styl domowy
Znam wiele bardzo fajnie ubranych kobiet i równie wielu facetów, którym nie jest obojętny stan zniszczenia, pomięcia i innych walorów optyczno-aromatycznych ubrań. To jednak ,jak wygląda się „dla ludzi” to jedno, a to, co widuje listonosz o 9.00 rano to zwykle całkiem co innego…
I słusznie, bo w domu trzeba czuć się przede wszystkim wygodnie i swobodnie – w końcu – gdzie jak nie w domu? Mówię to, patrząc na wszystkie dzielne laski latające na 12cm szpilach, w plastikowych bluzkach, co nie dają oddychać, wciskających się w pupę spodniach albo sztywniackich marynarkach. Osobiście preferuję sportową elegancję z nutą seksapilu, ale jako osoba niezetatyzowana, mogę sobie pozwolić na własny dress code – w przeciwieństwie do sekretarek, urzędniczek i innych pań (przynajmniej w teorii, bo różne cuda już moje oczy widziały…)
No ale wraca się w końcu do domu, zrzuca mudurek albo imprezowe ciuszki i …. dresiulce? Podejrzewam, że w 80% tak. Nasłuchałam się już we własnym domu i u przyjaciół narzekań mężów, co to ich żony tylko do pracy się stroją, a tak to w szlafroku starym ganiają.
Nie żeby faceci byli inni, no ale wiadomo: kobieta ma się stroić dla swojego chłopa, a nie jakiś petentów. Myślę, że coś jest na rzeczy bo:
1) jak facet widzi przez 10 lat swą lubą głównie rozczochraną, bez make-upu, w dresach z dziurą, plamą i objętością worka na kartofle – to ja się nie dziwię, że poza domem podniet szuka
2) jak kobieta łazi w byle czym i gdzieś tam po drodze mija przecież lustro, to sama zaczyna się czuć i zachowywać jak Kopciuch
3) naprawdę w dzisiejszej dobie zaopatrzenia tekstylnego można mieć wygodne domowe ciuszki, wcale apetyczne i schludne
Już od średniowiecza kobity nosiły tzw. podomki ( do których teraz wraca Victoria’s Secret ), co to miały swój fason i cenę, a z domu noclegowni dla ubogich nie robiły. Naturalnie coś takiego też może się wydać mało wygodne, ale wybór zaiste jest ogromny. Że już nie wspomnę o rynsztunku bardziej kuszącym, którym wdziewając podczas nieobecność dzieci można śmiało viagrę wypłoszyć na długie lata.
Jako niewiasta, która powyższe rozumie i napisała, chciałabym też mieć nadzieję, że panowie rozumieją i do siebie też wezmą. Jak koszmar mam wciąż przed oczami ojca koleżanki z podstawówki, który otwierał mi drzwi – wielki spocony grubas w wyciągniętym, dziurawym podkoszulku i portkach, z których wychodziły pośladki. Czego ja nie robiłam, żeby go od tyłu nie oglądać…
komentarz: by karina 31.07.2006 08:41
Kurcze, a myślałam, że to nie jest jakiś taki powszechny problem… No ja to w dresach i niefajnej bluzce to latam tylko tak od 20 do 22, kiedy ćwiczę… Do 20 to ja zazwyczaj jeszcze w czymś normalnym chodzę, a to głównie dlatego, że często się zdarzają niespodziewani goście… Ale przyznać muszę, że jak już sobie idę ćwiczyć, to wyglądam okropnie… spodnie za duże, spodenki zresztą też, a bluzki to już nie wspomnę, bo lubię ćwiczyć w koszulkach należących do M. Chyba czas wybrać się na zakupy do sklepu sportowego, bo jakieś seksowne ciuchy do ćwiczeń…
komentarz: by Basetla 31.07.2006 13:45
Jak to pogodzić? żeby wyglądać i czuć się wygodnie. Prze 8 godzin w pracy katuję się mundurkiem i tylko marzę aby wpaść do domu, umyć ręce i przebrać się w wygodne szmatki. A wygodne to zwykle obszerne i już trochę znoszone bo moje ciało zdążyło się z nimi zakolegować. Dlaczego faceci oczekują, że tylko my mamy pachnieć, wyglądać i być zawsze miłe i gotowe na ich propozycje. Lustra omijają szerokim łukiem a może i im by sie przydały jakieś przemyślenia. Szczegłnie teraz w upalne dni możemy raczyć się ich urokiem: krótkie gacie, brzuchy jakby conajmniej piłkę połknęli no i te spocone lica. Nic dodać nic ująć. Choćby z tego względu nie lubię upałów.
komentarz: by mi:) 31.07.2006 14:46
w takim razie tegoroczne lato powinno sprzyjać wieloletnim związkom, bo przy takiej aurze to ani szlafrok, ani dres, ani nic w ogóle. najwygodniej i najrozsądniej maksymalnie skąpo, co sądzę, powinno się calkiem podobac partnerom i rozwiać ich pomysły o szukaniu podniet poza domowym gniazdkiem:) O makijazu rowniez mozna zapomniec, bo taki splywajacy w 40-sto stopniowym upale wcale nie nalezy do najciekawszych doznan estetycznych. Pozostaje jedynie zadbac o kształt upierzenia na głowie, co nie powinno sparwic trudnosci zadnej z pan:)
komentarz: by gagatka 31.07.2006 18:42
karino no a sport to dopiero okazja żeby prężyć zgrabne udka i ramionka pod kusym dresikiem! daj znać jak coś zakupisz:)
Basetlo żeby zaraz upałów nie lubić? a te wszystkie zgrabne chłopaczki co teraz na raz dwa koszulki zdejmują… Boszzzzz jak ja uwielbiam męskie plecy:)
Mi zgadzam się że upały sprzyjają dezabilowi, ale za dwa miesiące znów chłodne będą wieczory więc może pora zawczasu stare worasy wyrzucić…