Bo tak!
Jak jak kocham ludzi, którzy lepiej ode mnie wiedzą, czego mi niezbędnie do życia trzeba. Pół biedy z osobami mi bliskimi, zakładam że chcą dla mnie dobrze, a nawet jeśli im nie wychodzi to cóż, taka karma. Ale jak w moje prywatne życie wchrzaniają się osoby totalnie z zewnątrz, to zaczynam prychać.
Ostatnio tych wpieprzeń jakby się namnożyło. Parę dni temu media doniosły o odwoływanym z dnia na dzień koncercie mrrocznych Skandynawów spod znaku black metalu. Do warszawskiej „Proximy” miała się zjechać czołówka szatanistycznych wyjców (Mayhem, Marduk, te klimaty). Osoby przypadkowe na takie koncerty nie chodzą, primo- głowę dam że mają lepszy pomysł na wydanie stówy z haczykiem niż koncert bliżej nieznanych typków, secundo- nawet jeśli trafią zupełnym przypadkiem to ewakuują się z koncertu czym prędzej. Nie żebym wątpiła w młodzież polską, ale dla fanek Ich Troje występ takiego Marduka mógłby być zabójczy. I już nic nie byłoby takie jak kiedyś…
Wracając do adremu: kroiła się fajna imprezka, znajomi ostrzyli sobie zęby na parę godzin lepszej jazdy, a tu dup, informacja że koncert odwołany. Bowiem stowarzyszenie stawiające sobie za sens działania szczytny cel walki z sektami, w trosce o nasze drogie młode pokolenie koncert zablokowało. Super.
Żeby nie było nieporozumień, na Black Metal Festival się nie wybierałam, już nie to zdrowie, już człowieka łeb zaczyna ehm, boleć przy drugiej płycie Impaled Nazarene, ale do ciężkiej anielki byli ludzie którzy na ten koncert pójść chcieli. Idę o zakład, że zgorszenia po występie skandynawskich kapel by nie było, na BMF szli ludzie którzy dokładnie wiedzieli czego mogą się spodziewać.
Co do krzewienia satanizmu przez metalowych wykonawców, większość znanych mi wielbicieli ciężkiego brzmienia (a trochę ich jest) nie interesuje ideologia, ich kręci muzyka, a muzykę panowie spod znaku Mayhem, Marduk i IN robią niezłą. Tak, wiem, musi co moi znajomi nie są true. Tzn. „tró”.
Przy okazji duża wódka dla Mayhem za klasę, bowiem jak poinformował serwis rockmetal.pl panowie mimo odwołanego koncertu mieli spotkać się z fanami przy piwie w jednym z warszawskich lokali.
Ciekawam wielce, czy towarzystwo antysekciarskie uaktywni się przy okazji kolejnych koncertów. Wkrótce ma się pojawić Obituary (plus Grave i Catamenia), nieco później wampiryczny Dani i jego kolorowe Credki. Ale jak mi odwołają Satyra to się zirytuję…
Metalowa brać albo pójdzie pod Sejm z pieszczochami, toporkami i zapasem alkoholu (śpiewając sobie „wolność ja kocham i rozumiem, wolności ja oddać nie umiem„), albo zacznie masowo jeździć na koncerty do Czech. I znów będzie w kraju lament, że nikt nad Wisłą koncertować nie chce.
W sytuacji powyższej, nie jestem do końca pewna czy informacja podana kilka dni temu przez Teleekspres, a dotycząca regulacji ilości aptek na kilometr kwadratowy, jest żartem czy jednak niekoniecznie. Ponoć właściciele aptek się zbuntowali, że tych przybytków mamy w Polsce za wiele, że konkurencja ich zabija i w związku z tym apelują, by wprowadzić ograniczenia. Luuuz. Trochę dziwne, że na wrocławskim Nadodrzu jakoś sobie zgodnie żyją i po dwa sklepy spożywcze na 200 metrowej ulicy i nikt nikogo zamykać nie chce, ale w końcu mieszka tu aspołeczny element. Że o 5 „Żabkach” w promieniu trzystu metrów nie wspomnę, ani o licznych „sklepach z odzieżą sprawdzoną” (aka „lumpeks”/ „szmateks”). Tytułem przykładu, na ulicy Probusa mamy 3 lumpeksy. Ulica Probusa ma na oko 100 metrów.
Rzeczywistość pięknie podsumowała reklama emitowana bodaj w radiu Roxy.fm. Idzie to mniej więcej tak: w czasach, kiedy słowo „pis” przestało oznaczać pokój…
komentarz: by Kasiulek 17.08.2006 11:52
nie tak dawno temu mój Kubik fan muzyki takowej, z wielkim niepokojem odliczał dni do koncertu Kinga Diamonda, śledząc wszelkie informacje i modląc się, żeby koncertu nie odwołali, bo przecież to szatany szalone i naszą młodzież przed tym złym nasieniem chronić trzeba. Koncert na szczęście się odbył, Carpathian Forrest we Wrocławiu również wystąpiło, ale może to dlatego, że do władz naszych te informacje nie dotarły;). Jak ja nie znoszę jak tak o naszą „moralność dbają”. Aż coś człowieka w środku ściska widząc, że w Czechach mnóstwo koncertów, festiwali cały wachlarz muzyczny, a u nas tylko papka moralnie poprawna.
A na Probusa to się chyba przejdę
komentarz: by gagatka 17.08.2006 17:25
dlatego właśnie dziękuję wszystkim świętym że już do szkoły chodzić nie muszę (mudurki i hymn po każdym apelu pan wysoki zaleca) anie księdza z ambony nie mam okazji posłuchać…
Nie wiem czy to też PISkacze, ale wczoraj zamknęli mi plaże i wyciągali za włosy z wody… bo za zimna…
komentarz: by Asia 17.08.2006 17:27
no i jeszcze nie zapominajmy o histerii towarzyszącej występowi M. Mansona
Z lumpeksów na Probusa ciekawy jest ten na rogu Jedności Narodowej- bardzo fajną kieckę bordową ostatnio tam kupiłam
komentarz: by Kubik 18.08.2006 10:14
Ja myślę, że BMF odwołali bo Marduk śpiewa o Powstaniu Warszawskim a to, jak wiadomo, jest osobista własność Lecha Kaczyńskiego. Tylko on ma prawo o nim mówić (ew. jakiś Norman będzie miał pozwolenie książkę napisać. Jak Lech tworzy, to za dużo Lenina wychodzi).
Że Impaled też nie zagrał to dobrze. To są fińscy patrioci a jak wiadomo prawdziwym patriotą może być tylko Polak. Po co nam więc skundlona wersja?
Ech… może Megadeth przyjedzie i nam całe „Rust In PiS” zagra?
komentarz: by Asia 18.08.2006 10:55
o, czyżby Kubik od Kasiulka?
Powitać, powitać.
A tak swoją drogą, o Powstaniu Warszawskim najlepiej zaśpiewało Lao Che. Choć obawiam się że część VIPów po niepoprawnym politycznie tekście „k.rwa wasza faszystowska mać” zeszłaby na zawał.
komentarz: by Kubik 21.08.2006 16:48
a ten sam Kubik;) Katie przesłała linka abym poczytał ;] Lao Che znam tylko z nazwy. Moja edukacja muzyczna skończyła się na Marduku. Taki ze mnie humanista;)
komentarz: by Asia 21.08.2006 16:57
Ba, Marduk to czysta klasyka
A „Powstaniem Warszawskim” Lao Che naprawdę warto się zainteresować, dla mnie jedna z lepszych płyt 2005 roku