30 Stycznia 2008

Tydzień naleśnika

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 09:57

Każdy karnawał kończy jak może. Jedni z klasą, inni pod stołem. Polacy śledzikiem z wódką we wtorek, po czwartkowych pączkach. Tłusto, miło i swojsko. Amerykańska nacja z kolei proklamuje tydzień naleśnika…

Nie jest to jeszcze materiał na poprawkę do konstytucji, ale z jednego Mardi gras, znaczy tłustego wtorku, zerżniętego zresztą wprost od francuskich imigrantów, zrobili już siedmiodniowe obżarstwo. Oczywiście ów amerykański pancake to po prostu nadmuchany placek, najlepiej z proszku w saszetkach, oblany lepistym syropem klonowym i wtrząchany w seriach po tuzinie.

Każdy, kto widział kiedyś jednak Francuzkę i Amerykankę na jednym zdjęciu, pojmie łatwo i szybkością błyskawicy, że pierwotne tradycje są o wiele bardziej wykwintne. Otóż owo arcydzieło patelni -la crepe – czyli delikatny, sprężysty, rozpływający się w ustach naleśnik to w kraju Loary, zamków i żabich udek przedchrześcijański symbol słońca. Anektowany przez wszystkożerny Kościół przetrwał do dziś jako fetysz karnawałowy.

Jedną z ciekawszych tradycji, tym razem angielskich, jest bieg z naleśnikiem rozgrywający się każdego roku w małej dziurze pt. Olney. Ponoć kiedyś jakaś babeczka tak się podekscytowała słysząc dzwony kościelne wzywające na mszę, że jak stała tak pognała z patelnią i plackiem oddać Panu pokłony. Na te pamiątkę teraz całe hordy latają po 400 jardów z patelnią i przymusowym przerzucaniem placka na starcie i mecie. Popieram z racji na równowagę bilansu energetycznego – najpierw pobiegasz, to potem zjesz bez poczucia winy.

Nie żebym kogoś do poczucia winy namawiała z powodu naszego czwartku nadchodzącego – wręcz przeciwnie: myśmy swoje w kolejkach odstali, za bananami żeśmy się naganiali, a teraz musimy piechotą łazić jak drogowcy o zimie zapomną. Że nie wspomnę o słynnej ilości kilometrów, które gosposia domowa robi dziennie drepcząc koło żłoba dla rodziny.

Na zdrowie i siedem lat tłustych! Czekamy na rekordy!

PS. Tylko ja biedna w tym czeskim kraju chyba knedle będę żarła z nostalgii z rumianym, lukrowanym z marmoladą!!!!

5 komentarzy »

  1. komentarz: by Katie 30.01.2008 17:50  

    nie miała się kiedy Katie rozchorować… pączki mnie ominą :(

  2. komentarz: by anoriell 30.01.2008 21:32  

    Ale Ty narzekasz na te Czechy. :P Nie uwierzę, że nie znajdziesz pączków. Słodkich bułek z marmoladą chociaż się najedz.

  3. komentarz: by gagatka 31.01.2008 10:26  

    Katie A może jednak pączek na zdrowie? ;)

    anoriell no dzis robię na obiad makaron z makiem na słodko. Oni to uwielbiają więc przynajmniej jakaś pociecha będzie. Ale jak zobaczyłam rano w necie fotkę takiego wielkiego oblukrowanego pączka ze skórką pomarańczową, to aż mnie wmurowało…

  4. komentarz: by Dreamka 03.02.2008 13:40  

    Nie cierpie ani amerykanskich paczkow, ani nalesnikow! Paczki tak slodkie, ze zoladek wyprawia je od razu w powrotna droge, a nalesniki… bleee, to nie nalesniki, to UFO
    ktore wpadlo w klonowy , lepki syrop…

  5. komentarz: by Karnawal 26.04.2009 20:39  

    Karnawał to świetna sprawa. Nie ma imprezy w roku na którą bardziej czekamy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>