Tydzień naleśnika
Każdy karnawał kończy jak może. Jedni z klasą, inni pod stołem. Polacy śledzikiem z wódką we wtorek, po czwartkowych pączkach. Tłusto, miło i swojsko. Amerykańska nacja z kolei proklamuje tydzień naleśnika…
Nie jest to jeszcze materiał na poprawkę do konstytucji, ale z jednego Mardi gras, znaczy tłustego wtorku, zerżniętego zresztą wprost od francuskich imigrantów, zrobili już siedmiodniowe obżarstwo. Oczywiście ów amerykański pancake to po prostu nadmuchany placek, najlepiej z proszku w saszetkach, oblany lepistym syropem klonowym i wtrząchany w seriach po tuzinie.
Każdy, kto widział kiedyś jednak Francuzkę i Amerykankę na jednym zdjęciu, pojmie łatwo i szybkością błyskawicy, że pierwotne tradycje są o wiele bardziej wykwintne. Otóż owo arcydzieło patelni -la crepe – czyli delikatny, sprężysty, rozpływający się w ustach naleśnik to w kraju Loary, zamków i żabich udek przedchrześcijański symbol słońca. Anektowany przez wszystkożerny Kościół przetrwał do dziś jako fetysz karnawałowy.
Jedną z ciekawszych tradycji, tym razem angielskich, jest bieg z naleśnikiem rozgrywający się każdego roku w małej dziurze pt. Olney. Ponoć kiedyś jakaś babeczka tak się podekscytowała słysząc dzwony kościelne wzywające na mszę, że jak stała tak pognała z patelnią i plackiem oddać Panu pokłony. Na te pamiątkę teraz całe hordy latają po 400 jardów z patelnią i przymusowym przerzucaniem placka na starcie i mecie. Popieram z racji na równowagę bilansu energetycznego – najpierw pobiegasz, to potem zjesz bez poczucia winy.
Nie żebym kogoś do poczucia winy namawiała z powodu naszego czwartku nadchodzącego – wręcz przeciwnie: myśmy swoje w kolejkach odstali, za bananami żeśmy się naganiali, a teraz musimy piechotą łazić jak drogowcy o zimie zapomną. Że nie wspomnę o słynnej ilości kilometrów, które gosposia domowa robi dziennie drepcząc koło żłoba dla rodziny.
Na zdrowie i siedem lat tłustych! Czekamy na rekordy!
PS. Tylko ja biedna w tym czeskim kraju chyba knedle będę żarła z nostalgii z rumianym, lukrowanym z marmoladą!!!!
komentarz: by Katie 30.01.2008 17:50
nie miała się kiedy Katie rozchorować… pączki mnie ominą
komentarz: by anoriell 30.01.2008 21:32
Ale Ty narzekasz na te Czechy.
Nie uwierzę, że nie znajdziesz pączków. Słodkich bułek z marmoladą chociaż się najedz.
komentarz: by gagatka 31.01.2008 10:26
Katie A może jednak pączek na zdrowie?
anoriell no dzis robię na obiad makaron z makiem na słodko. Oni to uwielbiają więc przynajmniej jakaś pociecha będzie. Ale jak zobaczyłam rano w necie fotkę takiego wielkiego oblukrowanego pączka ze skórką pomarańczową, to aż mnie wmurowało…
komentarz: by Dreamka 03.02.2008 13:40
Nie cierpie ani amerykanskich paczkow, ani nalesnikow! Paczki tak slodkie, ze zoladek wyprawia je od razu w powrotna droge, a nalesniki… bleee, to nie nalesniki, to UFO
ktore wpadlo w klonowy , lepki syrop…
komentarz: by Karnawal 26.04.2009 20:39
Karnawał to świetna sprawa. Nie ma imprezy w roku na którą bardziej czekamy.