Kruchość
To będzie wpis z gatunku poważnych. Trudno o inny, gdy się człowiek ledwo co uchronił przed kosą z zaświatów.
Jedziesz beztrosko do Czech z Polski, przez Berlin oczywiście, bo krajowe autostrady, jakie są, wiedzą nawet Eskimosi. Nul ograniczeń, więc każdy pędzi beztrosko do domu, na wakacje, czy do ukochanej Helgi. Ale dzieją się takie rzeczy, nie wiadomo dlaczego i skąd, że akurat w aucie przed Tobą odpada jakaś cześć spod koła i trafia prosto w twoją oponę. Nie wiem co czuje ten za kierownicą, ale ty jako pasażer widzisz jak nagle cały świat zaczyna wirować dokoła, wszystko piszczy, serce ci zamiera, pytasz się “dlaczego my?”, myślisz o tysiącu rzeczach, a auto wciąż slalomuje jak szalone… W końcu widzisz barierkę, która wjeżdża w ciebie we straszną prędkością, nagły wybuch poduszki powietrznej i myślisz tylko, że zaraz to pewnie wszystko zgaśnie i zrobi się całkiem czarno.
Nie zrobiło się. Zatrzymaliśmy się a mnie zdjął terror kompletny, gdy miałam spojrzeć w stronę lubego. Najgorszy ból w życiu to ta myśl, że najukochańsza osoba nie wypije nigdy z Tobą więcej wina, nie opryska cię morską wodą i nie ugryzie w szyję.
Ale głupi mają ewidentnie szczęście bo lubemu tylko rękę poparzyło i obtarło, a obojgu nam szyje lekko poprzetrącało. Mamy ograniczoną zdolność ruchową więc, ale mówię za siebie przynajmniej, jakąś niesamowitą zdolność myślową: co znaczą głupie problemy, drobne nieporozumienia, brak kasy czy wakacje spaprane przez brzydką pogodę.
Wszystko to może zgasnąć w 30 sekund. Krucho.
Komentarz: autor primavera 19.08.2008 11:06
Krucho….
Jesteście cali, to najważniejsze
Komentarz: autor Asia 19.08.2008 12:56
ufff… dobrze, że się dobrze skończyło
Komentarz: autor mi:) 25.08.2008 10:39
w pełni się zgadzam. ludzie za często koncentrują się na problemach mniej ważynych i rzeczach, bez których spokojnie mogliby żyć….