2006 07:26  

    Będą jaja jak Lordi wygra ;)

    Uzupełniam: nie my jedni Finów doceniliśmy… O czym może być pierwszy news w gazetowym „Deserze”?

    Finowie przebrani za potwory z piekła rodem, znani z rzucania w publiczność surowym mięsem i posądzani o satanizm, z pewnością wprowadzą widzów w osłupienie. Kto choć raz w życiu widział konkurs Eurowizji, nie jest przygotowany na tego typu wykonawcę. Zespół ze swoimi strojami i maskami nie rozstaje się prawie nigdy. Muzycy nie pozwalają sobie robić zdjęć bez organizacyjnych „mundurków” i nawet wywiadów dla prasy udzielają odziani służbowo. W konkursie zorganizowanym przez telewizję YLE z okazji 40. udziału Finlandii w konkursie Eurowizji ich piosenka „Hard Rock Halleluyah” została uznana za najlepszy fiński utwór eurowizyjny w historii. Utwór ma szanse na sukces, bo występowi Lordi półfinał Eurowizji obejrzą ludzie, którzy w innym wypadku nigdy w życiu nie włączyliby TV.

  3. komentarz: by FuFu 18.05.2006 22:22  

    Dzięka Bogu przegapiłam zielonych… UF!

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>