18 Listopada 2006

Wegetarianka w krainie wurstu…

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 10:46

Wróciłam właśnie z kolejnej uczonej podróży sponsorowanej przez dobrą ciocię Unię. Tym razem zrobiliśmy konferencyjny najazd na Ratyzbonę (Regensburg)…

Ogólnie rzecz biorąc jestem urzeczona – prawie dwa tysiące lat historii, wąziutkie brukowane uliczki, małe czyściutkie ryneczki, odnowione kolorowe kamienice i domy-wieże, zadbane podwórka… Wszędzie ład, porządek i zadowolenie z życia w swoim mieście!

To zresztą bardzo wdzięczny okres na odwiedziny w Bawarii – sklepy już jarzą się świątecznymi dekoracjami a handlarze rozkładają tradycyjne kiermasze gwiazdkowe. Przyznam, że aż mnie się pod sercem ciepło rozlało i rozrzewnienie jakieś ogarnęło. Bo u nas nie ma tego świętowania na ulicy, tej atmosfery wspólnego Bożego Narodzenia. Neonowa choinka na Galerii Centrum i lampki naćpane na każdym krzaczorze to jednak nie to…

Miejsce, gdzie debatowaliśmy przez trzy dzionki o odnowie miast historycznych, to stary magazyn soli przerobiony na centrum konferencyjne z kafejką i galerią. Restauracje, w których jedliśmy, to stare siedziby szlachty niemieckiej, byłe browary… Wszędzie klimat uwielbienia dla swojej historii i tradycji.

Ani jednego kiczowatego budynku w typie szkło i stal. Ani jednego chorego wymysłu architektonicznego z gatunku polskich supermarketów i pasaży handlowych-pożal-się-Boże… Ja im naprawdę wybaczam to okropne szwargolenie.

Co trudniej wybaczyć, to to żarcie. Kartoflanka z boczkiem. Knedel ze skwarkami. Mięcho na gorącej kapuście kiszonej. Talerz kiełbasy z… kapustą kiszoną. Kawał mięcha z brukselką. Rosół z kluskami wątróbkowymi. Pasta do chleba ze smalcem. Z łzami wzruszenia pochłaniałam mięciuchny sernik w gorącym sosie malinowym.

Niemiec siedzący obok mnie na jednej z kolacji zwierzył mi się, że jego bratanek też jest wegetarianinem, ale żyje tylko dzięki… odżywczym walorom piwa. Toteż wychyliłam kufelek :)

5 komentarzy »

  1. komentarz: by Asia 20.11.2006 01:00  

    Kartoflanka z boczkiem, knedel ze skwarkami- mmmm, Gagatko, pychota! :D
    w razie czego możemy się zamienić;)

  2. komentarz: by primavera 20.11.2006 09:09  

    Jam nie wegetarianka co prawda, ale niemieckie „smakołyki” nie bardzo mi podchodzą. Ilekroć tam jestem na śniadanie musli pałaszuję a później jakoś ratuję się owocami, ciachami i jogurtami :)

  3. komentarz: by gagatka 20.11.2006 10:30  

    Asiu Żebym wiedziała to bym ci przywiozła cosik w słoiku, jak za RFNowskich czasów bywało… :)

    primavera no właśnie muesli uratowało mi życie…

  4. komentarz: by mi:) 20.11.2006 15:56  

    a ja chetnie spróbowałabym tych wszytskich niezdrowych, kalorycznych rzeczy. brzmi pysznie! :)

  5. komentarz: by Asia 20.11.2006 23:18  

    Gagatko jak coś w słoiku i coś zza zachodniej naszej granicy to ja poproszę o Nutellę. Dużą :D

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>