Co pracownik ma w wakacje?
Pracownik teoretycznie ma wypoczywać. Nie da się lenić całe dwa miesiące (chyba że delikwent tyra w szkolnictwie, ale umówmy się, za użeranie się z bezstresową dziatwą rok wakacji to mało) ale chociaż ze dwa tygodnie… Niestety, se ne da.
Jak się nie da, to można wykorzystać fakt, że większość klientów pije jednak te drinki z parasolką pod palmami i zrobić porządki w firmie.
Po pierwsze, można przebudować taki jeden wortal który się rozwija pod skrzydłami naszej agencji. O zmiany w tymże serwisie walczę od dłuższego czasu, nie da się ukryć, że coś co się sprawdzało przy tysiącu odwiedzin dziennie przy półtora milionach odsłon miesięcznie zaczyna się rozłazić. Będzie forum z prawdziwego zdarzenia, bo jak już ustaliliśmy w necie możliwość wymiany opini, podyskutowania czy poplotkowania o zgrabnej Maryni to podstawa.
Będzie nowe logo, graficzka nasza wymyśliła wersji naście, pozostali czepiają się tych pomysłów jak mogą (a weź to zmień, a tu mi nie gra, a to jest niewyraźne, a to ni cholery nie pasuje do całości), no ale widać powoli światełko w tunelu.
Będzie przebudowana strona główna, część materiałów zostanie bardziej wypromowana, część schowana nieco głębiej, efektem ma byc większa czytelność i przejrzystość. Zobaczymy co nam z tego wyjdzie. Uprościmy kilka rzeczy, dołożymy nowe możliwości, zdejmiemy funkcje które się dotychczas nie sprawdzały. Ot, takie standartowe porządki, nie do wykonania w czasie roku pracowniczego z powodu zbyt małej ilości webmasterów i grafików w firmie.
Druga sprawa- chcemy z graficzką wyciągnąć szefa na rozmowę. Znudziło nam się najzwyczajniej trzepanie średniej jakości (eufemistycznie rzecz ujmując) projektów dla klientów, którzy lubią tylko takie ulotki jakie mieli poprzednio. Zero nowatorstwa, zero polotu, to ma być tu a to tam. Bueeee. Nie mamy złudzeń, o dotychczasowych zleceniodawców dbać będziemy, wiemy że gust klienta a wizja grafika to często dwie totalnie przeciwstawne rzeczy i na miły Bóg, nie chcemy się zaraz porywać na konkurs w Portorożu czy Cannes. Po prostu chce nam się zrobić coś innego. Okazja do podłapania nowych sponsorów nadarzy się myślę niejedna, od poniedziałku pracę rozpoczyna nowy przedstawiciel handlowy (chciałam powiedzieć biurowy pracownik ds. logistyki. Czy jak to się teraz nazywa) to go wykorzystamy
Trzecia sprawa- też na poważną rozmowę z szefem- to współpraca z fotografem. Mamy kilku zaprzyjaźnionych fotografików, zaprzyjaźnionych w dosłownym tego słowa znaczeniu, ze starszym z grafików mistrzowie obiektywu bodaj do jednej szkoły chodzili. No właśnie, tylko to mistrzostwo kwalifikuje się raczej do szufladki „miszczostwo”. Koleś porobił zdjęcia na zamówienie do katalogu jednego klienta. Te zdjęcia od tygodnia z górą nasza graficzka szparuje po 10 godzin na dobę. Temat wdzięczny jak cholera, bowiem klientowi zamarzył się folder i strona z produkowanymi przez niego akcesoriami ogrodniczymi. Grabki, konewki i inne takie nie powiem co po nocach się śnić zaczynają. Do OBI nie zajrzymy przez najbliższy miesiąc, słowo daję.
Fotki są na moje niewprawne oko do bani, część jest nieostra, modelka nieumalowana (ok, zakładam że klimat fotek miał być 100% naturalny, ale umówmy się, naturalny makijaż nie polega na jego totalnym braku) że już nie wspomnę o naturalnie przywiędłej zieleninie. Jak za coś płacimy to niech to będzie przyzwoitej jakości. Oszczędności polegające na tym, że fotografik będzie tańszy, ale potem grafik będzie siedział nad zdjęciami kilkadziesiąt godzin to ja chrzanię i musztarduję.
