Wielkanocne oszczędzanie wody
Wygląda na to, że przesłanie wariackich ekologów przykuwających się łańcuchami do Bogu ducha winnych drzewek, przyniosło kolejne katastrofalne skutki… Śmigus – dyngus umiera!…
Pełna dumy i wiary w ojczyste tradycje pogańsko-kościelne zagnałam lubego Czecha tysiąc kilometrów na północ, aby mu pokazać prawdziwą Wielkanoc. Dla porządku wspomnę, że oni jako rasowi ateiści pielegnują tylko czyste radości: robią sobie wolne, malują jajka i trzepią dziewczęta rózgami w poniedziałkowy poranek. Skromnie i bez naszych męczeńskich przesłodzonych mazurków, białej kiełbachy z żurem na śniadanie i godzinek kościelnej zadumy.
Odbębniliśmy przeto święconkę, z której najbardziej egzotyczne dla cudzoziemca było cinkciarstwo garmażeryjne (wymieniłam biała kiełbasę na frankfurterkę przyjaciółki i dostałam gratis babeczkę drożdżową) oraz całowanie w stopy drewnianego Chrystusa. To ostatnie nawet mnie napawa pewnym przerażeniem.
Przeszliśmy przez lukrowanie baby i jedzenie świętego jaja, ale cały czas utrzymywałam rosnące napięcie a la hitchcock: w poniedziałek to będzie lanie!
I co? G. za przeproszeniem. W domu chlupnęłam seniorom po oczach, bez żadnej reakcji zwrotnej. Brat, niegdyś duma podwórkowych strażaków, przesypiał pijaństwo. Za oknem od ranka cisza i ćwierkanie ptaszków. Babcie bezstresowo i bez cerat na głowie dreptały do kościoła… W „Wiadomościach” powiedzieli, że tradycja zanika…
Kto tym dzieciarom nakupował nintendo i pozwolił snickersy chrupać przed ekranem w świąteczny ranek, ten powinien już teraz się rąbnąć krzyżem pod ołtarzem i przepraszać praojców. Ja na przyszły rok zostaję na czeskie rózgi.
komentarz: by Asia 27.03.2008 00:11
ależ drogi Watsonie, rozwiązanie tej zagadki jest banalne. Primo – zimno w Święta było. Tzn ja wiem że dla Ciebie, po kąpielach w lodowatym morzu, perspektywa oblania wiadrem zimnej wody jest drobiazgiem niewartym uwagi, ale wiekszość sybarytów myśli oblewaniu wodą przy temperaturze zero stopni z drżeniem kolan.
Secundo – śmigus- dyngus miał rację bytu w chwili, kiedy o komputerze w domu można było pomarzyć, a w telewizji do wyboru były dwa kanały. Sorry, life is brutal and full of zasadzkas.
komentarz: by jose 28.03.2008 09:39
można się było porzucać śnieżkami albo kostkami lodu
komentarz: by GDR! 30.03.2008 11:43
Nic dziwnego że tradycja zanika, jeśli policja ją aktywnie zwalcza i strach wyjść na ulicę nawet z butelką mineralnej.