Dobrzy ludzie są na świecie
Sama kilku takich ostatnio spotkałam. Od ponad dwóch lat poluję na kultową w pewnych kręgach książkę Joncy i Koniecznego „Upadek Festung Breslau”. Rzecz wyszła w latach sześćdziesiętych w oszałamiającym nakładzie 5 tys. egzemplarzy.
Oczywiście jest niemal nie do dostania. Czasami trafia się na Allegro, ale kosztuje albo 140 PLN (trochę za dużo jak na moje oko) albo ja akurat mam pustkę w portfelu i zero wolnych środków. Czasami można ją znaleźć w antykwariatach, a ponieważ większość antykwariatów we Wrocławiu mam może nie zaprzyjaźnioną, ale zaznajomioną, to zaglądałam do mych ulubionych przybytków z tradycyjnym pytaniem „czy był >Upadek Festung Breslau< ?”. Nie było, trudno, dziękuję, do widzenia. W zeszłym tygodniu pan pracujący w antykwariacie na Kuźniczej mówi mi, że ma w domu swój własny prywatny egzemplarz Joncy& Koniecznego, fakt że w stanie nie najlepszym bo jest to pozycja jakiś czas temu wycofana z biblioteki i że on mi ten egzemplarz sprezentuje. Nie chciał słyszeć o pieniądzach, książkę dostałam dziś za zwykłe „serdecznie dziękuję”. Buźka mi się śmieje przez cały dzień.
BTW to, jakie pozycje biblioteki wycofują ze swych księgozbiorów z przeznaczeniem na sprzedaż dla podreperowania bibliotecznych funduszów, to jest osobny poemat. Który może kiedyś napiszę, z wyprzedaży paręnaście plecaków (na stelażu) książek wyniosłam.
Kontynuując temat książkowy: moja Mama zapragnęła skompletować sobie cykl Musierowicz o Borejkach. Marzenie jak najbardziej z gatunku tych do zrealizowania, Jeżycjady w księgarniach ile chcieć, ale oczywiście wrodzona wielkopolska gospodarność kazała się rozejrzeć najpierw po antykwariatach. Allegro odpada, cena książki wraz z przesyłką jest zazwyczaj zbliżona do ceny rynkowej. Oczywiście w kurs po antykwariatach ruszyła wyżej podpisana, oczywiście pogadałam ze znajomą Panią z Antykwariatu. Nie minęły dwa tygodnie, a Pani z Antykwariatu wyskoczyła za mną na ulicę i mówi że właśnie była u nich klientka i zostawiła prawie kompletną Jeżycjadę. W cenie mniej więcej 5 zł za tom.
A ostatni z zauważonych pozytywnych działań miał miejsce na znajomym forum dziecięcym. Dziewczyny się wzięły, zebrały i kupiły wspólnymi siłami kilka wyprawek szkolnych dla zupełnie obcych dzieciaków. Tylko dlatego że jedna z forumowiczek (ze „stażem”) powiedziała że jest taka potrzeba, że ona sprawę zna, zbadała, nie jest to naciągactwo, a faktycznie ludzie w potrzebie.
I świat od razu robi się bardziej kolorowy.
komentarz: by kuba 28.08.2006 23:38
racja
i wniosek z tego taki zeby zachowywac sie do ludzi rowniez w tak zyczliwy sposob a uczynek napewno okrazy ziemie i klepnie w plecki
mila notka, mily blog. pozdrawiam
Kuba.
komentarz: by Asia 29.08.2006 08:03
Dziękujemy bardzo
Co do dobrych uczynków, są tacy co uważają iż żaden nie pozostanie bez kary:)
komentarz: by FuFu 29.08.2006 11:16
Notorycznie kupuję książki, ale nigdy nie oddałam żadnej do antykwariatu. Chyba by mi serce pękło…
komentarz: by gagatka 29.08.2006 11:20
Nie wiem czy czytaliście „Cień wiatru” ale tam właśnie jest cudowny opis muzeum zapomnianych książek. Fakt, że żeby rozumieć tą magię trzeba być dobrym człowiekiem
komentarz: by Asia 29.08.2006 11:32
FuFu nawet jak zupełnym i przypadkowym przypadkiem kupi się po raz drugi to samo?:)
Cóż, ja jeszcze muszę się przyznać do klasycznego grzechu sprzedawania starych podręczników studenckich pod koniec miesiąca. Z wiadomych względów, ale zdarzało się to na szczęście rzadko
komentarz: by primavera 29.08.2006 14:54
I od razu człowiek sie uśmiecha cały dzień. Niby takie nic, serdecznosc, zyczliwość zwykła, a od razu lepszym świat się nam wydaje
komentarz: by lubka 29.08.2006 22:47
No to jestem. Wybacz, że tylko na chwilkę, ale z nóg padam. Odezwę się na pewno
komentarz: by mi:) 30.08.2006 13:39
az mi się lezka wzruszenia w oku zakręciła:)