Łamliwi ludzie
Coś nam poszło w aucie. W warsztacie kiwają smutno głowami jak chirurdzy, którym pacjent dogorywa na stole. Drogo to będzie kosztować…
W domu zalega żałoba. Patrzę na lubego, jego wzrok umęczony, startą w proch nadzieję, usta niezdatne już nigdy do uśmiechu. Pytam, czy coś go boli. W odpowiedzi dostaję pełne wyrzutu spojrzenie – noż przecież samochód się psuje!!!.
Głupia kobieta ze mnie, ale póki jeździ, póki nie wiemy, ile to drogo i czy choroba na pewno dobrze zdiagnozowana, to mi jakoś lekko na duszy. Obracam w myślach czarny scenariusz i też jakoś do stryczka mi daleko – będzie kłopot, to znajdziemy kasę, coś wymyślimy, świat się przecież od starego forda nie wykolei.
Ale o dziwo większość znanych mi ludzi ma tą właśnie łatwość beztroską upatrywania apokalipsy w każdym za przeproszeniem gównie. Portfel ukradli, dysk twardy zeżarło, ostatnią kieckę wykupili, koncert odwołali, z pracy mnie wylali, komórkę zgubiłem… Żywotów dziewięć by nie starczyło, żeby sobie żył odpowiednią liczbę pochlastać.
A że rzeczywistość jest słynnym kopaczem tyłków, to ja wiem. Najlepszy przyjaciel ci choruje na raka, matka traci w ciebie wiarę, miłość okazuje się złudzeniem, ktoś komu ufałeś robi z ciebie balona, za trzy miesiące wylądujesz na wózku. Wtedy to jest powód żeby siąść i płakać, i dmuchanym młotkiem sobie walnąć w łeb. Ale i tak za chwilę trzeba wstać, zjeść czekoladę albo wziąć zimny prysznic, i walczyć: o siebie, o drugą osobę, o miłość, o prawdę…
Nie łamcie się ludzie, nie warto póki słońce świeci.
PS. No i przypominam o akcji Polek Portret Erotyczny
komentarz: by mi:) 22.07.2008 11:55
wąłsnie uzbrajam sie w dodatkową porcję pozytywnego myslenia. juz za chwile odbior kluczy, Developer moglby spokojnie zostac glownym bohaterem kolejnych 100 odcinków Ekspresu Reporterów, negocjacje są burzliwe i nieprzyjemne, robiony przed rokiem kosztorys wykonczenia mozemy sobie wepchnąc w uszy by nie sluchac zrzedzenia tesciowej, z bankiem trzeba przenegocjaowac na nowo kosmiczną ilosc punktów umowy, a my co? a nico. uderzylismy na nieplanowane wakacje na Majorce, bo finansowo i tak bedzie fatalnie i te kilka tysięcy nie zrobi nam wiekszej roznicy. intesywnie korzystamy tez z ostatnich chwil budowlanej wolnosci prowadzac bujne zycie towarzyskie i nocne i dzienne, a po kazdym spieciu z Developerem idziemy dzielnie na piwo:) i mimo tego iz nie tak mialo byc, a juz na pewno nie miało kosztować tyle, wiem, ze i tak bedzie swietnie, bo przeciez byc musi! wyobrazam juz sobie ten cudny krzemien na sciane co go nam architekt wnetrz wybral i usmiecham w myslach do blyszczacych hiszpanskich kafelkow w łazienkach. najwyzej wyzremy troche fugi z między kafli jak nas głod przypili i pójdziemy kochac się w pięknej sypialni…. na dmuchanym materacu:))))
komentarz: by anoriell 22.07.2008 21:40
Ja chyba jestem taka łatwołamliwa. Ale na krótko. Zazwyczaj szybko obmyślam sobie plan jak wszystko naprawić, albo jak z tym żyć i znowu jest super
komentarz: by gagatka 23.07.2008 09:29
Mi
Mój Boże, no was to by bomba atomowa nie wzruszyła w korzystaniu z radości życia, co nie?
Gratulacje wielkie kochana, mam nadzieję, że choć trochę jednak przy tym wszystkim przeklinacie, bo budowlańcom sie czasem należy twardy argument!
anoriell to nie łamliwość, tylko zwiewność kobiecej duszy – to „znowu jest super” jest najważniejsze!
komentarz: by mi:) 23.07.2008 10:14
Gagatko, oczywiście, że tak! dokładniej ja przeklinam, a Pikacz się za mnie wstydzi. Dopiero poźniej idziemy na piwo:))) Choć muszę przyznac, że jeśli chodzi o patrzenie w przyszlość Pikacz jest mniej optymistyczny niż ja. A może inaczej, on to wszystko analizuje, ja staram się nie, bo co ma być to będzie i tak czy siak bedziemy musieli temu jakoś zaradzić. cokolwiek się stanie:)
komentarz: by mahadewi 23.07.2008 12:28
oj, no to prawda z tym narzekaniem, sama sie niekiedy lapie na tym ze robie z byle czego tragedie
dobrze ze moja druga polowa mnie z tego wyciagnac szybko potrafi.
ale niedlugo mamy 3 tygodnie w hiszpanii, wiec mam nadzieje ze razem ze sloncem splynie we mnie troche wiecej optymizmu i pozytywnego nastawienia.
Juz sie nie moge doczekac