24 Lipca 2007

poweselnie :)

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 22:08

Brat mój drogi doszedł do wniosku jakiś czas temu, że 27 lat chodzenia samopas to wystarczy i czas się zaobrączkować. Ważki ten fakt miał miejsce w ostatnią sobotę.

Oczywiście stawiliśmy się w komplecie, ze Szkodnikiem włącznie. Szkodnik kościołów nie wiedzieć czemu nie lubi (może czas odstawić ten metal? i – a tfu!- fantastykę? jak wiadomo samo szataństwo tam siedzi), na Mszach deklaruje pełnym głosem „mnie się tutaj nie podoba” względnie „ale ja chcem stond iść. Natychmiast, mamusiu!”, tym razem jakoś całą uroczystość przetrwała. Być może dlatego, że przez dobry kwadrans podziwiała śliczną sukienkę cioci Marci, a przez kolejny kwadrans ganiała na tyłach kościoła wraz ze swą o rok młodszą kuzynką.

Wesele było OK. W porównaniu z naszym (boszzz… cztery latka nam wkrótce stukną… jak ten czas itd) było więcej luda, no ale nie wszyscy chcą mieć kameralnie na 25 rodzinnych sztuk. Co nas uderzyło: goście weselni przestali łoić wódkę. Oczy przecieraliśmy ze zdumienia (uważając aby nie rozmazać makijażów ofkors) widząc kelnera sunącego wzdłuż stołu z wódką w garści i słysząc, jak pół stołu kelnerowi odmawia. Żeby nie było: winko zeszło całe. Co wszystkim zamierzającym wkrótce wstąpić w związek małżeński kładę pod rozwagę.

Weselnym gościom przygrywała kapela, pan na klawiszach, pan z seksafonem ;) i śpiewająca pani. Szkodnik wykończyła nas kondycyjnie, bowiem ledwo udało się ją namówić na zjedzenie obiadu. Zagrała muzyka, dziecko uznało że trzeba się bawić, no i trudno jej słuszności odmówić. I bawiło się. Pięć godzin się cholera jasna bawiło, ciągiem. A ja wraz z nią.

Szkodnik jako stworzonko rezolutne, do zabawy wciągnęło większość gości. Fach wodzireja vel Kaowca ma już w garści. Ciocie wymachiwały łapkami, nogami, skakały w miejscu, robiły kółeczko, a wujkowie im dzielnie sekundowali. Tańczyliśmy krakowiaka na melodię polki (to jest polka to co zwykle leci jako sygnał Lata z Radiem, tak?), skakaliśmy ‘jak pajacyki’, a jak Szkodnik padła, zasypiając mi wdzięcznie na biuście, to padliśmy i my. Przed północą, o hańbo.

Młodzi wyglądali jak z żurnala, i nie przesadzam ani trochę, bo brat mój szanowny ma posturę modela a i jego Pani nie sposób niczego zarzucić. Miło było na nich popatrzeć, miło było pobawić się na ich imprezie. Poprawiny dnia następnego trwały do 22 i było widać że wszystkim żal się do domów już wynosić.

Co do połączenia dziecka w wieku 2 lat i 8 miesięcy i wesela: jest to zasadniczo rozwiązanie niezłe, acz niektórzy nie zdzierżyli trudów zabawy. Szkodnik nauczyła się wołać „goz-ko, goz-ko” (gorzko gorzko) i „mało, mało”, względnie „jesce, jesce” – strasznie jej się podobało że na tę komendę wujek daje buzi cioci, a dziadziuś całuje babcię.

Cieniem na imprezie, przynajmniej dla naszej części rodziny, położyła się informacja o poważnej chorobie mojej najlepszej cioci. Rak, a cóżby innego. Ciocia dowiedziała się na trzy dni przed imprezą, że ma zaatakowane węzły chłonne i że 31 lipca biorą ją na operację. Co nie przeszkodziło jej przyjechać z Niemiec na wesele bratanka i bawić się do późnej nocy. I to nie jest tak, że ona nie ma świadomości, co to za choroba, bo jest pielęgniarką z zawodu i przez ostatnie kilkanaście lat zajmowała się starszymi ludźmi.
Bodaj to smętny Ashley deklarował w „Przeminęło z wiatrem” że nie widział większej odwagi, niż ta jaką wykazała Scarlett udając się w sukni uszytej z zasłon do Atlanty. Ja też nie widziałam większej odwagi, niż ta jaką okazała Haneczka siedząca na weselu z miną uśmiechniętą, szalejąca na parkiecie, po której absolutnie nie było widać, że ma jakiekolwiek zmartwienie. Owszem, czasami się na moment zamyślała, ale za sekundę wracała do świata bawiących się. Jak dla mnie chciała, abyśmy w najgorszym razie zapamiętali ją uśmiechniętą i rozbawioną… Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy się wspólnie bawić…
Mam też do Was prośbę- trzymajcie 31 lipca za nią kciuki. Pozytywne wibracje, modlitwa, fluidy, co kto może…

8 komentarzy »

  1. komentarz: by gagatka 25.07.2007 08:37  

    No to kciuki za dzielną ciocię trzymamy murem!!!

