29 Września 2008

Czułe słówka

autor: gagatka, dział: Kobiety szepczą..., godz. 14:54

Misiaczku, tygrysku,rybciu, żabciu, słoneczko… – zakochani uwielbiają rozpieszczać się nawzajem. Ale nie zawsze czuła słodycz to to co te tygryski lubią najbardziej…

Zezwierzęcenie w wyzywaniu się od króliczków, kotków i kaczuszek to oddzielna sprawa. Taki Freud z pewnością wykryłby metodą detekcji jakieś podświadome pragnienie sprowadzenia partnera do wymiaru domowej maskotki. Ja sama mam wątpliwość czy to jest koniecznie takie nieszkodliwe – widzieliście tych facetów-misiaczków, co latają za rozkapryszonymi paniusiami z parasolem w zębach i dwoma torbami zakupów. Opamiętaj się kobieto! Nie rób z mężczyzny pudelka.

Do czego jednak zmierzam to konflikt czułości i pożądania. Wyobraźmy sobie, że on nazywa cię, w totalnym zakochaniu i uwielbieniu, malutkim, głupiutkim krasnalkiem, co na co dzień rozrzewnia cię do łez. Albo na przykład słodką puszystą bułeczką, albo moim rudziutkim patyczakiem… Ciepłe, pieszczotliwe, intymne bo tylko wasze. Sielanka.

Tak się czasem jednak składa, że głupiutki krasnalek uważa siebie za piękną, atrakcyjną KOBIETĘ i z czasem zaczyna czuć się jak idiota w cyrku. Bo chciał(a)by usłyszeć, że zapiera dech w piersi, że jest chodzącym bóstwem albo darem od Boga dla mężczyzn. Cokolwiek. Opamiętaj się mężczyzno!. Nie rób z kobiety pacynki.

Na marginesie, dodam jeszcze prawdziwą historię mojego znajomego, którego wszyscy zwali grubaskiem, bez wyraźnego powodu. Po kilku latach powód jest nad wyraz widoczny…

5 komentarzy »

  1. komentarz: by Yoze 29.09.2008 15:37  

    tylko zakochani? Jest aż tak źle? :)

  2. komentarz: by Jajcuś 29.09.2008 16:39  

    A moje Kochanie wręcz domaga się nazywania siebie „małą puszystą kuleczką”… czasem muszę się wysilić, bo Ona zaczyna „jestem twoim małym puszystym …” i muszę wymyślić. Czasem wystarczy kotek, czasem musi być źrebaczek. A raz bardzo się ucieszyła z „małego puszystego smrodka” ;-) I jakkolwiek durne by to nie było, to nam dobrze z tym. Czasem można być dla siebie małą puszystą maskotką. Oczywiście nie na okrągło.

  3. komentarz: by Asia 29.09.2008 17:29  

    Yoze- nie tylko, zapewniam. Acz jak człowiek tytułuje kumpli drogich swych per „słonko” to później dowiaduje się ciekawych rzeczy na temat związków łączących go z rzeczonymi kolegami ;)

  4. komentarz: by Blue 01.10.2008 10:12  

    uh, wiem coś o tym – jeśli długo próbuję coś wytłumaczyć jednemu ze swoich znajomych, a on nadal tego nie rozumie, to w końcu opadają mi ręce i zaczynam patologicznie – ‘misiu/słońce/skarbie, musisz (…)’. mina ludzi niewtajemniczonych, gdy trzymając za rękę swojego faceta równocześnie zwracam się per ‘skarbie’ do jego najlepszego kumpla – bezcenna.
    dopiero jest zamieszanie, jak z rozpędu zwrócę się tak do kogoś, kto mnie widzi powiedzmy drugi raz w życiu…

  5. komentarz: by anette 08.10.2008 21:01  

    Hehe, a raz spontanicznie zdarzyło mi się w sytuacji intymnej spytać „jak się miewa rodzyneczek??” spoglądając na przyrodzenie współuczestnika wycieczki.
    Hmm, a z czym się Wam kojarzy rodzynek? Małe to to, pomarszczone…
    Tak jakoś nie przetrwała znajomość. Czyżby z tamtego powodu… :)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>