30 Października 2007

Fitball rządzi

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 22:58

W ramach powakacyjnych mocnych postanowień (no dobra, nie uskuteczniam czegoś takiego, ale przyznacie że ładnie brzmi) postanowiłam popracować nad zaniedbanym ciałkiem swym. Kilkanaście godzin przed kompem dzień w dzień wpływa negatywnie nie tylko na stan nadgarstków, oczu i kręgosłupa.
Nie będę drogich czytelników tego sympatycznego blogaska zadręczać opisem rzeczywistych i urojonych uchybień od ideału kobiecej sylwetki jakie wyżej podpisana sobą prezentuje, dość że przeszliśmy od słów do czynów i od utyskiwań na słabnącą kondycję do wykupienia karnetu w klubie fitness.
Karnet rzecz dobra. Po pierwsze wychodzi taniej niż indywidualne wejścia. Po drugie mobilizuje. Tym bardziej że w moim klubie karnet kupuje się na osiem wejść, które trzeba w ciągu miesiąca wykorzystać. Przy standardowym uczęszczaniu dwa razy w tygodniu z realizacją wcześniej wykupionych wejść problemu nie ma.
Teraz pytanie, na co tak właściwie możemy się zapisać. I tutaj pomocą służą nam ulotki klubu względnie sympatyczne panie z recepcji. Na dobry początek pod uwagę brałam zajęcia nie wymagające kondycji, jaką dysponuje na przykład Gagatka, a jaką Asia dysponowała dawno, dawno temu, w momencie który ginie w pomroce dziejów. Stanęło na fitballu.
Drogie panie, re-we-la-cja. Dostajemy do dyspozycji duuuuże piłki, o srednicy ca. 50-70 cm (w zależności od wzrostu). Piłeczki są z pozoru leciutkie, ale po parunastu powtórzeniach doskonale czuje się każdy gram. I z tymi piłeczkami przez bitą godzinę skaczemy, przeskakujemy z nogi na nogę, z jednoczesnym przekładaniem piłki nad głową, i do przodu, i do tyłu, i brzuszki, i ćwiczenia na biodra i na kręgosłup i co jeszcze dusza zapragnie.
Laska z którą mamy zajęcia daje nam niezły wycisk, mimo iż same ćwiczenia opisane są jako umiarkowanie i średnio intensywne. Instruktorka kondycję ma godną pozazdroszczenia, figurę która podejrzewam nie tylko mnie śni się po nocach i po trzech godzinach zajęć wygląda lepiej niż my po kwadransie. No może po pół godzinie.

Pilates też jest całkiem całkiem, choć muszę przyznać, że piłeczki bardziej misię. W nowym miesiącu zadebiutujemy jako uczestniczki zajęć opisanych „ATC”, więc o ile z kumpelą nie zejdziemy tam na miejscu to relacja będzie.
O właśnie. Kolejna sprawa – na tego typu atrakcje dobrze jest się zapisywać z kimś. Wzajemna mobilizacja, wyciąganie za uszy jak się drugiej nie chce, czy w końcu uparte ładowanie się na ćwiczenia niezależnie od panującej za oknem pogody to tylko niektóre z plusów wspólnego umawiania się.
Bo zawsze jeszcze można po zajęciach skoczyć na pizzę, czyż nie? :)

7 komentarzy »

  1. komentarz: by Jajcuś 31.10.2007 09:14  

    I pewnie wszystkie te fitness-kluby takie seksistowskie jak jeden do którego zaglądałem… Mnie już kręgosłup nawala, jak się trochę podleczę warto by było popracować nad formą i prawidłową postawą… Pewnie jakiś Pilates dobry by był, ale nawet na ulotkach jest jedynie mowa o „klientkach”, czy innych „uczestniczkach zająć”… Czy faceci są skazani na siłownię z jakimiś pakerami, gdzie sobie prędzej można krzywdę zrobić niż kręgosłup wyprostować? A może jednak zdarzają się panowie na takich zajęciach? O takie kluby tylko dla panów nie pytam… tam bym się jeszcze bardziej głupio czuł… ;-)

  2. komentarz: by jarv 31.10.2007 12:46  

    Jajcus – ty od razu powiedz, ze ci sie mazy scena z teledysku Prydz’a – Call on me… ;]

  3. komentarz: by Katie 31.10.2007 14:46  

    podziwiam mobilizację

  4. komentarz: by Jajcuś 31.10.2007 19:21  

    jarv: Czemu mam mówić takie oczywistości? ;-)
    Inna sprawa to to, że ostatnio większym marzeniem jest to, żeby mnie już nigdy więcej krzyż tak nie nap…dalał….

  5. komentarz: by Asia 31.10.2007 19:42  

    Jajcuś: trafiłeś w dziesiątkę. Klub li i jedynie dla pań. I bardzo dobrze, bo przynajmniej żaden facet nie łypie jak zgodnie zdychamy pod dyktando instruktorki… Minusy- babka musi nam non stop przypominać o prostowaniu pleców :)
    Katie zasłużone gratulacje za mobilizacje będziemy przyjmować wiosną. O ile dotrwamy :)

  6. komentarz: by Jajcuś 02.11.2007 13:03  

    Asia: a to, że równie pożądliwie może na Ciebie patrzeć inna uczestniczka zajęć, to już Ci nie przeszkadza? Seksizm, dyskryminacja i tyle! ;-)

  7. komentarz: by Asia 02.11.2007 19:12  

    Jajcuś, ależ mnie bardziej rozchodzi się o krytyczne spojrzenia. Rzeczywiste bądź wydumane. Co sobie babki myślą to mało mnie rusza ;)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>