Muwis, czyli coś nieco o ostatnio widzianych
Nie widziałam „lejdies”, od razu uprzedzam, tylko 3 trailery obejrzałam i jakoś mi nie spieszno do kraju na seans wracać. W ramach kina domowego, znaczy ser, winko i piękny nowy ekran łyknęliśmy z lubym ostatnio trzy dobre filmy…
3.10 do Yumy to remake starego westernu w bardzo dobrym tonie. Przełknęłam nawet piękny umysł Russela Crowa z jego okropnym nosem, bo rolę złego typa odegrał świetnie. Jest stosowna dawka strzelania, koni na prerii i pojedynku dobra ze złem, ale poza tym jest też sporo ludzkich przemyśleń na temat wartości, prawdy i honoru. Chwilami miała wrażenie, że trochę za dużo gadania jak na Dziki Zachód, ale trzeba przyznać, że dialogi są bardzo trafione.
Drugi film to Ludzkie dzieci z Clive’m Owenem i Julianne Moore. Niesamowita historia z 2027 roku, gdy kobity zapadają na epidemiczną bezpłodność i pierwsza ciąża od kilkunastu lat robi bardzo dużo zamieszania. Ogólnie mój stosunek do Sci-Fi jest dość podejrzliwy, ale zaręczam, że film nie ma nic wspólnego ze „Star Trekiem”. Urzeka za to podejściem do cudu macierzyństwa.
Trzecia propozycja na zimowy wieczór to :„Man from Earth” (nie znam tytułu w pięknym polskim tłumaczeniu). Trudno coś powiedzieć, żeby nie spoilerować fabuły w tym przypadku, ale to zdecydowanie gatunek „trzeba obejrzeć”. Niski budżet, jedno miejsce akcji, żadnych gwiazd, laseczek ani super wozów. Za to świetny pomysł, błyskotliwe rozmowy i sporo tupetu, jeśli chodzi o interpretację dziejów ludzkości.
Jak na wielbicielkę romantycznych komedii, nie obciążających zbytnio szarych komórek, oraz Dr House’a to dość ambitne kino, ale zapewniam, że pełna rozrywka wysokiej klasy. Żadnych smutów ani utyskiwań nad losem.
komentarz: by Franko 28.01.2008 17:52
A ja ostatnio widziałem to: http://sharetv.org/shows/angels_in_america/watch i naprawdę polecam. Kilka udanych wieczorków filmowych gwarantowane. I nawet są polskie napisy