‘bierzecie co chcecie, do samolotu tego nie zapakuję’
W „Wysokich Obcasach” był niedawno tekst o charakternej babce, która na kilku stronach udowodniła, że balet wcale nie jest nudnym fachem. Mazurówna to osoba, która w branży rządziła jak chciała, choć jak na łabędzia z pamiętnego jeziora to miała zbyt duży biust i nazbyt oczami po bokach strzelała, że zacytuję jej własną wypowiedź.
Tekst ujął mnie od samego początku. Zdjęcie pani w wieku średnim o figurze zdolnej wzbudzić zazdrość nastolatek i niekonwencjonalnej jak na dostojną damę fryzurze. Pani o sobie mówi per „tłusta staruszka”? – punkt za poczucie humoru i autoironię.
Dalej reportaż, a może raczej portret rysowany jest mocnymi, zdecydowanymi pociągnięciami: szacowny Krzysztof Teodor Toeplitz poderwał ją, bo miała ‘za czerwone usta, za duży dekolt i za krótką spódnicę‘. Gdy były mąż przy rozwodzie zażądał podziału majątku przecięła futro nożyczkami.
Gdy postanowiła wyprowadzić się z Polski (a przypomnijmy, były to szare lata socjalistyczne, kudy marzyć o możliwości zapakowania dobytku w pudła i przewiezieniu go przez pół Europy) zaprosiła przyjaciół i znajomych na pożegnalną imprezę. W trakcie tejże balangi rzekła przyjaciołom swym: bierzcie co chcecie, do samolotu tego nie zapakuję.
Klękajcie narody. Z punktu widzenia osoby gromadzącej dziesiątki i setki niepotrzebnych zapewne klamotów takie podejście do życia i dóbr doczesnych budzi we mnie zazdrosny podziw.
Kacperek czekający grzecznie godzinami pod drzewem na mamusię walczącą o rolę rozczulał. Mazurówna której puszczają nerwy i która wyzywa potencjalnego szefa od ‘sale Négro’ (wstrętnego Murzyna) rozbraja, szczególnie w kontekście późniejszego telegramu proponującego angaż, podpisanego nota bene ‘sale Négro’.
Spotkała podczas swej zawodowej kariery wielkich tego świata. Onassis, Józefina Baker, to tylko niektóre nazwiska przewijające się przez tekst, ale zachowała właściwe proporcje. Umówmy się- ile gwiazd stać byłoby na to, aby zastępować koleżankę-szatniarkę w sali koncertowej? ile gwiazd na propozycję kucharza „pani Krysiu, kotlety się jeszcze smażą, niech pani zatańczy gościom ze trzy hopaki” rozbiłoby rzecznemu kucharzowi półmisek na głowie i wyszło, trzasnąwszy drzwiami?
No właśnie.
Z portretu tego aż bije radość życia, co zresztą świetnie ujęła sama bohaterka: Budzę się około dziesiątej, leżę i myślę: ‘Och, jak mi dobrze, jak się cieszę ‘. Idę do łazienki, myję zęby i się cieszę. ‘Kurczę – myślę – z czego ja się tak cieszę?’ Z rozpędu się cieszę, ot co!
Chapeau bas!
PS.
A tu jest pełen artykuł, jeśli ktoś byłby ciekaw bardziej składnego opisu osobowości Krystyny Mazurówny, stąd również pochodzą wszystkie cytaty.
komentarz: by mi:) 23.07.2007 14:31
miód na moje serce. potrzebowałam dziś właśnie czegos równie optymistycznego! aż mi się lepiej zrobiło:)
komentarz: by Asia 24.07.2007 09:35
po dawkę optymizmu i energii zapraszamy nieustannie do nas
mam nadzieję że już jest lepiej