15 Sierpnia 2006

Pochwała aktywności:)

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 09:56

Nie, to nie jest wcale młotek na Asię. Wyleniuchować się trzeba bez dwóch zdań, bo inaczej człowiek nabzdyczony chodzi, szczeka, oczka czerwone ma jak królik a poczucie humoru jak pewien wysoki minister…

Ale przesadzać można tylko z seksem i czekoladą, i nadchodzi pora, gdy warto zerwać sflaczałe pośladki z siedziska i poczuć, że się żyje.

Nie będę wcale dziś pisać jakie to okropne społeczeństwo mamy, co się opycha czipsami z majonezem babuni i grilluje swoje polędwice na słońcu. Dziś będzie o jaskółkach.

Bo coś się jednak zmienia. Odkąd rolkuję namiętnie po lokalnych ścieżkach zdatnych (kto to widział ścieżki rowerowe wyboistymi kaflami wykładać???) nie mogę wyjść ze zdziwienia, że 1) coraz więcej ludzi niewyglądających wcale jak Carl Lewis uprawia jakąś formę ruchów 2) nawet dziadki się nie boją stawów trochę powyginać 3) aktywność robi się coraz bardziej familijna i towarzyska…

No bo tak z drugiej strony, czyż nie jest sport okazją do flirtów świetną? Na upartego każdy sport może być kontaktowy :) Mówię to po zjeździe na rolkach z mega wielkiej góry z fachową asekuracją :) I po co komu tony make-up’u, gdy można mieć zdrowy rumieniec, błysk szaleństwa w oku i opaloną łydkę???

W niedzielę w Sopocie deszcz i szaruga, więc pojechałam bicyklem w las – pokontempluję egzystencję w samotności – pomyślałam. Bo argument kolejny jest też taki, że w jakiś sposób majtanie nogami poprawia przepływy mózgowe, zwłaszcza optymistyczne…

Jadę, a tam z 50 rowerzystów, samotnych jeźdźców w kaskach kosmitów i romantycznych parek w dresiaczach, kilku biegaczy (wszyscy powyżej 50-tki), spacerowicze a nawet jedna pani na kuniu, znaczy Amazonka. Serce we mnie urosło :)

Dziś w Trójmieście z kolei tradycyjny maraton Solidarności. Czytam w gazecie o przygotowaniach, a tam Pan X, lat 84, mówi, że to już jego nasty bieg, a zaczął dopiero dźwignąwszy piąty krzyżyk…. Znajoma Pani doktor codzień bez względu na pogodę raniutko kąpieli morskich zażywa… Bez względu to znaczy że 365 dni w roku – wyjaśniam.

I nie ma, że nie mogę bo jestem za stary/a, zbyt zmęczony/a, nie mam czasu… Czasu nie mają tylko nieżyjący i lepiej zbytnio się tej myśli nie chwytać.

Ja tej zimy zaczynam snowboard uprawiać… – napisałam publicznie, więc słowa nie cofnę i z okazji 15 sierpnia (każda okazja dobra – jak mawiają pijący) polecam każdemu sobie jakieś postanwienie powziąć leniuchując błogo. Z chęcia opublikujemy u nas, a potem będziemy rozliczać :)

I ja dobrze wiem, że czasem brakuje ochoty, bo jakoś zimno, głowa boli, szarawo, a w głowie same problemy. Też tak wczoraj miałam i wzięłam ręcznik, aby na plaży potrenować przed kolejnym wyścigiem wokół molo, i popłynęłam kawał w lodowatej wodzie, a jak wyszłam to świat nagle wypiękniał… czego wszystkim leniuchom życzę.

6 komentarzy »

  1. komentarz: by karina 16.08.2006 08:51  

    Ja takie postanowienie zrobiłam sobie 1 marca tego roku… Że ruch, ruch i jeszcze raz ruch… No i do tej pory wytrzymuję… czyli to już prawie 6 miesięcy :-) Jeżdżę na rowerze, pływam, ćwiczę i takie tam. I wszystko byłoby ok, gdyby nie bolące kolana… Bo ja trochę przesadziłam, przyznam się szczerze. Więc teraz postanawiam, że od tej pory nie będę ćwiczyć więcej niż godzinę dziennie!

  2. komentarz: by mi:) 16.08.2006 09:45  

    Postanawiam czesciej odwiedzac ten las co to go mam pod nosem i nie zaslaniac sie tysiacem innych spraw, ktore zazwyczaj wyciagam na pierwszy plan. (posprzatac mozna pozniej, a gosci zabrac ze soba na spacer:)) Wczoraj przeszlismy lasem do Powsina i kawal pieknego ogrodu botanicznego zwiedzilismy pieszo. I choc polprzytomni, bo po imprezie, to z rozesmianymi gebami wdychalismy zapachy igalkow, mchow i tropikalnych kwiatow. Tak, z okazji 16 sierpnia przysiegam czesciej chodzic do „naszego” lasu. Prosze mnie z tego rozliczac co czas jakis:)

  3. komentarz: by gagatka 16.08.2006 10:00  

    Dziewczyny złoto olimpijskie dla Was! Tak trzymać i dawać otoczeniu dobry przykład. A na bolące kolanka Karinko (zwykle nadwyrężenie chrząstki stawowej) polecam codzinnie galaretki. Odkąd robie sobie takie kuracyje moge hasać godzinami…

  4. komentarz: by karina 16.08.2006 11:39  

    Galaretki? Ale jakie galaretki? Na co, na kolana mam kłaść czy jeść? I dlaczego właściwie pomagają? Jak zadziałają to cię ozłocę :-)

  5. komentarz: by mi:) 16.08.2006 12:08  

    Karina, Gagatka ma rację. Galaretki pomagają, bo zawierają żelatynę, a ta wiadomo jest robiona ze szpiku kości, a nie z meduz jak jeszcze do niedawna myślałam:)))))) Przy wszelkich złamaniach i kontuzjach zaleca się JEDZENIE galaretek. ale mozesz sobie zrobic tez kompresy, bedziesz miala słodką skóre. Moze M się ucieszy:)))))))))))

  6. komentarz: by karina 16.08.2006 12:10  

    Hehe dzieki mi:) Ja mam nadzieję, że M bez okładów galaretkowych uważa, że moja skóra jest słodka, ale nie zaszkodzi mu jeszcze jej osłodzić :-)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>