American film
Udało mi się zakończyć Święta full-komercyjną rozrywką i jestem z tego powodu niezmiernie zadowolona. Dodam, że w drugi dzień Bożego Narodzenia Silverscreen w Gdyni był pełen miłośników tradycji, a że społeczeństwo wyborów dokonuje nogami i kartami kredytowymi, może pora skończyć marudzenie na temat upadku obyczajowości…
I wcale nie poszliśmy stadnie na „Holiday” ani „Krwawe święta” tylko na „Patrol”, inaczej „Guardian” (całkiem inaczej bym rzekła…), który okazał się być typową amerykańską produkcją pełną ładnych ludzi, superefektów, niesamowitych przygód, męstwa, Honoru i miłości.
Podtrzymując moją filozofię kina, jako miejsca spontanicznej i beztroskiej rozrywki, stwierdzam, że ogromnie mi się podobało i mój entuzjazm dla amerykańskich filmów osiągnął kolejny szczyt. Prze ponad dwie godziny ani razu nie zastanowiłam sie co ja tutaj robię, co autor miał na myśli i czemu życie jest takie brudne, skomplikowane i pełne okropnych bebechów.
A tutaj proszę, przystojny (jeśli ktoś gustuje w Costnerze) podstarzały ratownik szkoli grupę umięśnionych, zaciętych i zadziornych chłopaczków z mistrzem pływackim na czele (w Kutcherze trudno nie gustować jeśli się chodzi w spódnicy i nie jest Szkotem) na spotkanie z prawdziwym żywiołem.
Zdjęcia są naprawdę na miarę National Geographic, fabuła nie kluczy naprzód, zazad i dwa razy w lewo do początku wyjścia, a jak się jeszcze ktoś potrafi pozbyć modnej lanserskiej ingornacji i pobłażania dla „komercyjnych bajeczek rodem z USA” to emocje potrafią wciągnąć.
I choć oczywiście wszystko jest tutaj płytkie i nie dorównuje do pięt przenikliwości Almodovara, to ludziom, którzy niekoniecznie rozumieją tą wyższą sztukę kinematografii, może się spodobać tych kilka obrazków o odwadze, współzawodnictwie, byciu drużyną, poczuciu obowiązku ale też ludzkich słabościach i uczuciach bardzo romantycznych.
To by było ode mnie na tyle, lecę na basen potrenować kraula z nadzieją, że mi jakieś męskie plecy wjadą w pole widzenia i będę mogła dać się uratować.
komentarz: by mi:) 28.12.2006 11:22
a ja chcilam isc i za nic Pikacza namowic nie moglam. Pokaze mu Twoja recenzje moze sie skusi:)
komentarz: by gagatka 28.12.2006 18:16
mi
A Pikacz też gustuje w umięśnionych ratownikach?
Wow!
komentarz: by mi:) 29.12.2006 11:37
Gagatko:) oby nie! ale w widoczkach zblizonych do National Geographic na pewno:)