jest takie miejsce na ziemi…
Jest takie miejsce na ziemi/ gdzie inaczej płynie czas/ a tłum wkurzonych klientów/ chóralnie woła mać, mać, mać…
To jakże romantyczne miejsce znajduje się we Wrocławiu, w okolicy dworca Nadodrze. I jest to uwaga, uwaga- urząd pocztowy. Mam nieszczęście być do tego urzędu przypisana z racji miejsca zamieszkania i dzień w którym znajduję w skrzynce awizo zawsze jest dniem wyjątkowym. Już się chyba na tym blogu kiedyś nad pocztą znęcałam, ale umówmy się, temat wdzięczny jest.
Urząd pogrążony jest nadal w mrokach socjalizmu. Kolejka- rzecz święta. Może ze dwa razy zdarzyło mi się wpaść na pocztę bladym świtem i zastać przy okienku dwie góra trzy osoby. Ale ponieważ godziny pracy wykluczają mi od pewnego czasu takie poranne najazdy pozostaje wizyta wieczorna. I obowiązkowo minimum 40 minut spędzonych w kolejce. Poważnie, z zegarkiem w ręku. Poza kolejkami urzeka wystrój wnętrza. Nie jest to co prawda poczta przy Jedności (przy Biedronce) przed remontem, ale też dalej radę. Na podłodze panie mają dwukasetowy radiomagnetofon marki zdaje się Sanyo, który wzbudza we mnie silne wzruszenia powodowane natłokiem wspomnień z lat wczesnej młodości. Ehh, te dyskoteki szkolno-wycieczkowe przy dźwiękach „Lambady”, New Kids On The Block i dra Albana…
Mówiłam o wystroju, prawda? no więc całości dopełniają wystrzępione krzesła, reklama sama nie pamiętam już czego z widokiem na stronę trzecią jakiegoś pisma podpisaną „str. 2″ i ulotki Banku Pocztowego. Jak to zwykle w przypadku Banku P. bywa, listonosz na zdjęciu pozuje z kamiennym wyrazem twarzy i wzrokiem wbitym w horyzont, wedle najlepszych tradycji socrealizmu. Listonoszowi na ulotce towarzyszy jakaś starsza pani, której grafik wybielił z lekka zęby, ale zapomniał tych zębów dosztukować, przynajmniej na dole. Pomieszczenie pocztowe ocieplają dyndające smętnie ozdóbki świąteczne w postaci osrebrzanych kulek z misternie pozwijanego patyka. Patyk przy bliższym przyjrzeniu okazuje się być sznurkiem konopnym, srebrny spray nie dotarł we wszystkie miejsca względnie się powycierał, kawałki sznurka sterczą na różne strony, a poprzypinane na chybił- trafił bibułkowe kokardki jakoś nie przydają całości uroku. Wiem, wyzłośliwiam się teraz, ale jak się stoi w kolejce tyle czasu to człowiek różne różności zauważa, a i wzrok się przy tej okazji niebezpiecznie wyostrza. Ujął mnie także „zestaw opakowaniowy” za całe 2,60 PLN. W skład zestawu wchodzą szary papier pakowy i kawałek sznurka.
Socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w innych ustrojach, mawiał Kisiel. Poczta polska ma dokładnie tak samo. To że trzeba pilnie uważać na to, co mamy na awizo napisane i patrzeć na ręce paniom na poczcie (bo bez złej woli będą się upierać że jest dla nas tylko jedna przesyłka a to drugie awizo także jej dotyczy) to pikuś. To że czasami paniom zdarzy się odesłać klienta z aktualnym awizo, bo nie mogą znaleźć przesyłki po czym jak się przychodzi ponownie z „zawiadomieniem powtórnym” to przepraszać gorąco za omyłkowe wcześniejsze odesłanie paczki do nadawcy to też w sumie niewielka rzecz. Ale pan, który jakiś czas temu nie mógł z poczty wyciągnąć swoich własnych pieniędzy to było COŚ.
