30 Sierpnia 2007

mój ci on, na wieki wieków amen

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 17:43

W ostatnich tygodniach na jednym z moich ulubionych for dyskusje osiągnęły stan wrzenia. A to za sprawą jednej pani, która publicznie zaczęła narzekać na idiotyzm swego ‘ex’.

Owa pani pozostaje od pewnego czasu w związku małżeńskim. Czy szczęśliwym, nie mnie oceniać. Ale tak się jakoś złożyło, że niespodziewanie napatoczyła się jej dawna miłość. I się zaczęło. Niewinnie, oczywiście, przynajmniej z punktu widzenia owej dziewczyny.
SMS w ilości kilku dziennie. Poggaduszki na GG. Sympatyczne maile. Rozmowy telefoniczne. Dziewczyna była bardzo zadowolona z zaistniałej sytuacji, ‘ex’ był najwyraźniej zadowolony mniej, bowiem pewnego dnia przepadł niczym kamień w wodę. Odezwał się po jakimś roku, kiedy emocje zdążyły opaść, dał znać że żyje i dobrze się miewa.

I tu dochodzimy do różnego postrzegania świata przez panów i panie, co pewien popularny pisarz określił lata temu jako kosmiczną różnicę w pochodzeniach, wysyłając mężczyzn na Marsa, a kobiety na Wenus. Mianowicie dziewczyna nijak nie potrafiła zrozumieć takiego zachowania. Przecież obecnie między nimi nic nie było, tylko („tylko”?) miło im się ze sobą rozmawiało.
Forumowicze na ten raz wykazali się totalnym brakiem zrozumienia tudzież zerowym romantyzmem i objechali ją dość ostro, chwaląc rozsądek ex-chłopaka, który wiedział, kiedy należy odejść.

Ale co zastanowiło mnie przy tej dyskusji- tradycyjne babskie przywiązanie, które można też nazwać sentymentem, do swoich byłych. Jeśli rozstanie było względnie spokojne, jeśli z ex wiążą się miłe wspomnienia (a zwykle się wiążą, co tu dużo mówić…) to w pewien sposób uważamy tych panów za naszą własność. Czego część mężczyzn nijak pojąć nie może. Żeby daleko nie szukać, mój Osobisty Monż dziwił się bardzo serdecznej mojej psiapsiółce, która na wieść o ślubie swojego ex (z którym przechodziła całe liceum) wyraziła pragnienie urżnięcia się w trupa. Zresztą ten plan wspólnie zrealizowałyśmy, przy czym nie muszę chyba dodawać, kto był tematem głównym rozmów, prawda?

Po części domyślam się, w czym rzecz. W wielu stałych związkach, ze stażem 5 lat i więcej nie tyle że pojawia się monotonia, ile życie jest spokojne, chwilami nudne, nikt nie daje już nam kwiatów bez okazji, a jak ma się jeszcze dziecko na stanie to o spontanicznych wypadach na miasto można zapomnieć. Tymczasem ex z czasów licealnych czy studenckich nie musiał sobie zawracać głowy pracą zawodową, miał wtedy więcej fantazji (był bardziej lekkomyślny, jak kto woli :P ) i w porównaniu ze statecznym małżonkiem jawi się jako postać w pełni romantyczna.

I jeśli taka domowa kurka znienacka dowiaduje się że jej ex śmiał ożenić się z inna to może być ciekawie. Albo męża czekają ciche dni ( i biedny on zazwyczaj, bo pojęcia bladego nie ma, skąd one), albo przyjaciółki czeka ciężki ochlej, albo jedno i drugie.

A z ciekawości: panowie, wy też uważacie swoje byłe panie za osoby należące (w pewnym sensie) do was po kres swego żywota? bo jak na razie spotykałam się częściej z podejściem ‘było, minęło, rozdział zamknięty’, choć ludź rozpamiętujący miłe chwile ze swoją ex też mi się trafił.

Hm? jak to jest?

12 komentarzy »

  1. komentarz: by mi:) 30.08.2007 18:32  

    no to ja mam jakos inaczej. o ostatniego ex martiwe sie ze jest sam i naparwde lepiej bym sie poczula wiedzac, ze ma sie przy kim budzic rano (wyrzuty sumienia? byc moze) poprzedni, hm nikomu nie zycze takiego narzeczonego i jesli urznelabym sie w trupa to z zalu nad dziewczyna, ktora bedzie musiala go tolerowac. jego i mamusie – najwazniejsza kobiete w jego zyciu (moja poprzedniczke ten duet do bulimii doprowadzil). jeszcze wczesniejszy ni ziebi mnie ni grzeje, ale tata go owszem, bardzo lubil. moze tata urznalby sie w trupa? przed tym od taty byl jeden co juz nie zyje bo zaczal brac narkotyki i wyskoczyl z 8go pietra jak mu te dragi mozg zrujnowaly, wiec na zadne wiesci o nim nie mam szans itd. no i wyszlo, ze Pikacz musi mi kupiowac kwiaty i zabierac za miasto:)

  2. komentarz: by Asia 30.08.2007 20:00  

    niech mnie kule biją, jak mawiała Baśka Jeziorkowska…
    Mi:), Ty zawsze potrafisz ująć sytuację z zupełnie niespodziewanego punktu widzenia. W życiu nie podejrzewałabym mojego tatę o głębokie pijaństwo na okoliczność swego niedoszłego zięcia :D

  3. komentarz: by Faceless 31.08.2007 06:50  

    Ja mam coś jak mi:) w prawdzie nie miałam tylu kandydatów, ale jeśli idzie o tego ostatniego, tzn przedostatniego, tzn tego przed M, to odetchnęłam z ulgą na wieść o jego ślubie. Znaczy się, że sobie życie ułożył. I dobrze.

