Sprzedać się na blogu….
Ostatnio Katie napisała o autokreacji na blogach. No bo w istocie robimy sobie tutaj własny PR i w zasadzie możemy mydlić oczy dowolnymi banialukami. Są tacy, którzy wszystko łykną…
Mogłabym przecież zrobić z siebie walczącą feministkę i zjeżdżać każdego osobnika, który nosi coś w spodniach. Mogłabym opisywać swoje erotyczne przygody w stylu hard core, o których nawet mi się nigdy nie śniło. Mogłabym być erudytką, melomanką, wielbicielką golonki, czołowym polskim pesymistą albo nawet piromanką.
Pewnie, że wielu z Was, wiedząc jak działa blogosfera, pomyślałoby, że ściemniam i mam jakieś kompleksy z dzieciństwa albo niezaspokojone żądze. Tak czy inaczej, wyrobilibyście sobie na mój temat jakieś zdanie, prawdopodobnie nie do końca prawdziwe.
W sumie mi to nie przeszkadza, że znam Was tylko jako nicki i z własnych relacji, bez jednego nawet spojrzenia w oczy. Niektórzy piszą tak kolorowo, wrażliwie, sensownie czy zabawnie, że w sumie rybka mi jak wyglądacie, ile macie lat i czy pracujecie w hucie szkła.
Zastanawiam się tylko, czy można zbyt bardzo uwierzyć w to, co się o sobie pisze… Zatracić granicę między ja, Jan Kowalski, lat 54, zamieszkały…., a “gorący_ ziutek.blog.onet.pl”???? Czy można zacząć żyć, czuć i myśleć bardziej tutaj niż tam?
Dlatego bardzo, bardzo mnie kuszą spotkania w realu. Dla zdrowia psychicznego, dla poszerzenia horyzontów, dla przekonania się jak dalece można się “wykreować”.
A co z rozczarowaniem? No ryzyko jest duże, jak to zwykle przy całowaniu żaby (książę raz na milion, z moich obliczeń). Może się okazać np. że ta cała gagatka to stare obrzydliwe babsko, bez kultury, gustu i innych takich ( dla wątpiących). Ale można też odkryć drugie dno, poszerzyć doznania o dźwięczny głos, fascynujący zapach, ciepłe spojrzenie…
Foodblogerzy w USA spotykają się regularnie w parkach i przynoszą mnóstwo wyprodukowanego własnoręcznie jedzenia, bo wierzą, że jak człowiek popierzy czy dosoli, tak mu w duszy gra. (Tutaj mały przykład jak to wygląda…)
I jest OK, bo okazuje się, że wirtualność to tylko środek przekazu a nie świat sam w sobie. Że fotki na blogach to prawdziwa czekolada i syrop klonowy, a nie mapa bitowa. I to samo jest z ludźmi!!!!! (I hope so
)
Komentarz: autor RAFi 15.10.2006 16:25
Ha! To jednak młodsza jesteś ode mnie, małpo jedna.
Komentarz: autor Elster 15.10.2006 18:58
Ale jednak taki blogowy “lans” prędzej czy później daje się wyczuć. A spotkania w realu są zaiste bardzo interesujące i dla mnie jak narazie bardzo pozytywne :)))
Komentarz: autor gagatka 15.10.2006 19:49
RAFi No nie mów, że wolisz starsze…
Elster Chyba trzeba będzie coś zmontować w większym gronie!!!!
Komentarz: autor Asia 15.10.2006 20:06
dokładnie, net netem, a spotkania na żywo to osobna zabawa. Spotykało się bractwo IRCowe, spotyka się bractwo usenetowe, Allegro robi swoje własne firmowe spędy, obstawiam że Onet (jako właściciel największego kawałka blogowego tortu) już niedługo ogłosi imprezę pod hasłem blogowicze wszystkich kont łączcie się!
Czego przedsmak pewien mieliśmy niecały rok temu, przy okazji głosowania na najbloga onetowego.
BTW Agora ponoć przymierza się do płacenia autorom najciekawszych blogów…
Komentarz: autor RAFi 15.10.2006 21:00
No nie mówię. =)
Komentarz: autor FuFu 16.10.2006 10:03
Ty naprawdę wlazłaś do tej wody? (padła na twarz i zaraz się pozbiera). Nie, no czekaj, niech poprawię fryzurę… Jakoś mi się chłodno zrobiło… Na razie miałam jedno spotkanie z blogowiczką - fajna babeczka, choć nie było typowo babskich wieczorków, bo nasze chłopy integrowali się z nami. Chyba nie było zaskoczenia - przynajmniej z mojej strony
Spotkania są o tyle trudne, że czytając blog jakiejś osoby mimowolnie stwarzasz sobie jakieś wyobrażenia, które musisz zweryfikować (typu: Boszzz, masz na imię Ewa? A ja sobie wyobrażałam Ciebie jako Kaskę i na dodatek jesteś RUDA!). No właśnie, wyobrażałam sobie Ciebie zupełnie inaczej, o poważnych rysach, a tu taka uśmiechnięta babeczka
Komentarz: autor gagatka 16.10.2006 18:02
Asiu Chyba, że my wyprzedzimy Onet…. Blog e-ladies and gentlemen łączcie się???
RAFi No to przynajmniej w kwestii wieku się nie rozczarowałeś!
FuFu Woda świetnie konserwuje ale dziś było już baaaardzo cięzko. Naprawdę robię tu wrażenie ponuraski???? O Boszzz, będę musiała nad tym PR popracować…
Komentarz: autor RAFi 16.10.2006 18:37
gagatka a w jakiej kwestii się rozczarowałem? hmm?
Komentarz: autor primavera 18.10.2006 08:05
Nigdy ( do teraz ) nie zastanawiałam się nad tym jak mnie sobie inni blogowicze ( czytacze ) wyobrażają. Jestem, jaka jestem. Z założenia anonimowa, czyli żadnych zdjęć na blogu. Z jedną blogowiczką znam się w wersji “live” i to z czasów przed blogiem ( ona swojego miała ). Z kilkoma innymi znam się ze “zdjeć”,czasem ze słyszenia, czy z maili. Przed spotkaniami w realu mam jakieś tam obawy, ale kto wie, moze gdzieś, kiedys….
Komentarz: autor Fatum_ona 18.10.2006 16:28
I to nawet o mnie było w tym poście u Katie :))
To było pierwsze moje spotkanie z kimś z blogu i nabrałam wielkiej ochoty na kolejne
Komentarz: autor Rys_Ukasz 21.10.2006 15:37
My jestesmy chetni to spotkan, zawsze
http://www.youtube.com/watch?v=3OhGoPzUMJc&mode=related&search=
Komentarz: autor Aimee 25.10.2006 18:59
akurat akurat zależy na realu
a do mnie do cafe to ile razy zapraszałam ? :>
ja…. ja się chyba kreuję na niekreującą się ;P
Komentarz: autor ama 08.11.2006 23:45
Asia, Gagatka Może warto zorganizować spotkanie blogowiczów, tych bardziej i mniej zaprzyjaźnionych? Myślę, że mogłoby być bardzo ciekawie.
Rys_Ukasz toż to zielonogóski deptak
Witamy serdecznie ziomostwo.