27 Lutego 2007

Rajze fiber

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 12:10

Najbardziej sztampowy wpis w CV pod rubryką „hobby”? Podróże, oczywiście. Co byś zrobił jakbyś wygrał miliony w totka? Mignął na bahamy albo dookoła świata, oczywiście…

Mówię, że jadę w czwartek na konferens do Włoch. O Boże, ale masz super! Ja też chcę.. Zazdrość jakąś wyczuwam niezdrową. Tylko czego tu zazdrościć? Wylot z Gdańska o 6.30. Kopenhaga. Rzym. Lądowanie w Brindisi o 18.30. W niedzielę w odwrotnej kolejności. W międzyczasie dwa dnie siedzenia na dupsku i słuchania na gadające głowy. Mrowi mnie.

Koledzy jadą dzień wcześniej w góry. Uh, a jakbym wydębiła zaświadczenie, że dostałam ataku wyrostka i czmychnęła z nimi? Rety, miałam sie przecież zacząć zachowywać jak dorosła… Zacisnę zęby, pojadę, może makaron będą mieli… (ostatnio w Italii mnie uszczęśliwili polentą z boczkiem :( )

Wstaję o 4.00 rano, ograniam się beznamiętnie, jadę taksówką na lotnisko ze smutkiem wyglądając na piękne zaśnieżone ulice. Nie chceeeeee jechać.
Ale taksówka dojeżdża, wtaczam się do hali odlotów i padam zabita szczęściem: flight cancelled!!!! Burza nad Kopenhagą. Przy naszych 3 połączeniach nie znajdą nam zastępczych. Jestem gotowa im jutro tort przywieźć i butlę whisky. Wracam o 8.30 do domu z Włoch, a w weekend szusuję na desce po lokalnych stokach. Znak z niebios odczytuję: trzeba bardzo chcieć / nie chcieć, a każdy cud jest możliwy.

Ale wracając do podróży, których ogólnie jestem wielką miłośniczką, to aż włos się jeży ile się przez nie nerwów pruje. Primaveracierpi bo musi zostawić synka, moja własna mama cierpi, bo synek jej wyjeżdża a ona już z szałem w oczach widzi, czego on na pewno zapomni. Koleżanka na myśl o samolocie dostaje spazmów, jakieś pary się kłócą o wielkość walizek (na rok jedziesz, czy co!?), awanturniczy znajomi wracają z Laosu z czerwonką, biura podróży znikają tajemniczo, gdy tylko odlecisz w siną dal…

Jak ja patrzę na te wszystkie nieszczęścia to mam ochotę zaapelować: do podróży trzeba mieć dobre podejście, zdrowie i szczęścia łut – jak się ma braki w owych to lepiej w domu ostańcie, albo się do ZOO wybierzcie na spacerek niedzielny. A do CV wpiszcie „obserwacja fauny i flory rodzimej”.

3 komentarzy »

  1. komentarz: by ania 27.02.2007 23:36  

    a ja bym tak sobie chciala gdzies poleciec chociaz na tydzien albo dwa, odpoczac od wszystkiego, naladowac akumulatory.. :) ale do pracy to co innego, chociaz wiadomo, ze wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma… :) Pozdrawiam

  2. komentarz: by gagatka 28.02.2007 10:00  

    aniu życzę okazji do doładowania alr pod warunkiem, że na 100% nie grozi ci rozstrój samolotowo-pakowaniowo-tęsknotowy :)

  3. komentarz: by Motyl N 01.03.2007 10:54  

    Helloł!
    Jeśli jeszcze nikt Cie nie klepnął, to właśnie oficjalnie informuję, że jesteś klepnięta w Piramidzie Tajemnic. Szczegóły u mnie na blogu i po linkach u Sedony. Pozdrawiam, Justyna

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>