27 Listopada 2006

kwestia zaufania

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 20:33

Szłam ostatnio w półśnie, rankiem przez puste Monte Cassino, kiedy jakiś biedny zakutany gazeciarz wcisnął mi w garść świeżą dawkę newsów…

Ominęłam katastroficzne wieści ze Śląska, bo jakoś nie umiem zaczytywać się osobistym dramatami i przeszłam do ciekawostek ze świata. Ciekawostki zawsze budzą moje wielkie zainteresowanie, bo dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że cuda i wielkie przekręty się dzieją na codzień na tym świecie. I mam nadzieję, że kiedyś trafię do ciekawostek, bo nekrologi i kronika kryminalna jakoś mi nie leżą…

No więc czytam sobie, zmagając się z wiatrem, że kotka urodziła sześć szczeniaków wskutek romansu z psem sąsiada, a moja rosyjska rówieśnica po wypiciu 5 tys. litrów coli wywalczyła 130 USD odszkodowania od producenta za pogorszenie zdrowia (bezsenność i zgaga). Źródło: PAP, żeby ktoś nie myślał….

Coca-coli nie lubią też chyba Szwedzi, bo następna ciekawostka jest taka, że w badaniu zaufania społeczeństwa blondasów amerykański koncern zajął dopiero 25 miejsce, wyprzedzając o jedno Komisję Europejską. Hehe. Ci to dopiero muszą wywoływać zgagę :)

Ale numer jeden na liście publicznego zaufania to nie radio (nr 2), ani uniwersytety (nr 3) ani Kościół (nr 14) czy parlament (nr 17 – czemu mnie to nie dziwi???) tylko – IKEA! No ja rozumiem, że aby codziennie na łóżku beztrosko baraszkować i stół obficie zastawiać to trzeba do mebli mieć zaufanie, ale śmiem twierdzić, że tu chodzi o coś więcej…

Że dają pracę tysiącom ludzi, że rozsławiają na świecie szwedzką solidność i świąteczne pierniczki, że dbają o bezpieczeństwo dzieci, angażują się charytatywnie ( w Niemczech np. IKEA wyposaża za darmo centra wsparcia dla kobiet – ofiar przemocy domowej), są ekologiczni, pomysłowi i idealnie żółto-niebiescy…

W pierwszej dziesiątce znalazły się też Volvo, Saab i Ericsson – widać nasi północni sąsiedzi ufają swoim wspaniałym maszynom i duma jakowaś ich musi rozpierać, że nawet nie podejrzewają machlojek personalnych, upolitycznienia, pracy czarnych niewolników, wyzysku moralnego i mobbingu… Piękna sprawa, skonstatowałam owego ranka, mieć zaufanie do swoich narodowych burżujów i kapitalistów.

A u nas co? Instytucje bym od razu zostawiła na marginesie absolutnego braku zaufania, bo wiadomo, że każdy publiczny grosz przez wiele lepkich rączek przelazł. Ale jakiś przemysł narodowy godny zaufania?

Idę o zakład, że większość trzaśnie od razy Wedlem, bo to nasza najbardziej ulubiona chyba marka, tylko w czym tu zaufanie pokładać? Że to nie wyroby czekoladopodobne???? Głupio tak trochę się przyznać, że mam zaufanie do producenta cukierków, serków topionych albo mortadeli (choć to ostatnie to już niebywała odwaga).

Mój pracowity umysłowo spacer do pracy skończył się próbą odpowiedzi komu ja ufam… Wyszło mi, że głównie sobie…

9 komentarzy »

  1. komentarz: by Asia 28.11.2006 01:20  

    przemysł narodowy godny zaufania- przecież to oczywiste, drogi Watsonie- jest to przemysł gorzelniany. Na przykład taka żubróweczka. W charakterze prezentu kupuję różnym zagranicznym gościom od lat, ani razu reklamacji nie zgłaszali. I znów wyjdzie, że rozpijamy społeczeństwo na blogu… :D

    Do której jeszcze z (polskich) marek mam zaufanie? Simple, Inglot (kategoria: cienie do oczu), Wittchen, Tatuum. W kategorii serków wszelakich zwycięża u mnie Piątnica. Fakt, giganta na miarę IKEI nie mamy, ale nie jest źle.

  2. komentarz: by mi:) 28.11.2006 11:01  

    no dobra, zgodze sie, ze Ikea pomysłowa, ze dzieci, ze ekologiczna, ale, ze solidna? o zgrozo, nie! mogalbym bez konca wymieniac ich sofy, lampy i inne stoliki z bardzo krotkim treminem przydatnosci do uzycia.
    A wracajac do tematu. komu ja ufam? Coz, Asia ma racje, ze przemysl gorzelniany nie powinien wzbudzac specjalnych zastrzeżen. Dorzucilabym jeszcze goralska turystyke:) Pewna gwarancja doskonalej zabawy. No i nie nalezy zapominac o przemysle truskawkowym:) skoro juz mamy te najlepsze truskawki na swiecie:)

  3. komentarz: by primavera 28.11.2006 11:31  

    No wiec ja obiema rękami podpisuję sie pod: żubrówką, którą tak jak Asia wszyskim obcokrajowcom prezentuję, do listy dorzucę od siebie gorzką żołądkową. W kwestii nabiału również się zgodzę, że Piątnica rulez ( nie wiem tylko czy to marka znana poza Dolnym Śląskiem ). No i oczywiście nie ma jak Inglot Matrix czy Vertigo :) Wychodzi mi na to, że z regionaloną koleżanką Asią, mamy zbliżone gusty w kwestii alkoholowo-nabiałowo-cieniowej ;)

