No i się stało…
Facet urodził dziecko. Miał brzucho, mdłości i dziewięciomiesięczną jazdę – tylko wielkie piersi mu się nie przydarzyły…, czego z pewnością żałuje ogromnie, bo liczni mężczyźni mi znani fantazjują o karmieniu.
Cud jest połowiczny, gdyż ów facet był już kiedyś kobietą, więc od natury macicę dostał, a przy operacji zmiany płci mu ów życiodajny organ oszczędzili. A że będąc już Nim, pojął sobie żonkę, która z kolei od natury dostała figę z makiem, znaczy dzieci mieć nie mogła, tatomamus primus się sztucznie zapłodnił i potomek jest.
Ja tak o tym piszę i niby nic tylko się cieszyć: była nieszczęśliwa istota w żeńskim ciele uwięziona, a marząca o członku, to jej udzielali płciową transformację. Była para chcąca a niemogąca, to im zapłodnili i wszczepili dzieciątko. Wszyscy są szczęśliwi, medycyna cudów dokonuje, bajka na Ziemi normalnie.
Tylko jakoś to wszystko niesmacznie mi wypada. Czy będziemy wszystko operować? Robić optymistów z maruderów, kujonów z leniuchów, atletów z lewusów? Czy zaczniemy sobie wszyscy powiększać biusty, penisy, pośladki, usta… a fetyszyści to już nawet małżowiny uszne? Ostatnio czytałam o niejakim chirurgu plastyczno-ginekologicznym, który kobietom majstruje poniżej pępka, żeby było ładniej, wygodniej i jeszcze bardziej ekscytująco (ponoc nawet może tyle botoksu władować, że się słynny punkt G zmaterializuje, tam gdzie go szukano bez skutku).
Groza jakaś po plecach mi przeszła… niechby się ktoś kiedy ważył zaproponować, aby mój tyłek wydajnie za mały skorygować, albo struny głosowe zaprogramować na mniejszą wydajność… Usiekam.
komentarz: by mi:) 25.07.2008 10:47
Nikt przecież nic nikomu na siłę nie robi (przyajmniej taka mam nadzieje:) a jeżeli jedyne co może uszczesliwic dana osoba to członek zamiast biutsu czy odwrotnie, ma na to kasę i ochotę na pooperacyjn e bóle, to w sumie czemu nie? jego sparwa:) jedyne co mnie w tym niesmaczy to te dzieci… nie wiem czy bylabym normalna (no dobra, czy bylabym MNIEJ nienormalna) gdyby moj ojciec był kobietą i urodził mnie w imieniu. obawiam się, że moje postrzegania świata mogłoby się nico róznic od obecnego:))))
komentarz: by mi:) 25.07.2008 10:50
KOREKTA: chodziło oczywiście o to, ze urodził mnie w imieniu matki:))))))