    Co zaś do wesel, to ja chyba nigdy się nie przekonam do tej koncepcji, nawet jeśli ludziska faktycznie przestali tankować czystą. Skromna mała uroczystość w ogrodzie owszem, ale noc to już całkiem prywatna ;)

  2. komentarz: by mi:) 25.07.2007 09:31  

    31 pierwszy juz zaznaczony w kalendarzu, żeby mi z głowy nie wyleciało i tyle kcików ile posiadam będę ściskać mocno produkując lawine pozytywnych wibracji:)
    A jeśli chodzi o weselne alkohole… Jak w ogóle nie pijam wódki ot tak z kieliszka, za to wesela stanowią dla mnie w tej dziedzinie wyjątek. Przy takiej ilości i rozmaitości nie zawsze zdrowego:) jedzenia czysta wódka stanowi najbezpieczniejsze rozwiązanie dla nadwyrężanych wnetrznosci brzusznych. Nie trzeba co prawda przy każdym toascie wypijać na raz całego i warto sporo tańczyć, żeby alkohol szybciej przetrawić, ale zadne wino, piwo czy inne likiery nie zabezpieczaja lepiej przed sensacjami zoladkowymi niz czysta wodka:)

  3. komentarz: by Asia 25.07.2007 13:24  

    dzięki dziewczyny, kochane jesteście :D
    mi:) zamiast wódki na żołądek polecam rozbrykanego trzylatka. Przy nim nawet najeść się porządnie nie sposób, a wszelkie zbędne kalorie momentalnie się spali w zabawowym szaleństwie ;)

  4. komentarz: by Olasz 25.07.2007 17:07  

    Zuch ciocia! Kciuka moge trzymac tylko jednego? Drugiego mam zarezerwowanego dla mojej siostry. Jest w ciazy, od dluzszego czasu, szwagier przysiega, ze z 5 lat jak nic. Na 31 ma termin …(skupcie sie) CESARKI. DO czego to doszlo! Swiat sie konczy.

  5. komentarz: by faceless 26.07.2007 08:24  

    Kciuki zarezerwowane!
    Ten rok jakoś obfituje w wesela w moim towarzystwie. 1 września powinnam obskoczyć aż dwa, co jest oczywiście nie do zrobienia i nie wiem jak to rozwiązać. A na weselach to ja tak mam, że prawie w ogóle nie jem. A ciasta to już w szczególności… A co za tym idzie, pić nie powinnam także, bo wiadomo jak to się może skończyć.

  6. komentarz: by Asia 26.07.2007 13:41  

    dziękuję, dziękuję, dziękuję ;)

  7. komentarz: by primavera 26.07.2007 14:07  

    To i ja do kciuków i ciepłych myśli 31-go dołączam. A co do cioci Twojej: fantastyczna babka!!! a właściwie FANTASTYCZNA!!

  8. komentarz: by Asia 26.07.2007 23:25  

    ciocia jest niesamowita, a niesamowitości dodaje jeszcze fakt, że pod górkę dziewczyna w ostatnich latach miała. W sumie wszystko jej się zaczęło sypać od poważnego wypadku samochodowego (który zbiegł się niemal równocześnie ze śmiercią jej ojca, na pogrzeb przyjechać nie mogła bo z kręgosłupem działy się rzeczy na tyle niewesołe, iż nie było wiadomo czy będzie chodzić), gnój będący wówczas jej mężem stawił się w szpitalu raz, po podpis na świstku umożliwiającym wypłatę odszkodowania. Od ponad roku łapiduchy przymierzały się do innej operacji, wyciągania jakiś szyn czy śrub z ręki, ale z uwagi na wadę serca (też wymagającą operacji…) nie odważyły jej się przeprowadzić, bo istniało ryzyko, że serce operacji nie wytrzyma. No a teraz biorą ją na stół bez oglądania się na słabe serducho i tym też rodzinka się martwi…
    Dziękuję raz jeszcze za wsparcie, przekażę je oczywiście dalej ;)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>