Rachunek uległości kobiety
Czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego my jesteśmy takimi looserkami?
W gorszej chwili emigracyjnej smuty dokonałam rachunku swojej uległości. Straszne rzeczy mi wyszły.
1. Wyrzekłam się morza – codziennych, całorocznych, porannych i wieczornych kąpieli, spacerów, zachwytów – esencji mojego ponad dwudziestoletniego żywota
2. Zostawiłam przyjaciół najbliżśzych – od babskich plotek i imprezowych szaleństw, od drinkowania i sportowych wyczynów, od rozmów dogłębnie szczerych, od pocałunków, uścisków, dowcipów i kina.
3. Poddałam moje rolkowanie na pięknych sopockich alejkach, moje biegi po plaży i codzienne wylegiwanie się w piachu
4. Zostawiłam rodzinę, która kurcze jednak człowiekowi potrzebna jak tlen,
5. Wyrzekłam się niezależności (np. w podejmowaniu samodzielnych decyzji o dosłownie wszystkim) i wolności (np. w planowaniu swojego dnia).
6. Zostawiłam ukochane mecze koszykówki, pląsy na dyskotekach, winne wieczorki w przytulnych nadmorskich knajpkach…
………….
xxxx. Zostawiłam nawet ogórki kiszone, krupnik, pierogi ruskie i polską Wigilię.
Oczywiście z własnej nieprzymuszonej woli, wręcz z uśmiechem na ustach.
I co z tego mam?
Miłość, o jakiej nie śniłam nawet – z całym możliwym ciepłem, pasją, zrozumieniem, zabawą, radością, wzruszeniem, melancholią, romantyzmem, szaleństwem, pieprzem, słodyczą, pianką i wisienką na szczycie.
I jestem mega szczęśliwa.
A jednak mnie cholera dusi ta uległość.
Wciąż po nocach słyszę szum morza…
I coś mi się zdaje, że pierwsza nie jestem… Moja babcia, mama, ciotka, przyjaciółki… wszystkie uległy na całej linii. Czasem dla zachowania pozorów jedynie kłócą się o drobiazg, żeby postawić na swoim. Czyżby te nieuległe musiały oznaczać samotne????
Aaaaa, no i czy ktoś widział jak facet tak ulega z pieśnią na ustach????? Fotkę zrobić i przesłać proszę.
komentarz: by Nefretete 23.09.2008 15:23
Gagatko…. znam JEDNEGO!!! faceta, który zostawił ukochany Kraków, światowa karierę, przyjaciół, wieczory w knajpie i wyjechał w polskie góry za swoją Panną.
Teraz kręci lody, ale jest szczęśliwy- chyba… ja co prawda mam inne zdanie na ten temat, ale…niech ono pozostanie tam gdzie trzeba.
I ja wiele zostawiłam… ale cóż zrobić…jest mi bardzo dobrze pomimo tesknoty za „domem” ,maistem, znajomymi, przyjaciółką, itd itp…