A było to tak: pewnego ranka stoję sobie w tradycyjnej kolejce, zerkając nerwowo na zegarek (zdążę do pracy czy nie zdążę?) gdy zorientowałam się że przy okienku pani naczelnik jest lepsza afera. Mianowicie pan przyszedł z awizo po odbiór pieniędzy, jakaś sumka z gatunku większych, ale nie oszałamiająco wielkich (a swoją drogą, kto jeszcze robi przelewy przez pocztę?!). Pani z okienka z racji tego, że była to pora wczesna mówi panu, że ona tych pieniędzy nie ma i że pan ma przyjść wieczorem, to ona je zorganizuje. Pan mówi że ta kasa jest mu potrzebna, bo musi coś tam w urzędzie opłacić. Pani rozkłada bezradnie rączki. Pan mówi że w takim razie to on poprosi od pani zaświadczenie, że tych pieniędzy z braku środków mu nie wydała. Pani się oburza że takiego zaświadczenia wystawić mu nie może. No to pan domaga się wydania mu gotówki. Pani każe mu przyjść wieczorem…
W sumie, czasem się zastanawiam, czy jeśli w kolejce liczba osób wkurzonych przeważy nad liczbą osób zrezygnowanych, to czy pewnego pięknego dnia klienci puszczą ten urząd z dymem? na moje oko są na to spore szanse.
O ludziach pełnych fałszywie pojmowanej godności pisać nie będę, bo znacznie lepiej zrobił to na swoim blogu Łukasz Warzecha. O zimie która jak co roku zaskoczyła drogowców mimo wcześniejszych alarmów meteorologów nawet mi się pisać nie chce. Jak to echo: mać, mać, mać…
komentarz: by Basetla 29.01.2007 22:24
Coś mi się wydaje, że niejeden urząd pocztowy powinien iść z dymkiem. A swoją drogą w tej kolejce wypełniasz sobie czas, tyle spostrzeżeń wynosisz, że temat na bloga jak znalazł. Ja dzisiaj też miałam powód do mać…mać….mać….. Otóż podano w rocznicę katastrofy w Katowicach, iż z 7 mln pieniędzy zebranych przez Caritas, na pomoc ofiarom, 2 mln przeznaczono na rozbiórkę hali. Jak wynika z wypowiedzi poszkodowanych, wsparcie dla nich to niewielkie kwoty, więc gdzie te pieniądze. Postanowiłam po zbiórce dla powodzian i zbiórce na pomoc stoczni nie dać się nabierać. Ale jak można nie pomóc, patrząć na ogrom tragedii i nieszczęścia.
komentarz: by Asia 30.01.2007 06:37
o ziemskim piekiełku to już Kat pisze, nie będę jej robić konkurencji
choć faktycznie, wystarczy wyjść na miasto i tematy na bloga sypią się jeden za drugim…
Temat wspierania poszkodowanych w wypadkach i ogólnie jakoś pokrzywdzonych przez los, nieraz przy własnym współudziale, to temat rzeka. We Wrocku zawsze można się z nadmiarem gotówki pofatygować do Orzecha (ks. Orzechowskiego), on ma parę sprawdzonych adresów i jakoś mam świadomość że ta kasa się nie marnuje. Ale to może przez mój sentyment do tego co Orzech robi
komentarz: by mi:) 31.01.2007 14:12
abstrakcja:)) Tez mam taka poczte koło pracy. Smrod w niej panuje niemilosierny, bo nie wietrzone bylo od stanu wojennego chyba, kolejka wzorow dluga zawsze, a na wydanie faktury czekałam kiedys 45 minut i pisały ja 3 panie:) Na szczescie konkutrencja dla poczty rosnie, firm o podobnym profilu otwiera sie coraz wiecej i poki nie chcemy wyslac czegos do malej wsi w Bieszczadach, mozna korzystac z tych samych uslug gdzie indziej:)
komentarz: by Asia 31.01.2007 18:16
no niby tak, ale prenumerata idzie przez Pocztę Polską. A jak trafi się na przykład segregator w ramach Media i Marketingu Polska, to na pocztę trzeba się osobiście pofatygować. I tak jest dobrze, że nie próbowali mi tego segregatora na siłę do skrzynki wciskać, bo już mi się zdarzyło wydobywać przesyłki metodą siłowo- kombinowaną…