czego to ludzie nie zeżrą…
Większość zapewne widziała reality shows rodzime, gdzie rozbitki żarły robale albo hardcorowcy świńskie uszy w sosie krwistym. Obrzydliwe to było ale… nie z własnej woli jedli (abstrahując od tego, że trzeba mieć bezklepkowość posuniętą, żeby się dać tak wrobić). Można więc pofilozofować, co człowiek jest w stanie przełknąć pod groźbą śmierci głodowej albo z nadzieją na rychłe wzbogacenie. Ale ja nie o tym chciałam.
Bo niektórzy tak lubią po prostu sobie trochę pohorrorzyć we własnym talerzu. Nie wiadomo, czy to dla samoskatowania, czy dla zadymy, ale fakt potwierdzony w różnych doniesieniach. I nie chodzi mi o flaczki ani czerninki, czyli folklor. Tutaj proszę relacja o Japończykach, którzy żrą sushi z ludzkiego ciała, jako naczynia. Tzn. to jest ciało też zrobione z jakiś spożywczych elementów, ale wygląda i tak koszmarnie.
Ja jeszcze rozumiem, żeby sobie grubasy tak obrzydzały ptysie pudrowane i rurki z kremem, ale chude Japońce surową rybę??? Skąd to się bierze? Czy ludziom naprawdę już nie robi kromka razowego z masłem, pomidorem soczystym i szczypiorem wiosennym? Ja bym się dała właśnie pociachać za takie cudum teraz…
Ale podniebienia już widać zobojętniałe i żądne sensacji. Dla równowagi zmysłów, żeby tu nie siać popłochu, przytoczę jeszcze deser awangardowy, który ma również jakiś trend nowy wyznaczać. Piękne to jak marzenie, tylko czy ktoś naprawdę marzy o piance z mrożonego campari, lodach rooibos, skórce czekoladowej, celofanie hibiskusowym z genoise buraczkowym???? Bo ja to tak raczej kubek bitej śmietany z jagodami bym preferowała.
Ech, poprzewracało się ludziom w głowach i to już na zwyrodnienie zakrawa. Właśnie mi się przypomniało, że czytałam też już gdzieś o „rewelacyjnym” shake’u na Święto Dziękczynienia – indyk, żurawina, ziemnioki i kawał placka zmiksowane na mazię brunatną. Dwa hausty i po obiedzie…
A jedzenie rzecz święta przecież, trzeba z szacunkiem, smakiem i w dobrym towarzystwie. I o ile mi wiadomo, trzy cele główne stołowania to uzupełnienie potrzeb energetycznych, relaksująca pieszczota podniebienia i zacieśnianie więzów międzyludzkich. I jak niebiosa Wam ześlą za karę klęskę głodową za te wygłupy, to żeby nie było, że nie ostrzegałam…
komentarz: by mlek 11.03.2007 12:01
zgadzam sie w 100%, bardzo madre slowa!
ps
narobilas mi smaku ta kanapka z pomidorem i jagodami
ps2
to juz niedlugo, wiosenka idzie!
pozdrawiam
komentarz: by gagatka 12.03.2007 10:13
mlek no własnie chyba mnie biorą juz wiosenne smaki
komentarz: by Katie 12.03.2007 21:13
jak zobaczyłam tych Japończyków, to mi się jeść odechciało…
komentarz: by Elster 13.03.2007 10:34
A ja kupiłam sobie dżem jagodowy, do tego pachnąca bułeczka z białym serkiem i kawa z mlekiem i już może być lato
))
komentarz: by gagatka 13.03.2007 12:45
Katie no we mnie też Japończycy apetytu nie wzbudzają
małe jakieś pokurcze…
Elster no ja własnie wykańczam ostatki homemade jams ze spiżarni…
komentarz: by mi:) 14.03.2007 16:14
marzylismy o podrozy do Japonii. Chwilowo mi przeszlo…:)
komentarz: by gagatka 14.03.2007 18:43
mi:) to ma nadzieję że tylko chwilowo, bo wiesz ich też straszą że u nas to tylko wóda i flaczki