28 Maja 2006

Nieporozumienia kulinarne

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 23:46

Ot, na stare lata się doczekałam. Że w pracy wyrażać się trzeba precyzyjnie to wiem. Że wysyłając kogokolwiek po zakupy trza doprecyzować wszystko, z marką żelu pod prysznic i wielkością opakowania herbaty to też wiem. Ale żeby w kuchni nie móc się dogadać?
Okazuje się że nie do końca. Skąd się takie rozbieżności wzięły pojęcia nie mam, ale przy wakacyjnych wojażach pamiętajcie o paru drobiazgach.

Punkt pierwszy. Banalne rolady. Takie z mięska (wołowina, musztarda, kiszony ogórek i kawałek boczku. Mniam). Otóż, żeby nie było za prosto, to w okolicach Torunia potrawa taka nosi nazwę zrazów. A rolady to i owszem, są, tylko że robi się je z kawałka mniej więcej kilogramowego. Jak w Grodzie Kopernika mówią na zrazy niestety nie pamiętam.

Punkt drugi. Prośba „kup mi drożdżówkę” może być rozumiana dwojako. W okolicach Kalisza dostanie się to co się zamawiało, czyli drożdżówkę- ciacho z serem, dżemem, makiem, jagodami, jabłkami, kruszonką czy co tam w piekarni mają, w cenie 0.70- 1 zł. W Toruniu, Wrocławiu czy Opolu takie coś nosi nazwę słodkiej bułki. Nie ukrywam, swego czasu była to dla mnie zagadka, czym jest słodka bułka? A drożdżówką nazywają tam pospolity placek drożdżowy. Taki na blasze, z metra. Kiedyś kumpela szła po zakupy, poprosiłam ją właśnie o drożdżówkę, dostałam dobre pół kilo ciasta, miałyśmy zajęcie na dwa wieczory.

Jak już przy piekarniach jestem: co wspólnego ma pączek hiszpański z ptysiem? Tak, zgadza się, to jedno i to samo. Tyle że we Wrocławiu funkcjonuje nazwa pierwsza, a w Wielkopolsce druga. Czyli okrągłe ciastko z dziurką, smażone i polane lukrem. Pyszna niezdrowość, przedmiot kultu w latach szkolnych.

Z rzeczy prostszych, mamy w Polsce dania, które nazywają się tak samo, ale różni dobrzy ludzie inaczej je przyrządzają (przyprawiają). Oj, sporym zaskoczeniem były dla mnie swego czasu placki ziemniaczane na słodko… Zjeść się dało, ale stanowczo, to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Podobnie rzecz się ma z poczciwą mizerią, połowa znajomych robi ją na słodko, połowa na słono, i weź tu człowieku bądź mądry dogadzając kulinarnie większemu zgrupowaniu.

Jak przypomni mi się coś jeszcze to dopiszę ;)

10 komentarzy »

  1. komentarz: by Kasiulek 29.05.2006 06:47  

    kiedyś będąc w Krakowie szukałam pół godziny długiej bułki. W piekarniach patrzyli się na mnie, jak na idiotkę. Bo wrocławska długa bułka w Krakowie zwie się weką:)

  2. komentarz: by Asia 29.05.2006 07:56  

    O, miałam podobnie. Tylko że ja znałam toto pod nazwą „bułki paryskiej” ;)

  3. komentarz: by Fatum_ona 29.05.2006 09:33  

    Dzięki za odwiedziny u mnie.
    Byłam tu już kilka razy (przez stronę MI) ale zawsze jako cichy „czytacz” ;)
    Pozdrawiam

  4. komentarz: by gagatka 29.05.2006 10:08  

    no dla mnie drożdżówka to świętość – tak jak piszesz – z owocami, kruszonką, budyniem… u nas na Kaszubach mówią na to szneki z glancem/.

    Ale masz rację że w Polsce jest urodzaj na misz-masz gastronomiczno-leksykalny, wspominając choćby kartofle, zimnioki, pyry, itd.

    O bułce paryskiej też już słyszałam historię, bo dla niektórych to jest bagietka… No ale z drugiej strony ta róznorodność nazw bywa urzekająca:
    że oberżyna to bakłażan i gruszka miłości
    a awokado to smaczliwka:)

  5. komentarz: by Asia 29.05.2006 10:25  

    Szneki z glancem funkcjonują też w Toruniu, ale raczej w pokoleniu okołowojennym:)

    Z bułkami trzeba będzie uzgodnić zeznania: bagietka – wiadomo. A pod nazwą bułki paryskiej w Wielkopolsce występowała bułka podłużna, długośc ca. 30 cm, średnica poniżej 10 cm. Niby chleb, ale ciasto bułkowe.
    Teraz pytanie, czy Kasiulek to samo miała na myśli ;)

    Dopisane: Gagatko, masz rację, w jednej z piekarni wrocławskich leżała sobie bułka paryska podpisana dumnie „bagietka”. Ja już nic nie wiem…. ;)

  6. komentarz: by Pina 31.05.2006 08:32  

    Ehem… te niby „pączki hiszpańskie” to się w Toruniu oponkami nazywają, a ptyś to ptyś http://www.marpiek.pl/oferta/c11_b.jpg z pączkiem za dużo wspólnego nie ma.

  7. komentarz: by Kotrudy 31.05.2006 09:53  

    W Szczecinie też są zrazy a rolady to są z ciasta.
    Ciastko z dziurką to w Szczecinie gniazdko a w wielkopolsce wianek.
    W zachodniopomorksim je sie kromke chleba a nie skibke (Wlkp) a koncówka chleba to piętka.
    Acha i w zachodnipomorskim sie robi rzeczy: rękoma a nie rękami.
    W szczecinie sa bagietki a w WLKP kawiorki (takie grubsze bagietki).
    Pozdrawiam.
    Stworzmy jakis slownik online uniwersalny regionalny slownik polko-polski. Dział kouchnia i inne smakolyki.

  8. komentarz: by Asia 31.05.2006 20:42  

    Pina ha, pomysłowość rodaków nie zna granic. Coś mi się wydaje że najskuteczniejszy sposób kupowania to wskazanie paluszkiem o co nam chodzi ;)

    Kotrudy z tym słownikiem to fajny pomysł, będzie się trzeba zastanowić ;) I dzięki za uzupełnienie kolekcji regionalizmów:)

  9. komentarz: by FuFu 02.06.2006 19:26  

    Ja też jestem ze Szczecina i rolada kojarzy mi się na słodko – z ciastem (są też rolady lodowe!), a zrazy to zrazy, czyli mięsko. Drożdżówka (ulubiona z kruszonką i serem, sezonowo z truskawkami) to drożdżówka i jakbym dostała dużą bułe, to chyba bym się obraziła. Jednak zdecydowanie lepiej jest czasami pokazywać palcami ;)

  10. komentarz: by Asia 03.06.2006 10:38  

    FuFu :)
    A jeszcze mi się przypomniało, w Wielkopolsce na placki ziemniaczane mówi się „plendzle”.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>