28 Lipca 2008

Ekstatyczne robocze poranki

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 15:37

Zdaję sobie sprawę, że parkowanie be-emki przed obdrapanym wieżowcem lub noszenie futra od Armaniego do pracy w fabryce mięsa przyjaciół raczej nie przynosi. I tak pewnie ludzie klasy pracującej pewnie zaczną mnie jajkami celować po tym wpisie…, ale oprzeć się nie mogę ze względów całkiem humanitarnych i jedynie trochę próżnych, znaczy szczęściara jestem i mi dobrze w życiu.

Otóż opowiem wam o dzisiejszy poranku, niespecjalnie się wyróżniającym z obecnej naszej egzystencji. Budzimy się więc koło ósmej, gdy słoneczko letnie przestrzeliwuje firanki i ląduje na niebieskim suficie sypialni tworząc koronkowe wzorki. Leżymy jakiś kwadransik, przytuleni, i opowiadamy sobie dzisiejsze sny, a że na półce naprzeciwko drzemie spokojnie para Freud & Jung w opasłych tomiskach, to się zawsze pokusimy o jakąś ciekawą interpretację. Naturalnie nie wszystko wymaga interpretacji :)

Potem ja wstaję, biorę długi prysznic i robię jakieś wymyślne śniadanko włączając sałatki i jogurtowe dipy z rwaną świeżo miętą balkonową. Zalewamy dwa kubasy kawy imbirowej i konsumujemy oglądając Simpsonów. I leżymy sobie na kanapie planując jutrzejszy wylot nad jeziorko lub dzisiejsze wieczorne rolki. On zwykle stęka, że go bolą plecy (oni zwykle stękają, czyż nie?) więc przenosimy się znów do sypialni, gdzie ja praktykuję moje ambitne techniki masujące do taktu Boba Marleya. A że masaż rzecz grzeszna wyjątkowo, zwykle z fizykoterapii robi się grubsza sprawa i znów pościele wzburzone. I znów trzeba wstać z łóżka i wziąć prysznic, i tak koło dziesiątej można w końcu odpalić kompa i zabrać się do pracy, zanim koło południa dopadnie nas głód i pragnienie.

Przepraszam z góry za dyskomfort wywołany tym obrazkiem, ale pragnę uświadomić, że życie tak może wyglądać!. Że nie trzeba wcale co dzień wstawać z przekonaniem, że „nie ma lekko” i wszystko musi boleć. Że zaharowywanie się w fabryce niewolników nie jest w pakiecie „all inclusive” metryki urodzenia. I że nad wielką chałupę, dwa auta i nowy komplet mebli, można cenić sobie zwykłe szczęście: cieszenie się każdym dniem spędzonym z kochanym człowiekiem, tak jak ci się podoba.

Można ten wpis potraktować jako promocję przedsiębiorczości. Znaczy, weźcie sprawy w swoje ręce i śpijcie do ósmej!

Komentarze »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>