pan wszystkonajlepiejwiedzący
Uhh, jak ja kocham uniwersyteckich wykładowców, których misją jest wskazanie studentowi, gdzie jego miejsce we wszechświecie…
Mamy teraz przepały z jednym takim typem. Typ wkurzył się, że studenci nie zaglądali do niego na konsultacje w semestrze, masowo nachodząc go tuż przed sesją i tak jakby pokazuje nam, kto tu rządzi. Ok, pewnie że fajnie, jakby miał tłumek studentów przed pokojem swym regularnie od początku października. Tyle że to są studia zaoczne. W większości dla osób pracujących. Dyżury wyznaczane są naturalnie w środku dnia i w środku tygodnia, bo jakże inaczej. Fatygowanie się do takiego pana/ pani raz w tygodniu w godzinach pracy skutkuje wyczerpaniem limitu urlopowego podczas roku akademickiego, względnie nieprzyjemnościami w robocie. O tym że ma się niezaliczone zajęcia część studentów dowiedziała się w ostatni weekend.
Pan wszystkonajlepiejwiedzący jest ponadto zdania, że studenci to banda leniwych nierobów. W związku z czym ostatnio przez godzinę konsultacji przepytał jedną osobę. Bo nie będzie przecież zmieniał swoich przyzwyczajeń żeby studentom zrobić dobrze, nie? Na korytarzu czekało dalszych 25-30 i gość widział, że czekają tłumy, bo się na dyżur kapkę spóźnił. Najbliższych konsultacji nie będzie, bo na uczelni wtorek jest czwartkiem. Będą jeszcze jedne w lutym, dokładnie w dniu, w którym mija termin oddania protokołu do dziekanatu. Tutaj ukłon w stronę rzeczonego pana, który tego dnia zrobi najprawdopodobniej podwójne sesyjne konsultacje, co przekłada się na niewątpliwą przyjemność obcowania z ukochanymi studenckimi matołkami przez bite cztery godziny. Optymistycznie zakładając, zdąży sprawdzić wiedzę 8-10 osób. Pesymistycznie- ok 5. W kolejce jak już wspominałam czeka nas nieco więcej.
Więc szykuje nam się praktyczne ćwiczenie z historii najnowszej (komitet kolejkowy? spanie pod sklepem tfu! wydziałem, ze śpiworem, termosikiem i z kanapkami z jajem na twardo?) ewentualnie twarda walka o miejsce w pierwszej kolejkowej piątce. Ewentualnie szykowanie kasencji na powtarzanie kursu.
z frontu walki o wpis pozdrawia Wasz korespondent wojenny A.
komentarz: by lisard 24.01.2008 14:12
hahahah jakby czytala o paniskach z mojej uczelni ale pewnie wszedzie tak jest;)pozdrawiam i zycze determinacji:))))
komentarz: by Asia 24.01.2008 22:50
co nas nie zabije, to nas wzmocni
również dużo sił, powodzenia i szczęścia życzę