Wynająć!
Na postawione kilka dni temu pytanie, czy mieszkanko lepiej obecnie kupić czy wynająć odpowiedź już znam. Stanowczo wynająć.
Aaaby kupić M3 w ciekawym miejscu za ciekawą kasę trzeba się nachodzić potężnie, mieć sporo szczęścia a najlepiej także zaprzyjaźnionego (a przynajmniej zaznajomionego) agenta nieruchomości. Aby wynająć M3 w ciekawym miejscu także trzeba jak wyżej, ewentualnie zapytać wśród znajomych czy ktoś o jakimś atrakcyjnym kącie nie wie, bo jednak nadal więcej osób krąży swobodnie po wynajętych mieszkaniach, niż z obłędem w oczach usiłuje się opędzić od stada sępów. Chciałam rzec: pośredników w handlu nieruchomościami oraz potencjalnych klientów.
Nie od dziś wiadomo, że najlepsze i najskuteczniejsze są rozwiązania najprostsze. Ponieważ z obecną właścicielką „mieszka” nam się doskonale (babka problemów nie robi, pomaga załatwiać różne pierdoły wymagające obecności właściciela oraz nie składa niezapowiedzianych wizyt), to zapytaliśmy jej po prostu, czy nie wie o jakimś większym mieszkaniu do wynajęcia.
I po raz n-ty się potwierdziło, że wszystko ma swój czas i miejsce. Mieszkanie jest, ten sam blok w który mieszkamy obecnie, tyle że kilka klatek obok. Powierzchnia o jakieś 20 metrów kw. większa, ale mieć 28 a mieć niemal 50 mkw to robi dużą różnicę. Na razie powierzchnia wydaje się być ogromna, pole do popisu szerokie, pokoje w ilości sztuk 3 (a nie półtora) i co najfajniejsze- Szkodnik w końcu norę własną dostanie.
Jest balkon, większość pokoi od podwórka, a nie od ulicy z tramwajami, więc szansa na większy spokój. Od trzech dni głównym tematem rozmów w domu jest co, gdzie i jak wstawić. Trochę się boimy, że skompresowane rzeczy uwolnione ze swego dotychczasowego położenia zdominują nas bezlitośnie i zaleją całą okolicę. Bowiem mieszkanie dotychczasowe małe było, ale pakowne nieprzeciętnie.
Ciekawa też jestem, co na tę rewolucję koty nasze powiedzą. Wprawdzie powiedzieliśmy już im co je czeka, ale pełne zrozumienie w kocich oczach to ja tylko widzę jak mówię „no dobra, chodź Potworze, nałożę ci do miski…”
Akcja przeprowadzka rozpoczyna się w przyszłym tygodniu, biorąc pod uwagę ilość nagromadzonych bambetli może potrwać co najmniej do Wielkiejnocy.
A potem parapetówka
komentarz: by gagatka 23.03.2007 15:52
uh, zabiłaś mi ćwieka i rozpłynęłam się w marzeniach o własnym…wynajętym
już bym nawet mogła zacząć planować menu na parapetówkę…
komentarz: by Asia 23.03.2007 19:46
Gagatko szczerze polecam. Rodzina to świetny wynalazek i z wielu różnych względów fajnie się z nią przebywa, ale na swoim najlepiej. A od momentu rozpoczęcia życia totalnie na własny rachunek całe to życie zaczyna płynąć zupełnie inaczej i inaczej smakować
komentarz: by faceless 26.03.2007 07:11
Ha! Czyli, że twoja parapetówka zbiegnie się w czasie z moją! Będziemy rywalizowac o gości!
komentarz: by Asia 26.03.2007 19:15
Faceless myślę że jakoś się nimi podzielimy… ewentualnie będziemy ich sobie podrzucać