17 Grudnia 2006

jak to ze skarbówką bywało…

autor: Asia, dział: Kobiety w biznesie, godz. 23:08

Okazuje się, że załatwianie wpisu do ewidencji, REGONu i firmowego konta bankowego to prościzna. Schody zaczynają się w momencie, gdy do akcji wkracza nasza ulubiona skarbówka.

Żeby nie było, w banku też jest fajnie. Zanim założy się konto trzeba odczekać swoje w kolejce, teoretycznie osobne okienko jest dla klientów indywidualnych a osobne dla firmowych, ale pani od firmowego gdzieś sobie poszła i cały tłum ruszył na panią w okienku pierwszym.
Tłumu żeby być szczerym aż tak wiele znów nie było, problem w tym, że zakładanie konta trwa pół godziny. Trzydzieści minut, z zegarkiem w ręku. Z czego przez dobre pięć minut pani tłumaczy nam zasady działania internetowego dostępu do konta. Nie da się wyjaśnić, że konto osobiste w tym samym banku przez net obsługujemy, że firma koniec końców ma działać w internecie więc przyzwoitość nakazuje by się w tym necie z grubsza orientować. Nie. Ordnung muss sein, jak mawiają w Festung Breslau. Nic to, konto założone, z umową o rachunek firmowy zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy odmeldować się właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego.

Aby maksymalnie ułatwić sobie życie ściągnęliśmy z jednej ze stron formularze tych cholernych druków aktualizacyjnych. Błąd, ponieważ formularze okazały się być nieaktualne od jakiegoś czasu. Z jednej strony to i dobrze, bo taki VAT-R z punktami w stylu „podatnik rozpoczyna wykonywanie czynności określonych w art. 2 ustawy” – a skąd ja do ciężkiej anielki mam wiedzieć co mówi ustawa? no bez jaj, na pamięć się tego uczyć nie będę… Zatem formularze i druczki bezpieczniej bezpośrednio z urzędu.

Dobra, po kolei. Mamy wpis do ewidencji (100 PLN nas ta przyjemność kosztuje), mamy REGON (za free), mamy konto w banku. Potrzebujemy NIP-1, przy założeniu że będziemy VATowcem potrzebujemy jeszcze VAT-R, Zgłoszenie rejestracyjne podmiotu gospodarczego będącego podatnikiem podatku dochodowego od osób fizycznych. Jeśli prowadzenie całej papierkologii powierzamy specowi z biura rachunkowego to umowę zabieramy ze sobą, bierzemy pełnomocnictwo jakiego udzielimy rzeczonemu specjaliście od rachunkowości dla reprezentowania nas m.in. w takich okolicznościach. Na pełnomocnictwie znaczki skarbowe za 15 zł, ale od nowego roku ma się to chyba zmienić. Odręcznie piszemy do naczelnika urzedu skarbowego informację, że wybieramy formę opodatkowania w postaci 19% podatku liniowego.

Bierzemy coś co potwierdzi nasz tytuł do lokalu w którym zamierzamy prowadzić działalność. Jeśli tym miejscem jest mieszkanie w którym legalnie jesteśmy zameldowani, a którego właścicielem jest na przykład nasz mąż, to szybciutko piszemy z mężem umowę użyczenia. No i z uwagi na dobrowolne opodatkowanie się VATem płacimy kolejny haracz w wysokości 150 PLN. Uwaga- płacimy go w urzędzie miasta, nie w urzędzie skarbowym. Bierzemy dowód osobisty, ale to raczej oczywiste.

I to już chyba wszystko. Przyznaję, że po trzecim wypełnieniu NIP-1 (bo raz się machnęłam, a potem wyszło że druczek był nie ten) miałam dosyć. Ale wypełnianie formularzy to stanowczo nie jest to, co tyghryski lubią najbardziej.

Panie w skarbowym są pomocne. Mit wrednej i złośliwej urzędniczki czas odłożyć do lamusa (tfu tfu i w niemalowane), bowiem pani za biurkiem prowadzi za rekę instruując co i gdzie wypełnić. Tu skreślić, tu parafkę, tu dopisać bo po co pani ma to na nowo przepisywać… Inna sprawa, że zaglądaliśmy do niej kilka razy, bo nie ten druczek, bo brak wniesionej opłaty, bo nie mamy ksero dokumentów. A właśnie- kserujcie na zapas zaświadczenia, bo to się przydaje. I jedna kopia dla nas i potwierdzenie że wpłynęło.

I od nowego roku oficjalnie startujemy.

7 komentarzy »

  1. komentarz: by gagatka 18.12.2006 10:24  

    Pracując w branży projektów europejskich udało mi się natknąć na kilka fajnych inicjatyw organizacji wspierających biznes i gmin rozumiejących, że im więcej firm tym podatków spływa więcej…
    Otóż w niektórych miejscach tego kraju dojrzewa się do pomysłu „1 okienka” w którym można się w 30 min sprawnie przekształcić w CITowca nawet bez żadnej opłaty. Czemu zamiast promować takie inicjatywy nagłaśnia się seksafery to już niech mi ktoś inny powie…

  2. komentarz: by lubka 18.12.2006 12:56  

    Ja po takiej wędrówce strzeliłabym sobie w głowę :) ) A miałam firmę zakładać! Buziaki

  3. komentarz: by Asia 18.12.2006 14:29  

    Gagatko z tym pomysłem jednego okienka to idea jest dobra, ale uwierzę jak zobaczę. BTW mój aktualny szef zdziwił się potężnie że mam tyle biegania bo za jego czasów (początek lat 90) firmę zakładało się na dowód…

    lubka Wrocław od zawsze poddaje się ostatni! ;) zakładaj firmę, to jest bardzo fajna sprawa. No i pieczątkę się ma :P

  4. komentarz: by Basetla 18.12.2006 22:04  

    Moja Droga, a jeszcze czeka Cie ścieżka dostępu do ubezpieczeń społecznych i NFZ.. Życzę powodzenia. Całuski

  5. komentarz: by Asia 18.12.2006 23:08  

    dzięki, Basetlo, acz marnie podtrzymujesz na duchu :D

  6. komentarz: by Asia 19.12.2006 01:35  

    To ja jeszcze dodam, że konto w ING Banku Śląskim dziwne jakieś jest. Jak sobie wejdę w swój rachunek firmowy przez internet, to w zakładce „karty” obok mojej nieaktywowanej karty widnieje nieaktywowana karta Maestro Business Premium nr XXXXXXXXXXXXXXXX… pana Roberta Kłoxxxxxxego. Którego nie znam i na oczy nie widziałam.

    Jutro tzn dziś idę do banku wyjaśniać, ale zastanawiam się kto z posiadaczy konta Zysk dla małych firm mnie widzi.
    Hmmm.

  7. komentarz: by mi:) 19.12.2006 16:43  

    juz od samego czytania rozbolala mnie glowa. mam parwdziwa alergie na zalatwianie czegokolwiek w jakichkolwiek urzedach. brrr!

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>