  4. komentarz: by gagatka 28.11.2006 12:49  

    Moje drogie alokoholiczki Wszystko to pięknie i ja też wiem, że czasem „dobre bo polskie”, tylko czy ktoś na pytanie w sondzie ulicznej o zaufanie naprawdę wymieniłby te marki? Mnie się wydaje, że u nas to by było częściej Radio Maryja albo sąsiadka, bo żadna z naszych firm poza dobrymi produktami nie reprezentuje sobą „instytucji zaufania” jaką może być IKEA…

  5. komentarz: by faceless 28.11.2006 15:51  

    Nosz kurde. Chciałam być oryginalna, ale się nie da. Żubróweczka wygrywa zdecydowanie. I niestety w moim przypadku tu się kończy lista, bo nic więcej nie mogę wymyśleć. Smutne to…

  6. komentarz: by Asia 28.11.2006 16:23  

    Gagatko, cóż, IKEA jest fenomenem na skalę światową. Czy taka Nokia jest „instytucją zaufania”? Czy McDonald, Coca-Cola jest instytucją zaufania? Microsoftu przez grzeczność tutaj nie wymienię…
    A do IKEI jeżdżą w weekendy całe wycieczki, na przykład z takiego Kalisza. To jest jakieś 130 km (trasa Kalisz- Wrocław plus przebicie się na drugi koniec miasta do centrum handlowego Bielany), czyli jadąc tam i z powrotem i spędzając na miejscu kilka godzin ma się dzień z głowy. A teraz uwaga- znajomi z Kalisza nie jadą do IKEI po zakupy. Owszem, jak już się tu znajdą to jakąś miseczkę czy inny koszyk nabędą, ale nie wydadzą na to więcej niż 50-80 PLN.
    Oni jadą do IKEI – instytucji. Bo mimo iż meble są z półki średniej (BTW mi:) jak IKEA jest fatalnej jakości to omijaj szerokim łukiem BlackRedWhite i Bodzia. To dopiero jest szajs…) to jednak cały czas trafiają się znajomi oznajmujący nam z dumą w głosie „urządziłem sobie mieszkanie w IKEI”. I do IKEI jedzie się jak niegdyś do galerii czy muzeum- podziwiać eksponaty.

  7. komentarz: by mi:) 29.11.2006 10:42  

    Asiu, nie wiem co to Bodzio, ale zanotowalam:)) Zeby juz tak nie obrazac do konca Ikei to musze przyznac, ze elelementy dekoracyjne i wyposazenie kuchni maja super, wzornictwo niesamowite i pomysły bardzo praktyczne. Posciel tak, reczniki tak, doniczki tak, swieczniki tak, narzuty tak, zabawki tak…Natomiast same meble.. coz.. sama niestety mam cale mieszkanie w Ikei – całe. Ja juz zakupimy wlasne M to wystrzegac sie bede z daleka. Wykonanie FA TA LNE. osiwetlenie disign owszem, ale juz przed powieszeniem wymaga poprawek. Meble drewniane, owszem, ale cienkie jak tektuta, lozka ciekawe, owszem, ale dla krasnolodkow, bo pod ciezarem Pikacza ida kolejna:lozko w sypialni, sofa teraz fotel.. szafy przesuwane, owszem, ale szyny i elementy odpowiedzialne za przesuwanie jakosci gorszej 100 razy niz nawet Komandor, ktory ponoc jakos materialow ma najslabsza i najmniej trwala. Takze uklon w strone Forte i firm jej podobnych, tam jest i nowoczesnosc i wykonanie i jakosc – niestety tez i cena, ale jak wziac pod uwage fakt, ze meble kuchenne kupuje sie na dluzej niz 2 lata, to jak na moj gust wychodzi jednak taniej:)

  8. komentarz: by Asia 29.11.2006 16:34  

    Bodzio to taka firma z której niebacznie moja Mama kupiła jakiś mebel, szafkę bodaj. Moi rodzice wymagań wielkich nie mają, ale na ten badziew psioczą do dziś.
    Ja z kolei IKEĘ całkiem sobie chwalę, szczególnie za regały na książki. Ponieważ książek u nas sporo to co jakiś czas dokupujemy sobie kolejną półkę. I tak, regały z Black Red White po dwóch latach powyginały się niemiłosiernie, a IKEA nadal trzyma poziom. W obu przypadkach książki są poukładane na półkach w dwóch rzędach, w IKEĘ wchodzi ca. 50 książek (x2), w BRW 30 (x2). BRW wygięło się o kilka centymetrów. [edit: no dobra: kilkanaście milimetrów. Przy centymetrach to by nam wszystko na łby poleciało]
    Chyba za bardzo wzięli sobie do serca fakt, że na regałach stawia się obecnie wazoniki, pudełeczka i ewentualnie płyty DVD, broń Boże coś cięższego, książkowego (przynajmniej sądząc po wystawach w sklepach i po tym co na reklamach można zobaczyć).
    No nic, jak już się w końcu kiedyś „na swoje” wprowadzimy to zamówimy sobie porządne drewniane regały od podłogi do sufitu. Zbankrutuję przez to, ale czego się nie robi dla mania w domu porządnej rzeczy ;)

  9. komentarz: by ewa 28.11.2007 15:21  

    Zamówiłam meble firmy Forte zestaw Sellene Błagam pomocy może ktoś ma doświadczenie i okresli jakość tych mebli . śzukam opini aby się trochę uspokoić czy nie zrobiłam błedu kupując je.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>