  4. komentarz: by Asia 31.08.2007 09:15  

    Boszz, to ja w takim razie w kręgach patologicznych się obracam, bowiem więcej wokół mnie takich, co to urżnęłyby się z żalu nad smutnym losem swojej następczyni :)
    (i nie mówię tu akurat o sobie, z tego co się orientuję żony moich byłych panów to kochane dziewczyny, którym daj Boże wszystko co najlepsze, tak jak i mężów fajnych mają)

  5. komentarz: by olasz 31.08.2007 15:06  

    Na wiesz o planowanym slubie mojego pierwszego ex bym sie schlala, i z nim, i z jego mama. Chyba, ze jego mama nie dalej sie na niego gniewa za spapranie naszego razem bycia. Moze wtedy bym sie schlala z nim, a potem z nia.
    Drugi ex – szczesc mu boze. Tez sie pewnie razem bysmy spili, z reszta ekipy. Ale laski bym zalowala – tesciowa. Kobieta bedzie do niej miec zale, ze ex2 np. nie chodzi w czapce w trzaskajace mrozy a ona go do takowej czapki zmusic nie planuje. A jak laska nie daj bog odpowie jakja odpowiedzialam, ze jak sie Jasia nie nauczylo to Jan nie umie… to jest szansa, ze sie z laska jeszcze spije pocieszycielsko :D

  6. komentarz: by ama 01.09.2007 12:15  

    Niedawno znajomy mi powiedział, że faceci bywają równie zazdrośni o swoje obecne i byłe kobiety, czym mnie zaskoczył odrobinkę i akurat okazja się ku temu nadarza, żeby Panowie się wypowiedzieli. Skoro tak stwierdził, znaczy jemu się przytrafiło, a innym?
    Panowie oddajemy Wam głos…

  7. komentarz: by man-o-war 02.09.2007 00:11  

    no nie wiem, jak faceci (a przynajmniej moi kumple ;) ) zostawiają coś za sobą to na amen. Jedyny powrót do przeszłości jest możliwy na ścieżce wojennej i to tylko po to żeby swojej byłej dołożyć- wypowiedzenie wojny to wypowiedzenie wojny. Babskie zainteresowanie swoimi byłymi IMO ma jedno, psio-ogrodnicze podłoże a gadanie o przyjaźni, troskliwości etc to mydlenie oczu – przed sobą i przed światem…

    A z kolei znajomi faceci, którzy potrafią się „przyjaźnić” ze swoimi byłymi to jak jeden mąż dupiarze pierwszej wody, albo metroseksualne niewiadomoco…

  8. komentarz: by Asia 02.09.2007 12:15  

    olasz heh, wychodzi na to, że mamy na rynku poważną lukę w temacie alkoholi. Jakaś „pocieszycielka” powinna się cieszyć sporym zainteresowaniem ;)
    ama tzn z tego co moje znajome panie mówią, to nie jest tak, że one są zazdrosne o swoich ex, ale nie ukrywają, że gdyby ex do końca dni swoich trwali w celibacie to nie byłoby to takim złym rozwiązaniem :D
    man-o-war a nie da się wypośrodkować relacji? od razu wypowiedzenie wojny? zadraśnięta ambicja, urażone ego, że babka nie doceniła jacy to my jesteśmy wspaniali i śmie sypiać z innym facetem?
    Mnie tam interesuje, co słychać u panów, którzy swego czasu byli mi bliscy… ;)

  9. komentarz: by ama 03.09.2007 23:17  

    Asia pisałam o Panach… To oni są lub bywają zazdrośni o swoje ex oraz obecne kobiety.
    Ja tam nie wiem, ale Panowie mogliby potwierdzić lub zaprzeczyć. Pewnie chodzi wyłącznie o te, które kochali, bo innych imion nawet nie spamietają.

  10. komentarz: by Asia 04.09.2007 00:22  

    ama wim, że o panów nam się rozchodziło. Ja nawiązałam do tego małego słowa ‘równie’ ;)
    A po za tym wierzę w panów i ich doskonałą pamięć ;)

  11. komentarz: by ojczym 04.09.2007 00:26  

    Na ogół mężczyźni uważają, że rozdział jest zamknięty. Można, tak jak ten pan opisany, pogadać, być miłym, ale na ogół klamka zapadła i nie ma do czego już wracać. Może czasem warto sobie zdać sprawę z różnego postrzegania kobiet i mężczyzn, żeby się nawzajem nie ranić.
    Może troszkę zazdrośni jesteśmy, ale chyba tylko wtedy, gdy nam coś nie wyszło w życiu.

  12. komentarz: by Asia 04.09.2007 00:47  

    ojczym no tak, tradycyjnie problem w tym, że my oceniamy panów po sobie a panowie przykładają do nas swoją miarkę.
    Z tą zazdrością to mógłbyś nieco rozwinąć? bo ciekawam :)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>