22 Lipca 2008

Łamliwi ludzie

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 10:21

Coś nam poszło w aucie. W warsztacie kiwają smutno głowami jak chirurdzy, którym pacjent dogorywa na stole. Drogo to będzie kosztować…

W domu zalega żałoba. Patrzę na lubego, jego wzrok umęczony, startą w proch nadzieję, usta niezdatne już nigdy do uśmiechu. Pytam, czy coś go boli. W odpowiedzi dostaję pełne wyrzutu spojrzenie – noż przecież samochód się psuje!!!.

Głupia kobieta ze mnie, ale póki jeździ, póki nie wiemy, ile to drogo i czy choroba na pewno dobrze zdiagnozowana, to mi jakoś lekko na duszy. Obracam w myślach czarny scenariusz i też jakoś do stryczka mi daleko – będzie kłopot, to znajdziemy kasę, coś wymyślimy, świat się przecież od starego forda nie wykolei.

Ale o dziwo większość znanych mi ludzi ma tą właśnie łatwość beztroską upatrywania apokalipsy w każdym za przeproszeniem gównie. Portfel ukradli, dysk twardy zeżarło, ostatnią kieckę wykupili, koncert odwołali, z pracy mnie wylali, komórkę zgubiłem… Żywotów dziewięć by nie starczyło, żeby sobie żył odpowiednią liczbę pochlastać.

A że rzeczywistość jest słynnym kopaczem tyłków, to ja wiem. Najlepszy przyjaciel ci choruje na raka, matka traci w ciebie wiarę, miłość okazuje się złudzeniem, ktoś komu ufałeś robi z ciebie balona, za trzy miesiące wylądujesz na wózku. Wtedy to jest powód żeby siąść i płakać, i dmuchanym młotkiem sobie walnąć w łeb. Ale i tak za chwilę trzeba wstać, zjeść czekoladę albo wziąć zimny prysznic, i walczyć: o siebie, o drugą osobę, o miłość, o prawdę…

Nie łamcie się ludzie, nie warto póki słońce świeci.

PS. No i przypominam o akcji Polek Portret Erotyczny

5 komentarzy »

  1. komentarz: by mi:) 22.07.2008 11:55  

    wąłsnie uzbrajam sie w dodatkową porcję pozytywnego myslenia. juz za chwile odbior kluczy, Developer moglby spokojnie zostac glownym bohaterem kolejnych 100 odcinków Ekspresu Reporterów, negocjacje są burzliwe i nieprzyjemne, robiony przed rokiem kosztorys wykonczenia mozemy sobie wepchnąc w uszy by nie sluchac zrzedzenia tesciowej, z bankiem trzeba przenegocjaowac na nowo kosmiczną ilosc punktów umowy, a my co? a nico. uderzylismy na nieplanowane wakacje na Majorce, bo finansowo i tak bedzie fatalnie i te kilka tysięcy nie zrobi nam wiekszej roznicy. intesywnie korzystamy tez z ostatnich chwil budowlanej wolnosci prowadzac bujne zycie towarzyskie i nocne i dzienne, a po kazdym spieciu z Developerem idziemy dzielnie na piwo:) i mimo tego iz nie tak mialo byc, a juz na pewno nie miało kosztować tyle, wiem, ze i tak bedzie swietnie, bo przeciez byc musi! wyobrazam juz sobie ten cudny krzemien na sciane co go nam architekt wnetrz wybral i usmiecham w myslach do blyszczacych hiszpanskich kafelkow w łazienkach. najwyzej wyzremy troche fugi z między kafli jak nas głod przypili i pójdziemy kochac się w pięknej sypialni…. na dmuchanym materacu:))))

  2. komentarz: by anoriell 22.07.2008 21:40  

    Ja chyba jestem taka łatwołamliwa. Ale na krótko. Zazwyczaj szybko obmyślam sobie plan jak wszystko naprawić, albo jak z tym żyć i znowu jest super ;)

  3. komentarz: by gagatka 23.07.2008 09:29  

    Mi :) Mój Boże, no was to by bomba atomowa nie wzruszyła w korzystaniu z radości życia, co nie? :) Gratulacje wielkie kochana, mam nadzieję, że choć trochę jednak przy tym wszystkim przeklinacie, bo budowlańcom sie czasem należy twardy argument!

    anoriell to nie łamliwość, tylko zwiewność kobiecej duszy – to „znowu jest super” jest najważniejsze!

  4. komentarz: by mi:) 23.07.2008 10:14  

    Gagatko, oczywiście, że tak! dokładniej ja przeklinam, a Pikacz się za mnie wstydzi. Dopiero poźniej idziemy na piwo:))) Choć muszę przyznac, że jeśli chodzi o patrzenie w przyszlość Pikacz jest mniej optymistyczny niż ja. A może inaczej, on to wszystko analizuje, ja staram się nie, bo co ma być to będzie i tak czy siak bedziemy musieli temu jakoś zaradzić. cokolwiek się stanie:)

  5. komentarz: by mahadewi 23.07.2008 12:28  

    oj, no to prawda z tym narzekaniem, sama sie niekiedy lapie na tym ze robie z byle czego tragedie :)
    dobrze ze moja druga polowa mnie z tego wyciagnac szybko potrafi.
    ale niedlugo mamy 3 tygodnie w hiszpanii, wiec mam nadzieje ze razem ze sloncem splynie we mnie troche wiecej optymizmu i pozytywnego nastawienia.
    Juz sie nie moge doczekac :)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>