19 Listopada 2006

Sprezentuj się

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 23:57

Ponieważ właśnie zaliczyłam kolejny cosezonowy okres prezentowy (tak się dziwnie składa że mam nagromadzenie przyjaciół i dobrych znajomych na przełomie kwietnia/maja, w sierpniu, wrześniu oraz w okolicach październikowo-listopadowych) i ponieważ wielkimi krokami zbliża się czas światecznego wyzbywania się swoich ciężko zarobionych pieniędzy to słów kilka na temat prezentów.

Zasadniczo opcje są dwie: albo kupujemy komuś jakiś prezencik, albo dajemy w kopertę konkretną kwotę ewentualnie bon na zakupy i niech sobie delikwent radzi sam. Osobiście mam pewną trudność ze skonkretyzowaniem, co tygryski lubią najbardziej.
Bo tak: tygryski bardzo lubią być mile zaskakiwane. Podkreślmy jeszcze raz to słowo: mile.

A więc tygryski lubią znajdować pod choinką swoje ukochane perfumy, które właśnie się kończą, swoje ulubione kosmetyki, najnowszą książkę swojego ulubionego autora, brakującą do kompletu płytę swego ukochanego wykonawcy, sweterek, którym podczas ostatnich wspólnych zakupów się zachwycały a nie kupiły bo pustka w portfelu, bluzeczkę (jw.), ewentualnie jeden ze swoich ulubionych filmów, którego jeszcze nie ma we własnej, najwłaśniejszej kolekcji DVD.

Tymczasem rzeczywistość bywa brutalna i skrzecząca- jeśli już dostajemy konkretny prezent to bywa on: za mały, za duży, pochodzący z tej samej wyprzedaży tj. promocji w Biedronce co to ją ostatnio widzieliśmy, względnie nie w tym kolorze co lubimy my, a w kolorze ukochanym przez naszą miłą ciocię.
Kupowanie prezentów pod siebie, a nie pod docelowego odbiorcę jest ogólnie dość częstą przypadłością. O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć że ktoś chce mnie w ten sposób zapoznać ze swoim ulubionym autorem/ wykonawcą/ reżyserem, o tyle kupowanie w charakterze prezentu dość hermetycznej pozycji mija się z celem. Na przykład niewiele osób doceni wartościową niewątpliwie książkę jaką jest „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis. [Osobiście dostałam ją od bliskiej mi osoby lat temu naście. I mimo że Tomasz a Kempis zasługuje w pewnych kręgach na uznanie oraz mimo mego uwielbienia dla słowa drukowanego, z książki się nie ucieszyłam. Niewdzięcznica ze mnie i tyle.]
Sęk w tym że są to prezenty mocno specyficzne. Nawet na Allegro ciężko je opchnąć.

Nie uważam za niestosowne pytanie: co chciałabyś/ chciałbyś dostać pod choinkę czy na urodziny. O ile jestem w stanie zrobić miłą niespodziankę osobom z którymi jestem na codzień, o tyle problem pojawia się, jeśli dzieli mnie od niej jakieś 100 kilometrów, widujemy się raz na miesiąc i zwyczajnie w świecie nie nadążam, czy książkę o której wspominała dwa miesiące temu już sobie kupiła czy jeszcze nie.

I w ten sposób wykazaliśmy wyższość prozaicznej koperty. Ewentualnie niezły pomysł przy okazji świąt miała zdaje się Bridget Jones- niech każdy zamiast kupować prezenty dla bliźnich wyda te kilkaset PLN na siebie, potem niech te prezenty rozda wśród znajomych celem ładnego zapakowania i wypisania dedykacji. I w ten sposób wszyscy się ucieszą z trafionych idealnie upominków. Nie będzie co prawda miłego dreszczyku emocji przy rozpakowaniu podchoinkowych pudełek, no ale na tym najlepszym ze światów nie można mieć wszystkiego.

6 komentarzy »

  1. komentarz: by gagatka 20.11.2006 10:34  

    Ja mam fajny sposób pośredni między niespodzianką a pewnym trafieniem. Robię mojej rodzince listę dłuuuugą na kilometr, jak nowożeńcy, acz dość dokładną: mascara YSL, czarna, wodoodporna, itd. Jestem bardzo kreatywna i pełna potrzeb więc naprawdę jest tego kilkadziesiąt pozycji. A potem sobie każdy wybiera, a ja nie mam stresu przy rozpakowywaniu prezentów :)

  2. komentarz: by mi:) 20.11.2006 16:01  

    ja do prezentów gwazdkowych szykuję się cały rok. słucham, zapamietuję i odnotowuje o czym kto marzy, co mu sie podoba i nigdy, ale to nigdy nie kupuje prezentów pod siebie. nie raz, co prawda z bolem, kupuje rzeczy, ktore zupelnie nie sa w moim guscie, ba! nawet uwazam za okropne, ale wiem, ze wlasnie to chcialby dostac sam zainteresowany. Kopreta moze i sluszna, ale nie na gwiazdke. Dla mnie te swieta otoczone sa specjalnym kilmatem i wciaz uparcie probuje wierzeyć w swietego Mikolaja:)))) Najgorzej zawsze jest z prezentami dla Panow.. bo choc slucham ich szczegolnie uwaznie, to niestety nie jestem w stanie sprostac marzeniom typu nowe BMW:) Mezczyzni zdecydowanie za rzadko marza o pierdołach:)))

  3. komentarz: by karina 20.11.2006 20:32  

    O! Odnośnie tego, co pisze mi:) Bo M na przykład marzy o motorze oraz o 3 tygodniach wolnego… I co ja mam zrobić? :-)

  4. komentarz: by Asia 20.11.2006 23:20  

    Gagatko z tą listą prezentów to niegłupie… hmmm… może jak się zbiorę to akurat uda się przygotować spis najpotrzebniejszych rzeczy :)
    mi:) o, mam tak samo. Ta dodatkowa radocha jak się trafi z prezentem- bezcenne…
    Karina a ten motor to musi być naturalnych rozmiarów? :D

  5. komentarz: by karina 22.11.2006 08:07  

    No już myślałam o jakimś małym, składanym modelu. Ale nigdzie nie mogę znaleźć. Już 3 rok szukam i nic… Chyba na jakieś wiosce mieszkam!

  6. Pingback: by eLady » Prezentów ciąg dalszy… 22.11.2006 11:02  

    [...] Asia ruszyła lawinę prezentów i w sumie zaczęłam się już lekko stresować polowaniem na podarki na kochanych i kochańszych… [...]

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>