gwiezdne wojny
Oto mrożąca krew w żyłach relacja świadka naocznego z laserowej batalii o lepsze perspektywy na przyszłość. Naocznego dosłownie bo mi dali mieczem świetlnym po oczach…
Po latach nienawiści do poczciwego sprzętu okulistycznego w postaci dwa szkiełka i ramka na nosie oraz desperackiego dłubania sobie w oczach w poszukiwaniu zagubionych soczewek podjęłam kolejną męska decyzję. Zoperować sobie oczy laserem. Zwlekałam długo bo jakby to był paluch u nogi to bym sobie dała wybuch jądrowy zaaplikować, ale jakoś z tymi oczami to człowiek ma więcej pokory. Po ciemku to wiadomo, nawet kochać się niefajnie.
No więc relacjonuję mój osobisty epizod star-trek - dla wszystkich, których kusi lub którzy są ciekawscy, względnie żądni sensacji.
Blok operacyjny w szmaragdowej zieleni, relanium w garść, maseczka na otwór gębowy, czepek, kaftanik z przydługimi rękawkami. Wjeżdżasz poziomo pod maszynę nad którą czuwa mistrz ceremonii, w moim przypadku, cud-lekarz-kobieta. Zmuszają cię do współpracy. Bo cały patent tkwi w tym, że się pacjent musi gapić nieruchomo w jeden punkt jak mu śmigają tym ustrojstwem po oczach - zjedziesz z trasy i będzie bieda.
No więc spokojny, rozrzedzony przez relanium głos, opowiada ci, że teraz ci wessie oko, że teraz będzie szum i laser ci zetnie płatek rogówki, że teraz otworzą ci to oczko jak szkatułkę pełną skarbów. A ty się patrz w czerwony punkcik, który powoli rozmywa się w planetę Mars, miotaną wybuchami.
Hasło stulecia: “teraz poczuje Pani zapach spalonej tkanki” .
Poczułam. Uhhhh, mnie od grilla jest zwykle niedobrze, a to jakoś jeszcze mniej strawne… No i laser sobie iskrzy na twoim oku, a ty się zastanawiasz jako to u diabła jest możliwe. Potem ci to oczko wypłuczą, zamkną klapkę z powrotem, osuszą i spytają czy masz siłę na drugie.
Raz na pięć lat pojawiają się komplikacje. Ogłaszam uroczyście, że teraz będzie jakiś czas bezpiecznie, bo to na mnie trafiło z tymi komplikacjami. Ale ja od dziecka byłam indywidualistką, więc trudno się dziwić, a w sumie to nikt nie mówił, że będzie lekko.
Komentarz: autor olasz 27.10.2007 06:49
Gagatko, indywidualiski nie daja sie komplikacjom, wiec powiedz im gdzie moga sie udac kurcygalopkiem, a Ty w tym czasie wracaj do zdrowia.