16 Marca 2008

Dziewice, do boju!

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 23:59

Nie, nie my, skądże znowu… Nowa książka Szwai w łapki mi wpadła i się radością z kolejnej lektury ze światem podzielić chciałam.
Szwaja jaka jest każdy widzi. Dla mnie największym zaskoczeniem było, jak już na okładce jednej z książek przyuważyłam jej portrecik, że książki te pisze pani, powiedzmy, w sile wieku. Wiecznie młoda duchem, żeby nie było nieporozumień. Osobiście rocznikowo oceniałam ją w okolicy jej bohaterek (przy czym bardziej pasowała mi tu Wika niż Lalka), tym przyjemniejsze zaskoczenie, że nobliwe panie potrafią pisać z taką werwą.
Pani Monika kontynuuje w książce swej najnowszej wątki zainaugurowane „Klubem Mało Używanych Dziewic”. „Klub” przypasował mi średnio, początek jakiś taki niewyraźny, środek i końcówka o wiele lepsze, więc i do „Dziewic” podchodziłam z tradycyjną w takich razach nieśmiałością. Okazało się że „Dziewice” dają radę. Na jesień, zimę i chandrę spowodowaną tym cholernym wiosennym przesileniem jest jak znalazł.
Banalne może historie czwórki przyjaciółek, które w Szczecinie XXI wieku usiłują zrobić trochę dobrego zyskały w „Dziewicach” swoją kontynuację. Jedna pani zyskuje nową pracę, inna traci robotę która jest dla niej sensem życia, jedna się zakochuje, inna odkochuje, jak pisałam dwie linijki wyżej, historie banalne.
Niebanalny jest z pewnością sposób opisywania ich perypetii. Pani Szwaja jest dobrą obserwatorką, a co mnie już zupełnie w niej ujmuje, potrafi swymi pasjami zarażać czytelników. Gdzieś tam przyznała się do fascynacji operami (i mieliśmy „Artystkę wędrowną”), a namiętność do szant i żaglowego bractwa przebijała już przez wcześniejsze powieści. Czytając „Dziewice do boju” w pewnym momencie nachodzi nas ochota, aby zaokrętować się na jeden z pięknych żaglowców, zostawić wszystko za sobą i ruszyć na koniec świata, niekoniecznie w poszukiwaniu kapitana Sparrowa. W tym tomie szczecińskiej sagi do długiej listy rzeczy, miejsc i osób darzonych sentymentem dochodzi nam jeszcze Irlandia.
Jak już tak brnę w te banały, to dodam jeszcze że bohaterki nie są idealne. Jedna ma dalece posuniętą depresję, inna nie do końca sobie radzi ze zbuntowaną, nastoletnią córką, idealna bizneswoman zmuszona jest wymyślać sobie kolejnych kochasiów, w zasadzie najbardziej poukładana jest pewna sympatyczna Miśka… Młodzież jak to młodzież, jest sympatyczna, bystra, wygadana i traktująca z pełnym zrozumieniem swe niezrównoważone mamusie.
Mamy trochę nawiązań do wydarzeń z którymi mogliśmy się zetknąć osobiście. Lista Wildsteina, zlot żaglowców to tylko dwa, najważniejsze dla akcji powieści, przykłady.
W książkach Szwai pobrzmiewają, przynajmniej dla mnie, jakieś echa Chmielewskiej. Sposób opisywania bohaterek, specyficzne określenia, które zapadają w pamięć i pozwolą wyłowić twórczość naszych ulubionych pań spomiędzy setek innych książek. Jest sporo humoru, jeszcze więcej kobiecego spojrzenia na rzeczywistość (ach, te drobiazgowe analizy życia erotycznego znajomych płci obojga), jest przede wszystkim ogromna dawka optymizmu i ciepła, tak niezbędnego na przedwiośniu.
Którego sobie i Wam życzę.

2 komentarzy »

  1. komentarz: by natalia 17.03.2008 13:13  

    moim zdaniem nie tylko dziewice mogą tu zaglądać

  2. komentarz: by Asia 27.03.2008 00:16  

    tutaj to znaczy na bloga e-Lady? z całą pewnością! :D

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>