Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?
Słowami niezawodnego jak zawsze Wieszcza można podsumować skomplikowane relacje między sklepem internetowym Merlin.pl a jego klientami.
Fakt, można jeszcze podejść do rzeczy cynicznie i powiedzieć, że to czysty seks, bez odrobiny uczucia.
No bo tak. Merlin po raz kolejny radośnie unowocześnił logo swoje, ale na poprawkach okołologowych tym razem się nie skończyło, bowiem do remontu wizualnego poszedł cały sklep.
Chcieli dobrze, wyszło im nieteges. Inaczej: mnie się nie podoba i jak po necie chodzę, tak nie widzę pozytywnej opinii. Owszem, przyznaję, nie szukam jej zbyt intensywnie.
Merlin na swojej stronie głównej zaprasza do odnowionego sklepu i dziękując za dotychczasowe opinie prosi o kolejne. Fama głosi, że jeśli głosy na nie będą przeważały, to może stary layout powróci. Pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem klienci, chcąc nie chcąc, korzystają z ich usług, bo co tu ukrywać, ofertę mają nadal bezkonkurencyjną. Ogromnym jak dla mnie plusem jest „manie” wszystkiego w jednym miejscu. Książka, jakaś gra, płyta z ulubioną muzyką, może jakiś film, włala, paczka/ kurier za dwa-trzy dni jest w domu. I nic to, że po remoncie trudniej się po sklepie poruszać, może nie trudniej ale mniej wygodnie- Merlin.pl i jego klienci to jak stare dobre małżeństwo, byle czym się do siebie nie zrażają, od czasu do czasu łyżkami drewnianymi po głowach się piorą, ale żyć bez siebie nie mogą.
Sama przyznaję, że Merlina traktuję przede wszystkim w charakterze katalogu. Sprawdzić, czy książka już wyszła, jaką ma cenę rynkową, jaką okładkę- wejść na stronę sklepu jest mi znacznie łatwiej i szybciej niż brnąć przez strony wydawców. Acz po ostatnich zmianach zaglądam do nich rzadziej, bowiem w opisie książki „cena rynkowa” gdzieś mi zniknęła, a pozostało samo suche „nasza cena”. Złośliwie można podejrzewać cichą podwyżkę.
No ale plusa mają u mnie za ostatnią kampanię reklamową:
„Murzynek Rambo”
„Ali Baba i czterdziestolatek”
„Dr Dolittle & Mr Hyde”
„Tato chrzestny II”
„Polowanie na czerwony kapturek”
Kupuję to. Podoba mi się gra słów i skojarzeń, zapisana odpowiednią czcionką i dopasowana idealnie do oferowanego towaru. Jednym zdaniem brawa dla copywritera!
(ale żeby nie było zbyt miło- wkurzają mnie merlinowe reklamy z dźwiękiem, spotykane co i rusz na wszystkich możliwych stronach internetowych. Ciekawostka, jaki mieli budżet…)
Dla kontrastu- Wrocław mamy od paru tygodni oblepiony reklamami rajstop. Nie subtelna Gatta tym razem, nie ekstrawagancka Marilyn, ale nasz swojski „Adrian”. Głowę daję, że łapę na ichnim marketingu trzyma szef, bo jest to juz druga seria billboardów noszących znamiona tak zwanej „reklamy szefa”.
Na reklamie mamy figlarną modelkę, dość nonszalancko umalowaną, z lekka roznegliżowaną, frywolnie upozowaną. I hasło: Adrian mnie zniewala.
Klękajcie narody.
komentarz: by msierant 29.10.2006 22:40
Nie tylko Wrocław… Nie tylko Wrocław. Chociaż przynajmniej tym razem nie walneli takiego hasła jak na wiosnę…
http://adblog.media2.pl/265
http://adblog.media2.pl/79
komentarz: by Asia 29.10.2006 22:54
msierant o, dzięki
Dokładnie o to chodzi:)
Tak mi się kojarzy, że wcześniej było jeszcze coś ze skarpetami i też robiło piorunujące wrażenie.
Zresztą- bonusy oferowane na ich stronie (kartki, tapety i wygaszacze) na kolana jakoś nie rzucają…
Edit: a tapety im się miejscami zamieniły
komentarz: by fotkograf 29.10.2006 23:26
Owszem owszem, zastanawiałem się kto komu i ile zapłacił za te „cudo”… Codziennie jadąc do pracy mijam dwie sztuki tych reklam i za każdym razem się zastanawiam, jak bardzo można nie mieć gustu żeby coś takiego przyklepać?
) to się zastanawiam, kto to zrobił? Bo według mnie to środowisko powinno takiego smołą oblać i w pierzu wytarzać.
A od strony zawodowej (jako żem jest szkolony „pstrykacz”
A i wrocławska SM powinna mandat wlepić za obniżanie waloru Wrocławia…
komentarz: by Asia 29.10.2006 23:33
fotkograf mnie tam zdjęcie wygląda na zrobione parę lat temu (makijaż, fryzura, no i to pawie piórko w kolczyku) i odłożone do szuflady na zasadzie „a, kiedyś się przyda”. I paczpan, jak znalazł…
komentarz: by chockolada 31.10.2006 17:47
ja jestem wielką fanką merlina:)
nowy layout uważam za jedno wielkie nieporozumienie, nawet napisałam im jakijest@blabla, dostałam odpowiedź, że stałym klientom trudno dogodzić itp.
komentarz: by Asia 31.10.2006 21:19
chockolada grrrrr… kto u nich wpadł na taki genialny pomysł, że starym, wiernym klientom ciężko dogodzić? obstawiałabym sytuacje przeciwną, nowy klient rozpuszczony ofertą konkurencji i rozpieszczony obecnymi możliwościami będzie grymasił, przebierał i narzekał, podczas gdy klient stary, siłą przyzwyczajenia bedzie te zakupy robił. Narzekając po cichu na utrudnienia w obsłudze.