25 Listopada 2007

urzędowy burdel

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 13:31

Mimo postępującej informatyzacji urzędów, gwałtownego wypierania maszyn do pisania przez komputery czy wręcz laptopy papierkologia stosowana nadal trzyma się mocno, segregatory stoją na swoich miejscach a urzędnicy płci obojga nie za bardzo są zorientowani we własnym bałaganie.

Po weekendowym spotkaniu z dawno nie widzianym kumplem garść refleksji.
Na pierwszy ogień poszedł obiekt gorących, niekoniecznie ciepłych, myśli większości panów w wieku poborowym. Czyli siedziba złych duchów, czyli WKU. Niepoczciwa ta organizacja, z uwagi na masowe migracje młodych zdolnych za granicę rzuca się ostatnio z pazurami na wszystko co się rusza. Kumpel, który z uwagi na sytuację rodzinną miał już jedno odroczenie dostał po roku wezwanie do stawienia się celem przedstawienia dokumentów względnie celem rozpoczęcia zaszczytnego i powszechnego obowiązku, bla bla.
Miał pecha, bo z uwagi na wcześniejsze kołowroty w innym urzędzie, niezbędnym do wystawienia potrzebnego papierka spóźnił się o 2 albo i 3 dni. W WKU gadać z nim nie chcieli, wysłali go na jednostkę. Na jednostce na jego widok bardzo się ucieszyli, „aaa, nie ma pan tego potrzebnego papierka _w oryginale_, kopię to se pan może w ramke oprawić i na ścianie powiesić, wcielamy pana”. Teraz zaraz już.
Kumpel zalicza się do ludzi których raczej niełatwo zbić z tropu i powiedział, że w takim razie poczeka na dowódcę jednostki. Oczywiście na dowódcę nie poczekał, ludka który przyszedł z jednostki aby go wcielić spławił stwierdzeniem że on tu tylko przyszedł ksero zostawić, a skoro dowódca ma być za dwie godziny dopiero to on sobie do domu idzie. Po półtora miesiąca przyszło pismo z WKU, w którym pan stwierdził, że mają tylko ksero papierka, a potrzebny jest oryginał, w związku z czym uprzejmie proszą o uzupełnienie dokumentacji w terminie do dnia bla bla bla.
Po czym rzeczony kumpel w brodę sobie pluł, ponieważ sposób na WKU okazało się mają babcie. Mianowicie, przychodzi babcia i od progu wręcza sekretarce książeczkę wojskową. Z tekstem: to jest książeczka wojskowa mojego wnuka, on wyjechał za granicę, powiedział że już nie wróci i kazał mi to oddać. Na kontrę: „ale przecież tak nie można” babcia niezrażona powtórzyła swoją frazę raz i drugi. Po uruchomieniu wszystkich świętych jednostkowych w książeczkę została wbita pieczątka o przeniesieniu do rezerwy, książeczkę ciachnięto wpół, dziękujemy i do widzenia.
Więc jak macie problem z WKu to uruchomcie babcie swe, względnie co bardziej wiekowe ciocie.

Ale tytułowy burdel panuje nie tylko w jednostkach, w urzędach ma się rozumieć również. Szczególnie dotyczy to urzędów z terenu opolszczyzny, dotkniętych przez powódź w 1997 roku. Gdzie jest obecnie jakie archiwum, które papiery przewieziono do którego urzędu tego nie wie nikt. Dodatkowa atrakcja pojawia się przy konieczności wyrobienia nowego dowodu osobistego na przykład babci. Sęk w tym, że babcie z opolszczyzny to w 70 proc. panie urodzone na terenie dzisiejszej Ukrainy. W związku z czym zdarza się i tak, że pani zza okienka radośnie poleci napisać do miejsca urodzenia babci z prośbą o dostarczenie aktu urodzenia.
Daję słowo, moje dotychczasowe jazdy z urzędniczkami nie warte są uwagi.

2 komentarzy »

  1. komentarz: by krzak 25.11.2007 20:48  

    Ktoś mi kilka dni temu opowiadał jak to podczas czynności wymiany dowodu osobistego na nowy, w okienku zarządano aktu urodzenia w postaci papierowej i w zębach przyniesionego do okienka, chociaż osoba ta nie zmieniała w międzyczasie swojego zameldowania ani nic się nie zmieniło. Konsternacja konkretna.
    Ciekawy ten sposób na WKU, tylko… czemu książeczka ciachnięta ? nie rozumiem, przecież przeniesienie do rezerwy nie skutkuje zniszczeniem książeczki. Teraz ten człowiek będzie miał dodatkowy problem jak się komuś gdzieś w papierach nie odnotuje jego rezerwa ;)

  2. komentarz: by Asia 25.11.2007 22:58  

    o aktach urodzenia które panie koniecznie chcą mieć przyniesiony do okienka, mimo iż wydawany jest przez ten sam urząd w którym funkcjonuje Pani Od Dowodów to osobną epopeję można by napisać.
    A powódów ciachnięcia książeczki nie znam, możliwe że kumpel coś tam sobie po drodze ubarwił, żeby ładniej wyglądało ;)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>