Facet to świnia, więc kobieta…
powinna się do poziomu chlewnego dostosować. Kto jeszcze nie czytał, niech uderzy w blog RMF-u i dowie się co my, baby, za straszne popełniamy błędy…
W wielkim skrócie, dla leniwych co nie klikają na linki, najgorsze co robimy to słodkie miny, pomijanie milczeniem bałaganiarstwa, uleganie w kwestiach spornych (np. telewizyjnych), spełnianie zachcianek gastronomiczno – erotycznych, dawanie mu do zrozumienia, że jego zdanie się dla nas liczy.
Poczytałam to z radością, bo było całkiem zabawne, po czym doszło do mnie, że mój przecudowny związek najwyraźniej zmierza w kierunku nieuchronnej katastrofy, zdławienia mojego feminizmu, uczynienia ze mnie niewolnicy. No bo skoro ja dzień w dzień wszystkie błędy odstukuję jak leci to rady nie ma, frajerka ze mnie ostatnia.
Gdy tak sobie dalej drążę kanalik myślowy w małym kobiecym móżdżku, wychodzi mi, że najlepsza recepta na wielką miłość to:
1. ignorować tego typa, względnie mu jęzor od rana wystawiać,
2. łazić za nim przez cały dzień i z dokładnością GPS-u pokazywać mu każdą źle ulokowaną skarpetkę,
3. kłócić się każde gówno, zwłaszcza ulubiony serial telewizyjny,
4. kupować mu zupki w proszku i playboya, a dla siebie szukać seksu w internecie i dla dobra linii żreć tylko suchary,
5. pokazywać mu jawnie, że mamy jego zdanie w dupie i samodzielnie podejmować wszystkie decyzje, co jak wiadomo jest kobiecą specjalnością.
Tu mi gdzieś logikę diabli wzięli i wyobraźnia podsunęła obrazek dwóch wykończonych skrajnie i partnerów czyhających na siebie z nożami pomiędzy sofą a lodówką. Wrzody na żołądku, frustracja seksualna, przemoc domowa, rosnąca pogarda dla płci przeciwnej…
To ja wolę zdławić mój feminizm i z uśmiechem na ustach podać mu rano śniadanie do łóżka (między innymi
), posprzątać i uprasować w ramach fitnessu, zgodnie obejrzeć mecz i ogólnie żyć sobie pogodnie jako popełniająca błąd za błędem głupiutka kobitka.
komentarz: by anoriell 20.08.2008 06:31
O ile wpis z RMFu można potraktować z lekkim przymrużeniem oka i podzielić przez 4 (przecież już przytoczony na początku fragment jest dość żartobliwy i wyolbrzymiony), tak po przeczytaniu komentarzy załamałam się doszczętnie.
Wszystkie jak jeden mąż (chociaż w tym przypadku powinnam chyba powiedzieć „jedna żona”) upierają się, że facet to świnia wstrętna i się w jego otoczeniu żyć nie da itp.
Ja się w takim razie zastanawiam, czy one wszystkie tak bezfacetowo żyją i jeśli tak, to czy nie wydaje im się to bardzo smutne?
Ech
komentarz: by gagatka 22.08.2008 09:53
anoriell No mnie też to po oczach uderzyło – misiu, tygrysek, nawet byczek, to ja rozumiem – ale świnia???? Toż to samobój!
komentarz: by ama 29.08.2008 15:06
anoriell całe szczęście więc, że z przyzwyczajenia (i braku czasu!!) nie czytuję komentarzy, bo nad samym wpisem ubawiłam się dobrze. Nie raz i nie dwa zaśmiewając do łez przy opowiadaniu facetom i babkom fragmenty, którzy nie słyszeli ciekawostek bloga.
Moje drogie, to miało być śmieszne, zabawne, wyolbrzymione i takie też reakcje miało wywołać.
Gagatka nie pamiętasz swojego wpisu o „spontanicznej” randce nad morzem i spontanicznej dziewczynie i jej super-przygotowaniach do owego randevou?? Przerysowałaś przecież celowo