Mowa odlotowa
Przeglądam sobie czeską gazetę i w porze wieczorowej odnajduję kuszącą propozycję telewizyjną pt. „Ally…. McBealova”. Na vikend(!!!) proponują koncert Janet Jacksonovej.
Pomijając vstupinkę, która uprawnia do wejścia do lodowisko, i „brambory na prodej”, które oznaczają punkt handlu kartoflami, najwięcej rozrywki dostarczają mi słowa bez samogłosek typu prst (poczciwy palec) czy krk, po polskiemu szyja. Jak chcesz założyć sobie internet to musisz wiedzieć, że czułość popłaca: albo isdeenkę i adselkę masz na wyciągnięcie ręki!
Kalendarz też mnie wydrwił bo kveten okazał się majem, a cervenec lipcem. Pocitat znaczy liczyć, a każda piekarnia kusi cerstvym chlebem, co tubylcy rozumieją jako świeży.
To małe wyjaśnienie jakby ktoś nie wiedział skąd pepiczki te filmy takie radosne trzaskają. Za kolaborację z Niemcami (a wypierają się mi w żywe oczy tutaj!) im bogowie neurony poprzełączali.
Czuję się pomimo wszystko w obowiązku zdementować plotki jakoby Batman w czeskich gaciach zwał się netoperkem, a poczciwy gołąb dachowym obsrancem. Za to czynność szukania ma tutaj bardzo głębokie i pieprz(o)ne znaczenie więc Indiana Jones jako poszukiwacz zaginionej arki jest narodowym zboczeńcem.

Tego nawet komentować nie będę.
komentarz: by wd 23.01.2008 21:30
Zabawnie jest obserwowac jak nagle cała Polska po Jożinie odkrywa język czeski. No i najpierw mamy właśnie „netoperków” i inne słownictwo na tym poziomie. a potem nagle ludzie zauważają jak ciekawie i zabawnie są budowane słowa i zaczynają się uczyć…
A tak w ogóle to „szukanie” jest raczej z praskiego dialektu, a nie z czeskiego. W innych częściach kraju nie ma to słowo takiego znaczenia.
W wolnej chwili polecam też postudiować różnice między vstupenką, jizdenką, a letenką
, a na vikend vyhledat (bo przecież nie poszukać) literkę „W” w alfabecie/pisowni czeskiej, to może się conieco wyjaśni
komentarz: by Asia 23.01.2008 23:40
jak to jeden Czech powiedział „wy Polacy, to macie dziwne pojęcie o języku czeskim…„. Wypowiedź ta padła po tym, jak moja przyjaciółka usiłowała wybadać, jak to jest z nietoperkiem, ‘drzewnyj kocurem”, i kultowym „Luke! ja sem twoja tatinka!”
komentarz: by gagatka 24.01.2008 09:52
wd Ja akurat nie po Jozinie, tylko po ukochanym
A w ramach studiów nad wstępami doszłam nawet do plavenki
Asiu My Polacy to w ogóle jak zauważam mamy dziwne pojęcie
komentarz: by mi:) 25.01.2008 14:45
kocham czeski:)