Ok, o pracy to ja mogę długo. Teoretycznie nie powinno mnie to ruszać, bo w końcu szefem jestem, nie moja kasa, nie moja firma, ale tak jakoś…
Z innej, telewizyjnej beczki: Polsat poszedł po rozum do głowy i posłuchał głosu tłumów. Tydzień temu wyemitował połówkę ostatniego odcinka „Desperatek”, nie wspominając nic co z drugą częścią zakończenia. Plotka internetowa głosiła, że odcinek ten miał być wyemitowany tuż przed trzecim sezonem, a trzeci sezon dopiero będzie kręcony. No ale wobec zmasowanego ataku zadesperowanych fanów płci obojga (ku mojemu zaskoczeniu, DH ogląda z własnej nieprzymuszonej woli sporo panów) odcinek kończący drugą serię ukazał się dziś. Namieszali w nim potężnie, tak swoją drogą.
Nowa władza podpadła telewidzom i zdjęła z ramówki „Wielką Grę”. Oczywiście jest wielkie halo, że kulturę niszczą i schlebiają najniższym instynktom rozrywkowym. Nieco prowokacyjnie stwierdzę, że na moje „wadza” rację ma i brawa im za odwagę. Tak z ręką na sercu, znacie kogoś kto „Wielką grę” ogląda? u nas nikt. Program jest IMHO zbyt hermetyczny, OK, dawno nie oglądałam i może coś się zmieniło w konwencji, ale kudy „WG” do sznukowego „1 z 10″ chociażby? no ale zawsze miło się dowartościować, że się takie mądre programy ogląda
Na koniec kolejna reklama „Harnasia”. Pod względem estetycznym tradycyjnie miodzio, ale pod względem przesłania nieco przypomina wcześniejsze spoty Toto-Lotka. Tzn ja rozumiem że tzw. target jak już wygra ten milion to wpierw napije się z całą ulicą za wszystkie czasy, a do roboty pójdzie jak już całą nagrodę diabli wezmą (tzn zostanie przejedzona, przepita i wydana na różne przyjemności) bo bohater animacji nie sprawia jakoś wrażenia że wygraną zamierzałby w coś zainwestować. Ale to może z powodu późnej pory oraz ogólnych upałów bredzić zaczynam. BTW w reklamie moherowy berecik rzondzi
komentarz: by Kasiulek 14.07.2006 10:57
i dobrze, że nie ma Wielkiej Gry, nigdy mnie nie przekonywała a zawsze cholernie nudziła. Desperatki muszę nadrobić…
komentarz: by mi:) 14.07.2006 13:04
a mi trochę szkoda Wielkiej Gry, uważam, że powinna zostać dla tych starszych ludzi, którzy są związani od lat, a nie przekonują ich wspólczesne telekrzyżówki i inne bramki nr 3. Ponadto przypominała mi moje (dzieciece) niedzielne popołudnia u Dziadków, którzy byli wiernymi fanami tego teleturnieju. A tak to ani Dziadków, ani Wielkiej Gry. Co prawda trzeba dać szansę nowym pomysłom, ale aż coś mnie w srodku skręca na myśl, coz to za kolejna „rewelacja” zastapi Wielka Grę, bo moim zdaniem aktualny program TV bardziej odstrasza niz kusi. Pelna watpliwej nadziei trzymam kciuki, ze jesli cos ma sie zmienic, to niech się zmieni, tylko wreszcie na lepsze..
komentarz: by gagatka 14.07.2006 17:21
Jestem pod wrażeniem jak słońce twórczo wpływa na ludzi…
Co do wielkiej Gry to ja co prawda też już nie łapię tej formuły ale myślę podobnie jak Mi:) że dla wielu starszych ludzi to było coś „ichniego” a ta godzinka w tygodniu młodych nie powinna irytować. No ale to co się dzieje w telewizji teraz ma bardzo różne przyczyny, niekoniecznie merytoryczne…
komentarz: by Asia 16.07.2006 21:45
Kasiulku i jak Desperatki? prawda że tam jakiś sadysta musi robić za reżysera/ scenarzystę? no bo wiernych fanów w takiej niepewności pozostawiać to nieludzkie…
mi:) sama nie wiem co z Wielką Grą.. szum wokół teleturnieju robią spory, więc może skończy się to jakąś modernizacją? o poziomie większości teleturniejów się nie wypowiem, bo TV prawie nie oglądam, ale wieść gminna niesie, że zbliżają się głębią do teleaudio
komentarz: by Asia 16.07.2006 21:52
Gagatko ano, ukryć się nie da, upał baaardzo różnie na nas działa, dobrze że temperatury afrykańskie się skończyły, bowiem strach się bać do czego mogło dojść (przejęcie McDonaldsa i Coca- Coli byłoby pewnie najdrobniejszym z naszych planów