On ma bloga, ty masz bloga…
mam i ja. Z blogami porobiło się coś takiego jak z gumą Mamba, jeśli oczywiście wierzyć w ciemno reklamie- mają je wszyscy. Co ciekawe ostatnimi czasy silną potrzebę wywnętrzniania się poczuli również wielcy i sławni, przykładem chociażby blogi zakładane na Wirtualnych Mediach. A ja się po cichu zastanawiam…
… kiedy bańka blogowa pęknie.
Zdaje się że w sieci nie udziela się jeszcze tylko Doda i Mandaryna, bo swe zapiski ku chwale potomnych i zainteresowaniu współczesnych publikują nawet ex premierzy. Jak Onet namówi na własnego-najwłaśniejszego bloga jeszcze panów Mazowieckiego i Olszewskiego to świeczkę w intencji portalu przy najbliższej bytności w Częstochowie zapalę.
Tylko że pisać to jedno, a pisać z sensem i wytrwale to zupełnie inna bajka. Z całym szacunkiem dla znanych i lubianych, ale ich zapiski generalnie na kolana nie rzucają. Nie to co blogi mi:) czy Pierwszej, że wyciągnę pierwsze z brzegu adresy. Bo nazwisko to nie wszystko, dobrze jest mieć jeszcze coś do powiedzenia. Bo notoryczne mylenie bloga z pressroomem nikomu na zdrowie nie wyjdzie. Bo – last but not least- żeby poczuć klimat blogów nie wystarczy mniej lub bardziej regularnie publikować swoje przemyślenia. Trzeba poświęcić trochę czasu na leniwe połażenie po blogach, na wczytanie się w zapiski, na rozejrzenie się i odwiedzenie nowych miejsc. Z takiej wędrówki wrażenia ogólne są pozytywne, strasznie dużo interesującego luda w necie siedzi, no ale o tym wiemy nie od dziś
Inna zaobserwowana prawidłowość to fakt, iż w komentarzach piszący upodabniają się stylem do autorów/autorek bloga. Podobne konstruowanie zdań, te same wyrażenia… oczywiście nie mam tu na myśli speców płci obojga od „komci” spod znaku „super-blogasek-wpadnij-do-mnie”.
Ciekawość, ile czasu trzeba, żeby się od notatek teoretycznie obcych ludzi uzależnić.
Druga bańka która nam rośnie i rośnie to serwisy społecznościowe. Moje Kochanie siedzące na różnych mądrych forach co i rusz podrzuca mi namiary na kolejny serwis mający ambicję skupiać śmietankę polskiego internetu i robić użytkownikom dobrze za pomocą samych użyszkodników. Cel chwalebny, szczęście życzę, ale jest jedno „ale”. Mianowicie rodacy nasi kochani mają we krwi jakieś takie lenistwo, a może lepszym określeniem byłby „brak aktywności”. Ktoś tam coś robi, super, niech robi, rodak może i zajrzy, ale żeby coś samemu przy tym pogrzebać… to już niekoniecznie.
(powyższe to wersja optymistyczna, klasyczny rodak jeszcze zjedzie twórców serwisu „bo tak” i wda się w kłótnię z tubylczymi użytkownikami w imię wyższych racji).
Krótko mówiąc, problem w tym że serwisy wyrastają nam jak te prawdziwki po deszczach, natomiast liczba społeczników w necie jest w zasadzie stała. Doba ma 24 godziny i mimo moich usilnych próśb i modlitw raczej nic w tej materii się nie zmieni. (chociaż kto, wie, Plutona nam zdyskwalifikowali…). Wniosek łatwy IMHO do wyciągnięcia.
komentarz: by karina 30.08.2006 07:04
Ale wiesz co… Jakoś w zeszłym tygodniu albo i dwa temu oglądałam fragment „Dzień dobry TVN” i tam analizowali blog Dody! No siedział prof. Bralczyk i mówił o bloga polityków, a potem pokazali fragment bloga Dody (no teoretycznie Dody, bo ja pewności nie mam) i coś tam o tym gadali.
komentarz: by Asia 30.08.2006 08:07
ha, w takim razie w Sieci udzielają się absolutnie Wszyscy
komentarz: by gagatka 30.08.2006 09:26
Ja myślę, że te wszystkie nakręcone blogomanią produkcje prędzej czy później przejdą prze naturalny darwinowski proces selekcji i zostaną tylko najlepsi, najbardziej kontorwersyjni, najoryginalniejsi… W sumie konkurencja nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
My damy radę, co nie?
komentarz: by primavera 30.08.2006 10:11
Jeśli do tego naszego blogowego wózka wsiadą obecnie nam panujący prezydent z premierem, to ja wysiadam. Nie zdzierżę po prostu.
komentarz: by Asia 30.08.2006 10:42
myślę że pan wicepremier jeden i drugi też dałby radę…
komentarz: by mi:) 30.08.2006 13:53
faktycznie blogów zatrzesienie. niedawno jeszcze upijajac sie z Frywolną wspominalysmy czasy gdzie byla w miare stala i niezbyt duza blogowa rodzina, gdzie komentarze byly od stalych bywalcow, o ktorych wiedzialo sie wiele z ich wlasnych blogow, przez co klimat byl bardziej kameralny. Licze na to, ze czesci w koncu sie znudzi i zapanuje dawny porzadek i mila atmosfera:) i bardzo dziekuje za niezwykle mile wyroznienie, cieplej mi sie zrobilo w ten deszczowy dzien:*
komentarz: by lubka 30.08.2006 15:55
Czekać nam tylko pozostaje, kiedy Marcinkiewicz dołączy do komciowej bandy. Pozdrawiam.
komentarz: by Asia 30.08.2006 16:47
lubka niii, osobisty piarowiec na takie cuś mu nie pozwoli. To znaczy taką mam nadzieję
komentarz: by Asia 30.08.2006 16:49
mi:) też myślę że już niedługoi tego blogowego szaleństwa, dzieci szybko sobie znajdą nową rozrywkę.
A jeśli chodzi o Twojego bloga, to ostatnio siostrze namiar na niego podesłałam- była zachwycona
komentarz: by Aimee 31.08.2006 21:25
mój blog ma to szczęście do bycia kameralnym
a z tym upodabnianiem się stylu komentującego do autora komentowanego przez niego tekstu to najprawdziwsza prawda i ciekawska ciekawostka 
czasem też dziwnie jest, jak się kogoś zna w realu, po czym przypadkiem odkrywa jego blog. to może być zupełnie inna osoba, i styl jej też kompletnie odmienny od mowionego. czasem na korzyść, czasem na nie …
komentarz: by Rys_Ukasz 05.09.2006 19:30
My tez mamy bloga. Od niedawna. Blog jest zbiezny z duchem naszej akcji. Moze wpadniecie do nas i powiecie „NIE”?