co komu pisane
Nie trzeba być osiemnastoletnim junakiem w kraju powszechnej służby wojskowej, aby odkryć swoje powołanie pewnego pięknego dnia. Każdemu coś tam musi być gdzieś zapisane, bo to niepodobna żeby się całe życie męczyć… robiąc co ci każe złośliwa jędzowata szefowa albo kiero - treser szczurów.
Ludzie chyba jednak słabo czytają w gwiazdach, bo większość się męczy z podziwu godnym uporem, jakby nie pamiętali, że żyć trzeba tylko chwilą, a nie emeryturą za lat 20, bo jutro może jakiś terrorysta ogłosić koniec świata.
Z góry uprzedzam komentarze: “ale ja mam męża, piątkę dzieci i dwa koty na utrzymaniu” albo “jestem za stara żeby nowej pracy szukać”. To są moi drodzy tzw. życiowe realia, które trzeba umiejętnie nagiąć do swoich marzeń.
Nie kumający po angielsku stracą ten kawałek prozy, bo tłumaczyć nie będę (jestem zdruzgotana tłumaczeniem Prizon Brejka…):
Hold fast to dreams for if dreams die, life is a broken winged bird that cannot fly - taki cytacik od przyjaciela zza miedzy.
Co ja z tym powołaniem tak nagle? No wyczytałam, że kochana mi: bardzo kocha swoją pracę, patrzę codzień na panie urzędniczki warczące i stękające nad biurkami, wysłuchuję znajomych, którzy wracają o 18.00 i mają dosyć ( o tej porze to się dopiero powinno zaczynac mieć ochotę
)…
I choć mały ludzik w mojej głowie, Mecenas Realizmu, podpowiada, że 95% ludzi nigdy nie będzie realizować swoich pasji, wstawać rano rwąc się do sztalugi albo ukochanych swoich przedszkolaków, ja będę uparcie obstawać za czytaniem w gwiazdach.
Osobiście, w zeszłą niedzielę np. bardzo przyjemnie otarłam się o swoje nowe powołanie (robi się tłok) i chyba poświęcę kilka stron mojego życia na zawodowy snowboard
A tak poważniej, to odkrywam w sobie jakiś straszny głód przygody i myślę, że mogłabym zostać reporterem w dziale ekscytacji.
Gdyby ktoś odkrył przypadkiem powołanie do stadła małżeńskiego to właśnie wyczytałam wczoraj w Twoim Stylu, że życie w stanie zaobrączkowanym obniża ryzyko przedwczesnej śmierci i poprawia formę fizyczną i psychiczną. Z drugiej strony, napisali też, że małżonkowie często przybierają podobne wskaźniki masy ciała i niektórym zdarza sie przytyć w rok po ślubie 5 kilo. No, ale zawsze można równać do chudszego
Ostatni wątek powołania wiąże się z filmem “Południe - Północ”, który wedle poniedziałkowej “GW” ma być “moralitetem o przeznaczeniu” i cudach zmieniających bieg naszego życia. W zasadzie pomysł na miłość księdza chorego na raka i zarażonej HIV prostytutki mnie nieco przeraża ale pytam Państwa o opinie, bo może jednak warto…?
PS. I przypominam o naszym KONKURSIE WALENTYNKOWYM!!!. Nie lenić się, nie szukać wymówek. Love is all around, jak mówią.
Komentarz: autor mi:) 31.01.2007 14:07
jak juz znajde cos ciekawszego (bo umowmy sie, ja naparwde lubie sie w tej firmie, choc uczciwie przyznaje, ze z powolaniem, o ile takowe posiadam w ogole, rozminelam sie raczej bardzo:) to dajac wypowiedzenie powiem, ze zgodnie z zaleceniem Gagatki zaczelam czytac w gwiazdach i bardzo mi przykro, ale biała niedziwedzica mowi, ze moja noga w tej firmie więcej nie postanie i nie, nie, nie. zdania nie zmienie za nic:))
Komentarz: autor Basetla 31.01.2007 17:36
Jak się ma nowozałożona firma? miesiąc minął, więc już możesz zdradzić, jak się toczy, czy przypadkiem pieczątka się nie rozleciała od nadmiernego użytkowania?
Komentarz: autor Asia 31.01.2007 18:23
Basetlo - pieczątka cała i zdrowa, teraz nieziemskiej wręcz radochy dostarcza mi wystawianie własnych faktur
No i podoba mi się strasznie kupowanie sprzętu na fakturę, w ten prosty sposób mam nieustanną promocję 22% na wszystko
Gagatko jak kogoś ogarnia LEŃ przez duże “L” to już tego ktosia problem. Nam się jeszcze chce i tego będziemy się trzymać!
Komentarz: autor gagatka 31.01.2007 18:52
mi A pewnie, że zrzucaj wszystko na mnie
Białe niedźwiedzice to nie przelewki!
Asiu nam to się zawsze będzie chciało!