Co na chandrę?
W pięknym mieście Linz stoi maszyna o nazwie Dr.Whippy, która serwuje lody w zależności od potrzeby osobnika. Potrzebę bada się poziomem stresu w głosie. Jeśli brzmisz bardzo przygnębiająco, dostaniesz mega-dawkę słodkiego zmrożonego szczęścia…
Jak byłam mała i miałam aplikowane krople do nosa, które były wstrętne i burzyły cały porządek świata, w ramach pocieszenia rodzice dawali mi cały wielki pasek czekolady Cadbury. Gdy przeżywałam niespełnione miłości okresu młodzieńczego, chodziłam w ramach terapii na wielkie naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami. Dziś na całe zło tego świata najlepszy jest kieliszek czerwonego wina i rozpływający się w ustach camembert o orzechowym posmaku.
Tak jakoś się składa, że lubimy się pocieszać. Wynagradzać sobie małe i większe przegrane bitwy codzienności. Uciszać ból, smutek, gorycz porażki grzeszną przyjemnością.
Kobiety porzucone kupują drogie sobie drogie futro i szukają nowego kochanka. Faceci, którym nie wyszło tu czy tam, zamykają się z flachą tequilli i znów są macho. Kąpiel w szampanie, kolacja w Hotelu Bristol, francuska koronka na pośladki, poczciwa połówka czystej… każdy z nas ma swoje czeki do realizacji w momentach kryzysu.
Oczywiście będąc niedojdą życiową i ponosząc porażkę za porażką jesteśmy na najlepszej drodze to nałogu – obżarstwa, pijaństwa, zakupoholizmu czy erotomanii. Ale już przy odpowiednim podejściu połowę co najmniej porażek da się przekuć w sukces, a ten z kolei też zasługuje na jakąś nagrodę.
Do czego zmierzam od tej streso-wrażliwej nakładarki lodów? Otóż w tym rozbieranym trzykrotnie narodzie, któremu wmawiano bycie Chrystusem narodów zagubiła się jakoś naturalna skłonność do przyznawania sobie nagród i nagród pocieszenia
Zamiast tego wmawiamy sobie, że nie wolno osiadać na laurach świętując sukcesy, a każdą porażkę trzeba przeżuć, odchorować i odpokutować. Wtedy mamy szansę iść do nieba.
Ale żeby iść do nieba trzeba najpierw umrzeć. Skoro żyjecie i macie chandrę – bo głupi okres się zbliża, bo znowu szef się przyczepia, bo dzieciak jakiś rozwydrzony, podatki za wysokie a pogoda do d…, przyznajcie sobie jakiś pakiet rekompensujące poniesione przykrości. Chociażby idźcie do pierwszej lepszej maszyny do lodów i powiedzcie głosem pełnym rozpaczy, że chcecie pięć gałek z polewą czekoladową. Może dostaniecie sześć w ramach współczucia.
Albo jakieś może inne sposoby na chandrę? Zbieramy pomysły przed nadejściem jesieni…
komentarz: by Asia 20.09.2007 12:04
Zakupy, zakupy a na koniec góra dobrego żarcia, z jakimś nieskomplikowanym filmem pod ręką. W wersji bohaterskiej 30 km na rowerze, ale ostatnio stanowczo wolę się poleniwić.
Jeden zakup nawet mam już upatrzony
komentarz: by mlek 20.09.2007 22:56
bardzo fajna notka
wiesz, tylko problem zaczyna sie jak zbyt czesto sie nagradzasz i wchodzi Ci to w nawyk ktory przy nastepnym nagradzaniu zwieksza sie dwukrotnie
komentarz: by motyl n 24.09.2007 15:22
Eeee, ja jestem tendencyjna i zboczona, bo mi się tylko seks kojarzy… ;p
komentarz: by gagatka 24.09.2007 18:50
Asiu Wszystko tylko nie zakupy…!!!!
mlek To może trzeba iść w jakość a nie w ilość?
motyl Nam te skojarzenia jakoś po drodze, bez zbytniego zbaczania