uciekajcie na południe!!!!
Wróciwszy z kolejnej podróży „by UE” znów jestem pełna ciepłych uczuć wobec naszych europejskich ziomków oraz morderczych zapędów w stosunku do palantów odpowiedzialnych za przemieszczanie się po naszym kraju…
Tym razem wycieczka poglądowa do Brna – uroczego czeskiego miasta położonego ok. 200 km na zachód od Pragi, który to dystans można przebyć z największą przyjemnością – samolotem, pociągiem albo autobusem czeskich linii lotniczych, który odjeżdża z umundurowaną stewardessą co pół godziny i serwuje posiłki oraz napoje na pokładzie! No tak, ale myśmy walczyli o ideały, a Czesi kolaborowali z wrogiem…ehhhh
Pogoda piękna, bzy oszałamiająco pachnące, kasztany pełne kwiecia, zieleń zalewa oczy… Północne spacerki z przystojnym autochtonem odbywałam w pełnym stroju letnim (czyli ewidentnie niepełnym;)), zaś w południe słonko grzało jak na patelni. Szok termiczny wskutek gdańskich 8 stopni trzyma mnie do teraz.
Na miejscu stała ekipa znajomków z unijnych krajów i tutaj mój wielki hołd dla włoskiej nacji. Jak kocham truskawki, nie ma w Europie drugiego tak pogodnego, wesołego i niepoddającego się zbiorowym psychozom malkontenctwa narodu. Nie szkodzi, że odwołali im samolot, spóźnili się na pociąg, zamiast 6 godzin podróżowali 14, a na koniec zatrzasnęli się w toalecie.
Podczas gdy Polak po takiej podróży polazłby prosto do hotelu rzucając „k”-ami i rozdeptując ze złością wszystkie żyjątka po drodze, Włoch przybywa zmachany wprost na uroczystą kolację, ściska się z wszystkimi, opowiada, zaśmiewa… Jak tu takich nie kochać?
Nawet Czesi, choć to raptem kilkaset kilosów tylko bliżej równika, jakoś się nie narzucają z narzekaniem, powalają pogodnym spojrzeniem i swojską jowialnością.
Typuję, że wszystko to kwestia 1) słońca 2) odpowiedniej ilości dobrego wina/piwa 3) jedzenia kluskowatego. Dlatego jeśli nawet na majówkę nie uda wam się skoczyć na południe, to proszę obowiązkowo wyleźć z mrocznych pokojów, odkorkować butelkę albo dwie i wodę na makaron nastawić. Może się temperatura nam trochę podniesie!!!!
komentarz: by Olasz 30.04.2007 17:45
Tak sobie mysle, ze to marudzenie, to typowo polskie jest. U nas w dobrym tonie jest pomarudzic, a najlepiej to jeszcze podac nasze prywatne rozwiazanie problemow, ktore nas spotkaly, bo ktos nie byl taki genialny jak my i na to wczesniej nie wpadl. Na ten przyklad tacy Islandczycy… stanowczo Islandia nie jest bardziej na poludnie od Polski, wrecz przeciwnie, a nie marudza. Fakt, ze pija, nieumiejetnie. Pomyslcie tylko o tym, ze wg statystyk z 1991 80% ludnosci Islandii ma tzww. „problem alkoholowy”. Wliczajac starcow i dzieci to 80% liczyli…
komentarz: by Asia 30.04.2007 21:01
musi co taka polska mentalność chłopa pańszczyźnianego, któremu zawsze źle i pod górkę. A szlachecka fantazja utłuczona została podczas licznych wojen i powstań
komentarz: by gagatka 01.05.2007 09:17
Olasz To tylko dowód na to, że przy odpowiednich wysiłkach można nawet brak słońca południowego sobie odbić
Asiu święta racja, pozostaje ino szlachecką fantazyję trochę podlać – może jeszcze łeb podniesie
komentarz: by BabaJaga 02.05.2007 07:39
Oczywiście! Makaron + wino/piwo + słońce =
Zgadnij co będę dziś miała na obiad?
komentarz: by gagatka 02.05.2007 18:00
BabaJago Smacznego i gorącego życzę, uśmiech sam się wprosi