20 Września 2007

Co na chandrę?

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 08:35

W pięknym mieście Linz stoi maszyna o nazwie Dr.Whippy, która serwuje lody w zależności od potrzeby osobnika. Potrzebę bada się poziomem stresu w głosie. Jeśli brzmisz bardzo przygnębiająco, dostaniesz mega-dawkę słodkiego zmrożonego szczęścia…

Jak byłam mała i miałam aplikowane krople do nosa, które były wstrętne i burzyły cały porządek świata, w ramach pocieszenia rodzice dawali mi cały wielki pasek czekolady Cadbury. Gdy przeżywałam niespełnione miłości okresu młodzieńczego, chodziłam w ramach terapii na wielkie naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami. Dziś na całe zło tego świata najlepszy jest kieliszek czerwonego wina i rozpływający się w ustach camembert o orzechowym posmaku.

Tak jakoś się składa, że lubimy się pocieszać. Wynagradzać sobie małe i większe przegrane bitwy codzienności. Uciszać ból, smutek, gorycz porażki grzeszną przyjemnością.

Kobiety porzucone kupują drogie sobie drogie futro i szukają nowego kochanka. Faceci, którym nie wyszło tu czy tam, zamykają się z flachą tequilli i znów są macho. Kąpiel w szampanie, kolacja w Hotelu Bristol, francuska koronka na pośladki, poczciwa połówka czystej… każdy z nas ma swoje czeki do realizacji w momentach kryzysu.

Oczywiście będąc niedojdą życiową i ponosząc porażkę za porażką jesteśmy na najlepszej drodze to nałogu – obżarstwa, pijaństwa, zakupoholizmu czy erotomanii. Ale już przy odpowiednim podejściu połowę co najmniej porażek da się przekuć w sukces, a ten z kolei też zasługuje na jakąś nagrodę.

Do czego zmierzam od tej streso-wrażliwej nakładarki lodów? Otóż w tym rozbieranym trzykrotnie narodzie, któremu wmawiano bycie Chrystusem narodów zagubiła się jakoś naturalna skłonność do przyznawania sobie nagród i nagród pocieszenia :) Zamiast tego wmawiamy sobie, że nie wolno osiadać na laurach świętując sukcesy, a każdą porażkę trzeba przeżuć, odchorować i odpokutować. Wtedy mamy szansę iść do nieba.

Ale żeby iść do nieba trzeba najpierw umrzeć. Skoro żyjecie i macie chandrę – bo głupi okres się zbliża, bo znowu szef się przyczepia, bo dzieciak jakiś rozwydrzony, podatki za wysokie a pogoda do d…, przyznajcie sobie jakiś pakiet rekompensujące poniesione przykrości. Chociażby idźcie do pierwszej lepszej maszyny do lodów i powiedzcie głosem pełnym rozpaczy, że chcecie pięć gałek z polewą czekoladową. Może dostaniecie sześć w ramach współczucia.

Albo jakieś może inne sposoby na chandrę? Zbieramy pomysły przed nadejściem jesieni…

4 komentarzy »

  1. komentarz: by Asia 20.09.2007 12:04  

    Zakupy, zakupy a na koniec góra dobrego żarcia, z jakimś nieskomplikowanym filmem pod ręką. W wersji bohaterskiej 30 km na rowerze, ale ostatnio stanowczo wolę się poleniwić.
    Jeden zakup nawet mam już upatrzony ;)

  2. komentarz: by mlek 20.09.2007 22:56  

    bardzo fajna notka

    wiesz, tylko problem zaczyna sie jak zbyt czesto sie nagradzasz i wchodzi Ci to w nawyk ktory przy nastepnym nagradzaniu zwieksza sie dwukrotnie :)

  3. komentarz: by motyl n 24.09.2007 15:22  

    Eeee, ja jestem tendencyjna i zboczona, bo mi się tylko seks kojarzy… ;p

  4. komentarz: by gagatka 24.09.2007 18:50  

    Asiu Wszystko tylko nie zakupy…!!!!

    mlek To może trzeba iść w jakość a nie w ilość? ;)

    motyl Nam te skojarzenia jakoś po drodze, bez zbytniego zbaczania ;)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>